Stanisław Julian Balon urodził się 6 lutego 1906 r. w Rybnej koło Krakowa. Ojciec jego był organistą, a matka zajmowała się domem i liczną gromadką dzieci. Stanisław gdy zdobył zawód nauczyciela opuścił strony rodzinne. Pracował w szkole warszawskiej, następnie w 7- klasowej Publicznej Szkole Powszechnej Nr 1 (męskiej), w Publicznej Szkole Powszechnej III stopnia Nr 4 oraz w Publicznej Szkole Dokształcającej i Zawodowej w Wołominie. Uczył śpiewu i muzyki, był organizatorem samorządów uczniowskich, zwolennikiem niekonwencjonalnych metod nauczania, współorganizatorem akademii szkolnych i miejskich, organizatorem, reżyserem, kompozytorem, a nawet suflerem i opiekunem aktorsko-wokalnego zespołu chłopięcego przy Publicznej Szkole Powszechnej Nr 1.Czytaj dalej

Pozwolę sobie zaprezentować rodzinę państwa Kwapiszewskich, która tak zacnie wpisała się w dzieje miasta Wołomina. Kontaktuję się często z panią Krystyną Kwapiszewską, która darzy mnie nieukrywaną sympatią, dlatego pomyślałam, że już najwyższa pora, by “utkać” z jej wspomnień małą sagę Kwapiszewskich zanim odejdą najstarsi świadkowie minionych wydarzeń. Wędrówka od przeszłości do teraźniejszości zapisana jest na podstawie bezcennych relacji pani Krystyny oraz zachowanych dokumentów.Czytaj dalej

Stanisława Maria – córka nauczyciela Aleksandra Metelskiego i Marii z Nowosielskich, urodziła się 20 kwietnia 1913 r. w Puławach.

W trakcie pracy zawodowej była nauczycielką 7-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 1 i Nr 2, Publicznej Szkoły Powszechnej III stopnia Nr 4 w Wołominie, Publicznej Szkoły Powszechnej III stopnia w Lipinach oraz Państwowej Szkoły Powszechnej dla Pracujących w Wołominie.Czytaj dalej

Prof. S. Pigoń, pisząc: “Cóż, należymy do narodu, którego losem jest strzelać do wroga z brylantów”, myślał zapewne o młodzieży polskiej, której dzieciństwo i młodość przypadła na czas walki. Pani Krystyna Kwapiszewska zachowała kilka zdjęć grupowych uczniów – tych brylantów “swoich” tajnych kompletów z lat 1942-1945. Wprawdzie nie wszyscy na nich się znaleźli, bo właśnie w tym czasie niektórzy mieli lekcje muzyki u pani Marii Łobockiej, która prowadziła świetnie zorganizowane “ognisko muzyczne”.Czytaj dalej

Od dawna pierwsza gwiazdka zaczyna z nami świętowanie, czas wigilijnego czuwania, przełamywania się opłatkiem i składania życzeń.

Któż z nas nie pamięta chwili… zajmowania miejsc przy wigilijnym stole, śpiewania kolęd, a może tylko słuchania ciszy i otarcie łzy, tej perły radosnych i smutnych oczu.

W tym świątecznym czasie – niebo się raduje i cieszy się ziemia, a wszyscy wszystkim ślą życzenia – śpiewamy spoglądając na pachnące, przystrojone drzewko. Wypatrujemy pod nim prezentów zostawionych przez Świętego Mikołaja. Często dość skromnych prezentów, bo lata przecież bywały ubogie, ale jednak prezentów… To zapamiętane, dziecięce uczucie oczekiwania wzbudza w każdym wspomnienie: zapachu kapusty z grzybami, ciepła, radości, miłości domu rodzinnego i dzięki niemu trwa w nas piękno Świąt Bożego Narodzenia.Czytaj dalej

Nauczyciele “jej” kompletów

Mamy szczęście znać i spotykać się z legendą wołomińskiej oświaty – Krystyną Kwapiszewską oraz obcować ze Stanisławą Balonową1 – nauczycielkami tajnego nauczania.

Krystyna Kwapiszewska, jako 17-letnia uczennica, z “małą” maturą Prywatnego Gimnazjum im. Zofii Łabusiewicz, podjęła się organizacji tajnych kompletów w swoim domu. Zawsze lubiła się uczyć, klimat “tej cudownej szkoły”, jak mówi o gimnazjum, pozwalał jej na rozwijanie wszechstronnych zdolności. Kochała historię i panią od historii – to ona uczyła myśleć i rozumieć, podziwiała polonistkę za jej kulturę języka, nawet lubiła matematyka i wkuwanie wzorów. W szkole dbała o dekoracje i była organizatorką wielu spotkań literackich. To przygotowanie spowodowało, że jako siedemnastolatka odważnie stanęła przed organizacją nauki dla niewiele od siebie młodszej młodzieży.Czytaj dalej

Myśl napisania tego opracowania powstała po przeczytaniu pracy Krystyny Kwapiszewskiej pt. Tajne nauczanie na terenie miasta Wołomina w okresie okupacji (komplety gimnazjalne prowadzone przez “Natalię”)1. To tam autorka wymienia imiona i nazwiska uczniów tajnego nauczania, na “swoich” – jak pisze – kompletach. Pomyślałam, świetny pomysł upamiętniający tych “co kulom się nie kłaniali” – uczniom i ich nauczycielom. Zadzwoniłam do pierwszej osoby, spotkałam się osobiście, a potem nie było problemu, jedni drugim przekazywali telefonicznie wiadomości, odżyły przyjaźnie i przykurzone czasem wspomnienia…Czytaj dalej

W mrocznym czasie II wojny światowej i okupacji podzielił los wielu wybitnych ludzi kultury i nauki. On polski profesor, poseł na sejm, psycholog i pedagog przyjął pseudonim “Znachor” i walczył o lepszą Polskę dla swoich dzieci i dzieci polskich rodzin, zginął na Majdanku.

Urodził się 1 września1897 r. w Rabie Wyżnej – na Podhalu jako syn Józefa i Marii – nauczycielki.Czytaj dalej

Wołomin – jest dziś w przeważającej części miastem nowym. Powstały osiedla mieszkaniowe, nowe ulice, ronda, domy; zbudowano gmachy instytucji państwowych i samorządowych, placówki służby zdrowia, kultury, oświaty, stadion, boiska sportowe i inne budowle użyteczności publicznej. Nie zapomniano też o tym, co żyje w naszej pamięci, co tworzy historię, co stanowi pomost między przeszłością a teraźniejszością. Nie zapomniano o umiłowaniu ojczyzny, o bohaterstwie, poświęceniu i cierpieniu ludzi, którzy przed nami tworzyli, pracowali, a także oddali życie w mrocznym czasie wojny i okupacji. Wszystkie wartości bliskie tym, co odeszli i bliskie nam, wpisano w kamień i spiż. Na terenie miasta znajdują się pomniki, głazy i tablice nazwane pamiątkowymi. Spotkać je można na cmentarzach, często w kościołach, na Placu 3 Maja, Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego, w miejscach egzekucji, czy na ulicach np. Piaskowej. Różne wyrażają treści, różnym poświęcone są sprawom, ale wszystkie ustawiono lub wmurowano po to, aby świadczyły o naszej tożsamości, były źródłem wiedzy historycznej docierającej do przechodniów. Są dziełami rąk artystów plastyków i architektów. Dziełami zaliczanymi w literaturze fachowej do obiektów małej architektury. Godnie stoją na straży miejsc i zdarzeń, które każde pokolenie pragnie przekazać potomności.Czytaj dalej

Dysponuje wiedzą, którą chętnie dzieli się z innymi. Mówi: “Wiele można uzyskać w pracy wychowawczej pochwałą, nagrodą. Myślę, że właśnie w tym tkwi klucz do duszy dziecka. Zawsze też z pomocą przychodziły mi bajki, bo przecież i mali i dorośli lubią ich słuchać. A nie były to tylko opowieści o kotku i myszce. Także o wojnie trojańskiej, o mitach greckich i rzymskich.”

Tym zaczarowanym kluczem otwierała serca i umysły dzieci, młodzieży i dorosłych przez wiele lat aktywnej pracy zawodowej i związkowej.Czytaj dalej

Odszedł 22 listopada 2010 roku
Miron Paweł Cichecki
zasłużony, honorowy obywatel miasta Wołomina 

Taką wiadomość mieszkańcy Wołomina przekazywali sobie przez kilka dni. Przystawali pod “drzewem pamięci” przy ulicy Kościelnej róg Legionów, by przeczytać nekrolog informujący o dacie śmierci i dacie uroczystości pogrzebowych, a nade wszystko informacje o CZŁOWIEKU, który w 2005 r. otrzymał tytuł “Honorowego Obywatela Wołomina”. Wówczas znalazł się wśród takich osobistości jak: Józef Piłsudski, Henryk Konstanty Woyciechowski, Władysław Korsak, Edward Śmigły Rydz, ks. Jan Sikora i ks. abp Sławoj Leszek Głódź.Czytaj dalej

Jan Mierzejewski (ur. 10 stycznia 1929 r.) na lekcje do “panny Krysi” (tak mówił on i inni o nauczycielce, bo niewiele była od nich starsza) zaczął chodzić ponieważ miał zaległości na skutek choroby trwającej około dwa miesiące (zapalenie płuc po kąpieli w przerębli). Wówczas ojciec spotkał panią Natalię Kwapiszewską, mówił o problemie, a ta poradziła, by zgłosił się z synem do jej córki, Krystyny. Pierwsze wrażenie szkoły na poddaszu, młodego chłopaka zaskoczyło: zobaczył pełną mobilizację, atmosferę nauki i dyscypliny wśród uczniów, i o dziwo, dyscypliny, której nie trzeba było “trzymać”. Dla tych, którzy mieli zaległości panna Krysia prowadziła dodatkowe lekcje, Jaś korzystał z indywidualnej nauki języka niemieckiego, zawsze po niedzielnej mszy.Czytaj dalej

Jadwiga Markowska

Jadwiga Markowska (1892 – 1945)

Pamięć “o swojej Pani” kultywowały jej uczennice z lat 1928-1945, dziś osoby w sędziwym wieku. To one przez lata odwiedzały jej mogiłę na wołomińskim cmentarzu, modliły się za nią, składały kwiaty i zapalały znicze. Ale płyta nagrobna z 1945 r. zaczęła się kruszyć, a napis:

ŚP. JADWIGA MARKOWSKA
UR. 1892 r. ZM. 22. I. 1945 r.
ZASŁUŻONEJ I NIEODŻAŁOWANEJ KIEROWNICZCE SZKOŁY nr 2
I DROGIEJ KOLEŻANCE W DOWÓD PAMIĘCI
NAUCZYCIELSTWO, WYCHOWANKOWIE I PRZYJACIELE

po wielu latach stał się już prawie niewidoczny.Czytaj dalej

Irena Wilhelmina Łukomska, ps. Irena Powalska zanim trafiła do wołomińskiej “piątki” była niczym nauczyciel-wędrowiec niosący kaganek oświaty od Milanówka, poprzez Grodzisk, Otwock, Siennicę, Dębe Wielkie, Wiciejów i Kutno. Kaganek płonął, gasł i zapalał się na tajnych kompletach w okresie mrocznej okupacji hitlerowskiej i w czasach komunistycznych. Przez przyjaciół i znajomych nazywana dobrym duchem wspólnoty zielonkowskiej i “naszą perłą” jest żywo zainteresowana otaczającym ją światem.

Urodziła się 30.09.1912 r. w Warszawie, jako córka wielodzietnej rodziny Aleksandra i Adeli Gerków. Jej ojciec pochodził z Brześcia Kujawskiego, z zamożnej rodziny. Ukończył rosyjską szkołę średnią i objął posadę urzędnika państwowego. Był wybitnie inteligentnym, eleganckim panem dbającym o wychowanie i wykształcenie szóstki dzieci. Matka, od piątego roku życia wychowywała się u stryjostwa w majątku ziemskim Góry koło Słupcy, gdyż jej matka, a babcia Ireny zmarła podczas porodu. Adela gruntowne wykształcenie zdobywała pod opieką dojeżdżających do majątku nauczycieli, w ten sposób ukończyła szkołę powszechną i średnią. Biegle władała językiem francuskim, a podczas lekcji muzyki i śpiewu rozwijała zdolności artystyczne.Czytaj dalej