Zdjęcie – cegiełka zbiórki na nową cerkiew w Wołominie

Rosjanie wołomińscy

Dawny Wołomin był miastem kilku nacji współżyjących dość zgodnie obok siebie. Liczącą się mniejszość narodową – drugą po Żydach – stanowili Rosjanie. Napłynęli do naszego miasta w okresie zaborów, gdy dotychczasowa wieś zaczęła przekształcać się w miasto. Byli to niżsi urzędnicy, policjanci, pracownicy kolejowi. Do pierwszej wojny światowej stanowili maleńką grupkę, prawie niewidoczną w mieście. Wyjechali z Wołomina w 1915 r., gdy pod naporem Niemców i Austriaków armia rosyjska wycofała się z Królestwa Kongresowego.

Napłynęli ponownie do Wołomina w okresie wojny domowej w Rosji, gdy po zwycięstwie rewolucji bolszewickiej do walki z nową władzą przystąpili „biali”. Emigracja ta nasiliła się po klęsce „białych”. Do całej Europy Zachodniej, także do Polski i innych państw wschodnioeuropejskich, przybyło wówczas kilka milionów Rosjan wywodzących się głównie z wyższych warstw społecznych. Ta „biała” emigracja stała się dość liczna w Wołominie. Według spisu ludności z września 1922 r. nasze miasto liczyło 6248 mieszkańców, tj. o połowę mniej niż przed pierwszą wojną światową. Rosjanie stanowili w nim trzecią po Polakach i Żydach grupę narodowościową liczącą 475 osób, tj. 7,6 proc. ogółu mieszkańców. Tuż za nimi plasowali się Ukraińcy, także w większości „biali” emigranci (77 osób, tj. 1,2 proc. ogółu).

Cerkiew w Wołominie - ikonostas
Cerkiew w Wołominie – ikonostas

Rosjanie byli grupą silną ekonomicznie, prężną i wykształconą. Przywieźli ze sobą z Rosji dużo kosztowności i pieniądze, a nie inwestowali jednak w gospodarkę. W spisie przedsiębiorstw wołomińskich z 1923 r. nie widnieje żaden zakład stanowiący własność Rosjanina, nie widać tej narodowości wśród kupców. „Biali” Rosjanie wydawali swoje pieniądze i kosztowności na budowę willi mających świadczyć o ich wysokiej pozycji społecznej oraz na działalność kulturalną i polityczną, skierowaną przeciw ZSRR. Najbardziej okazałą willę zbudował bogaty emigrant Białocerkiewiec. Dom jego (przy obecnej alei gen. E. Fieldorfa 5), nadzwyczaj mocny, solidny i komfortowy – na tamte czasy – wyposażony był dodatkowo w schron przeciwlotniczy. Nic więc dziwnego, że podczas działań wojennych 1944 roku obrał go na swą przejściową siedzibę sam marszałek Georgij Żukow, dowódca I Frontu Białoruskiego, najwybitniejszy dowódca sowiecki w okresie II wojny światowej.

Część Rosjan zbiegła spod władzy bolszewików tylko z podręcznym bagażem, bez żadnych zasobów finansowych. Ci żyli znacznie skromniej, wynajmowali mieszkania w kamienicach czynszowych bez wygód, pracowali jako niżsi urzędnicy w biurach. Do takich należał np. Chęciński, zięć generała armii carskiej, mój sąsiad z dzieciństwa.

Rosjanie wołomińscy stanowili grupę zamkniętą w sobie, nie angażującą się w życie publiczne. Nie było ich wśród radnych miejskich, ani działaczy społecznych. (Do wyjątków należał Włodzimierz Tiuryn, jeden z organizatorów klubu sportowego „Huragan” w 1923 r.). Spotykali się we własnych kręgach towarzyskich lub w cerkwi, którą urządzili sobie w jednym z domów prywatnych przy obecnej al. gen. E. Fieldorfa. Ta mała cerkiewka ogniskowała całe ich życie kulturalno-oświatowe.

Sporo Rosjan wołomińskich działało w warszawskich organizacjach „białych” emigrantów. W czasie drugiej wojny światowej Rosjanie wołomińscy ulegli rozproszeniu. Zachowali lojalną postawę wobec Polski nie podjęli współpracy z Niemcami, choć ci byli głównymi wrogami bolszewizmu. Po wyzwoleniu Wołomina przez armię sowiecką w 1944 r. Rosjanie wołomińscy byli poszukiwani przez NKW D. Większość z nich zdołała w porę ujść na zachód wraz z wycofującymi się Niemcami. Ci ocaleli – dostali się w Niemczech do stref okupacyjnych mocarstw zachodnich. Niektórzy wrócili po wojnie do Wołomina i żyli spokojnie nie nękani przez aparat represji PRL. Inni z Rosjan wołomińskich dostali się jednak w ręce NKW D i przepadli bez wieści. Może nasi starsi wiekiem czytelnicy wiedzą coś o ich losie? Pozostała do dzisiaj garść potomków „białych” Rosjan spolonizowała się całkowicie.

Wieści Podwarszawskie
R.2, 1992 nr 49 (97)

Więcej tego autora:

+ Nie ma komentarzy

Add yours

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.