Z Radzymina w stronach warszawskich piszą do nas:
W mieście naszem, tak zwykle cichem, a tak głośnem w sierpniu 1920 roku, kiedy wytrzymało całą grozę najazdu bolszewickiego na Polskę, do dziś szczerzy zęby rujina, sterczą zgliszcza domów spalonych podczas działań wojennych. A jednak zamierzamy rzecz, jak na obecne czasy, wielką. Pragniemy założyć szkołę zawodową. Ma to być przedewszystkiem szkoła wzorowa, z mieszkaniem dla uczniów, gmach-pomnik ku czci poległych na polach chwały w obronie Ojczyzny bohaterskich żołnierzy, którzy w liczbie około 250 spoczywają w bratniej mogile na naszym cmentarzu. W gmachu tym ma być dużo światła, dużo przestrzeni. Ma w nim zapanować duch dostojny, nęcący do umiłowania pracy, ukochania wolności przez dobre jej zrozumienie.
Cóż mamy? Mamy uchwałę rady miejskiej, powołującą komitet budowy, mamy wypłacone przez tę radę 1750 złotych, mamy plac. Jakże to mało! Lecz mamy jeszcze nie tylko chęci, ale i wolę: oto do wykazu przewidywanych wydatków miejskich rok po roku będą wstawiane odpowiednie sumy, napłyną ofiary.
O cóż kołaczemy? Niech gazety, jak dzwony, rozdzwonią, rozniosą po świecie tę wiadomość. Głos dzwonu dotrze do każdego zakątka. Przypomną sobie ludzie, jakie to wieści niepokojące, potem zaś pełne otuchy płynęły w sierpniu roku 1920 z pod Radzymina. Doświadczeni nauczyciele nie odmówią nam, być może, rad i wskazówek co do wykładów w szkole. Znawcy stosunków światowych wskażą, gdzie, co i jak w tym względzie dzieje się na świecie. Budowniczowie może mają plany spoczywające do czasu bez użytku. Ten i ów z datkiem pośpieszy. Na lata rozkładamy swą pracę. Skrzętnie zbierać będziemy wskazówki, rady. Do zakładania fundamentów przystąpimy, gdy wszystko dojrzeje, żeby wyrósł gmach-pomnik, godny chwili dziejowej i tego ducha dostojnego, który ma w nim panować.
Komitet budowy szkoły zawodowej w Radzyminie.
Gazeta Świąteczna
R. 44, 1924, no 19 (2258)