Ks. Andrzej Rudzki i Dominik Rusiniak
15 sierpnia, około godz. 13.00, gdy oddziały 85. Pułku Strzelców Wileńskich zostały zmuszone do odwrotu, żołnierze sowieccy schwytali na rynku radzymińskim, pod zarzutem pomagania polskim żołnierzom, miejscowego wikarego ks. Andrzeja Rudzkiego (29 lat) i kierownika miejscowej szkoły powszechnej 48-letniego Dominika Rusiniaka. Zostali oni później zabrani przez wycofujące się wojska nieprzyjaciela i wszelki słuch o nich zaginął.
Uprowadzeni z Radzymina, których los, mimo poszukiwań rodziny Rusiniaków oraz zaangażowania władz państwowych, dotychczas nie został do końca wyjaśniony – są ofiarami inwazji bolszewickiej na Polskę w 1920 roku. Ich postawa życiowa, zaangażowanie w sprawy lokalnej społeczności oraz cena, którą zapłacili za Wolną Ojczyznę zasługują na szczególne upamiętnienie i najwyższe słowa uznania.
O księdzu Andrzeju Rudzkim, wikariuszu radzymińskiej parafii pw. Przemienienia Pańskiego posiadamy dotychczas niewiele informacji. Na podstawie zachowanych źródeł historycznych (praktycznie wszystkie dokumenty dotyczące pobytu w seminarium oraz w parafiach w Sochaczewie i Radzyminie zostały zniszczone podczas II wojny światowej) ksiądz Rudzki urodził się 3 maja 1891 roku. W latach 1912-1917 studiował w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Po święceniach kapłańskich w 1917 roku z rąk biskupa Stanisława Galla, późniejszego biskupa polowego Wojska Polskiego, został skierowany do posługi duszpasterskiej w parafii św. Wawrzyńca w Sochaczewie. Od 1918 był wikariuszem parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Radzyminie. Na polecenie ówczesnego proboszcza radzymińskiej parafii ks. Aleksandra Kobylińskiego pełnił również obowiązki prefekta w miejscowej szkole powszechnej, gdzie jako nauczyciel religii pracował wspólnie z Dominikiem Rusiniakiem. W dniach ciężkiej próby pozostał razem ze swoimi wiernymi i dzielnie wspierał w posłudze kapłańskiej ks. proboszcza Aleksandra Kobylińskiego.
Po uprowadzeniu przez bolszewików w dniu 15 sierpnia 1920 roku był proponowany przez Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego na wymianę jeńców w trakcie pertraktacji z bolszewikami. Mimo braku informacji o losach ks. Rudzkiego nie tracono nadziei. Dlatego latach 1920-1926 pojawiała się w „Wiadomościach Archidiecezjalnych Warszawskich” adnotacja „ksiądz, który opuścił parafię”.
Drugi z uprowadzonych przez bolszewików, kierownik Szkoły Powszechnej w Radzyminie Dominik Rusiniak urodził się 13 lutego 1872 roku w miejscowości Ruchna koło Węgrowa, jako trzecie dziecko Jana i Klary z d. Gontarz. W 1891 roku ukończył Seminarium Nauczycielskie w Siennicy k/Mińska Mazowieckiego i rozpoczął pracę jako nauczyciel w Szkole Podstawowej w Tłuszczu, która mieściła się w drewnianym budynku przy ul. Wiejskiej. Dwa lata później poślubił pochodzącą z Warszawy Stanisławę z domu Ekiert. W latach 1898 – 1910 rodzina Rusiniaków przebywała w miejscowości Popowo-Kościelne, a później w Kałuszynie. Małżeństwo miało dziewięcioro dzieci (pięć córek i czterech synów).

Od 1913 roku Dominik Rusiniak pełnił funkcję kierownika Szkoły Powszechnej w Radzyminie, która znajdowała się w tzw. „Budynku przy św. Janie” (tam również rodzina miała swoje mieszkanie). Od samego początku aktywnie włączył się w życie społeczno-kulturalne miasta, a także podjął działalność niepodległościową. Wiele ze swoich przedsięwzięć kierował do młodzieży, którą zachęcał do udziału w formacjach strzeleckich i w harcerstwie.
Jego najstarsi synowie Edward (ur. w 1894 r. w Tłuszczu) i Leopold (ur. w 1898 r. w Popowie koło Wyszkowa) – biorąc przykład z ojca działającego w Polskiej Organizacji Wojskowej – również czynnie uczestniczyli w ruchu niepodległościowym na terenie dawnego powiatu radzymińskiego. Edward służył w Legionach Polskich, a później był uczestnikiem wojny polsko–bolszewickiej, natomiast młodszy Leopold należał do wyróżniających się w powiecie organizatorów drużyn strzeleckich – dowodził wspólnie z Julianem Dudzińskim dwoma drużynami strzeleckimi działającymi na terenie Gminy Radzymin, a później został komendantem komórki POW w Radzyminie.
Ta niezwykle patriotyczna Rodzina zapłaciła wysoką cenę podczas inwazji sowieckiej na Warszawę. Po wycofaniu się z miasta oddziałów 85. Pułku Strzelców Wileńskich, wieczorem 15 sierpnia Dominik Rusiniak wspólnie z ks. Andrzejem Rudzkim zostali uprowadzeni w kierunku Wyszkowa, prawdopodobnie przez oddział z 27. Dywizji sowieckiej Witowta Putny.
W mieście pozostała zrozpaczona żona i dzieci, z których najmłodsze: Urszula (Michalina), Maryla i Ryszard miały – 7, 11 i 14 lat. Za swoją działalność na rzecz lokalnej społeczności i poświęcenie dla Ojczyzny Dominik Rusiniak został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Niepodległości.
Po zakończeniu bitwy pod Radzyminem podjęto poszukiwania zaginionych. Według relacji rodziny, ostatnią miejscowością na trasie wycofujących się oddziałów bolszewickich, gdzie ok. 25 sierpnia 1920 roku widziano jeszcze uprowadzonych z Radzymina, był Słonim na terenie dzisiejszej Białorusi.
Zdjęcia: Zbiory rodzinne p. Magdaleny Zagrajek
oraz zbiory własne autora