Szczególny to był dwór, Wola Cygowska w Stanisławowskiem; szczególny nie ze swojego starego domu mieszkalnego i nowych budowli gospodarskich, ale z powodu swojego gospodarza i jego otoczenia. Jak ów Klucznik z epopei, pilnujący ruin zamczyska Horeszków, tak pan Prot zewsząd był otoczony pamiątkami po dziadach, ojcach i braciach, pilnował ich jak oka w głowie, rad opowiadał dzieje każdego drobiazgu, ożywiał je wspomnieniami całych szeregów ludzi zasłużonych, których z Lelewelami łączyło powinowactwo, przyjaźń lub wspólność sprawy. Czytaj dalej

Pośród żółtych mazowieckich piasków, poprzerzynanych czarnemi smugami sosnowych lasów leży wioska jedna z tych co jak niegdyś Czarnylas, powinna być znaną szeroko, bardzo szeroko. Wioska, o której mówimy, to od wieku siedziba rodziny Lelewelów, Wola Cygowska, gdzie młodzieńcze lata pędził Joachim i gdzie kilka dni temu pod rodzinną strzechą zakończył życie młodszy brat jego Prot Lelewel. Stary, nizki dworek w Woli Cygowskiej, niemy świadek zamierzchłej dziś przeszłości stał się skarbnicą, w której każdy sprzęt jest pamiątką, jest relikwją. W tym pochylonych od starości domku o kilku pokojach, o sprzętach starych, wyblakłych wszystko mówi jakiemi byli ludzie co tu życie spędzili… Jakkolwiek losem na obczyznę rzucony Joachim, żył tu sercem i wspomnieniami.Czytaj dalej

Donosiliśmy niedawno, iż powstająca w Markach pod Warszawą angielska przędzalnia pp. Brigs i Posselt postanowiła korzystać przeważnie z pracy miejscowych robotników. W tym celu zarząd przędzalni wysłał do Anglji partję polskich dzieci dla nauki w tamtejszych fabrykach. Obecnie dochodzą nas wiadomości o tych małych robotnikach naszych w przędzalniach angielskich. Nauka idzie szybko, dzieci robią znaczne postępy, a ilościowo dość znaczne ich grono dotąd na szczęście nie uszczupliło się. Można się spodziewać, iż z chwilą otwarcia przędzalni w Markach, dzieci będą mogły powrócić już do kraju, jako zupełnie wykwalifikowani robotnicy. Czytaj dalej

Jadów, os., przedtem mko, nad rz. Ossownicą, pow. radzymiński, gm. i par. Jadów , o 7 w. od Łochowa. Posiada kościół par. murowany, sąd gminny okr. II, urząd gminny, szkołę początkową. Tutejszy kościół par. założony został w 1473 r. przez ks. mazowieckiego Kazimierza. Dzisiejszy zbudowany był po pożarze dawniejszego w 1768. Obecnie buduje się nowy murowany kościół. J. należy do dóbr hr. Zamojskich, którzy założyli tu w r. 1823 fabryki sukna, papieru i perkalików a jednocześnie wystarali się o podniesienie J . do rzędu miast. Po 1831 r. upadły jednak te fabryki. Około 1861 r. istniały tu fabryki wyrobów miedzianych, bawełnianych, płótna i tałesów, małych jednak rozmiarów. W 1827 r. było tu 54 i 437 mk.; w 1861 r. liczono 58 dm. (11 murow.) i 847 mk. (367 żydów). Par. J . dek. radzymińskiego, daw. stanisławowskiego, ma 4578 dusz. Gmina J . należy do sądu gm. okr. II, st. poczt, w Łochowie, liczy 5199 mieszk. i 22816 mr. obszaru.Czytaj dalej

Jest w Woli Cygowskiej kształtna i pięknie różnokolorowem drzewem wykładana kolebka, pochodząca z daru Augusta III dla Jaucha, piastująca obecnie na swem łonie najszacowniejsze foliały po Joachimie Lelewelu. Dawniej miała inny użytek: w niej to wykołysano całe potomstwo Henryka Lelewela, „konsyliarza i lekarza nadwornego J. K. M. i Augusty Konstancyi z Jauchów”, a przedewszystkiem wykołysano syna ich Maurycego Karola Tadeusza, urodzonego, jak się rzekło, 21 Lutego 1748 r. (nie zaś 25-go lutego, jak mylnie położono na grobowcu na Powązkach, biorąc dzień chrztu za datę urodzin).Czytaj dalej

Henryk Lelewel

W chwili zjawienia się Henryka Lelewela w Warszawie, mieszkał w niej od dość już dawna, bo podobno jeszcze od Augusta II, saski generał artylleryi w służbie polskiej, Joachim Daniel Jauch, przełożony nad budowlami publicznemi, człowiek wielce zamożny i wzięty na dworze. Własnością jego był teraźniejszy dom Lessera przy ulicy Miodowej, nabyty od Szembeków. Znajdująca się w dziedzińcu jego officyna modrzewiowa była niegdyś mieszkaniem Wiśniowieckich i Jana Sobieskiego za czasów hetmaństwa, sam zaś gmach od ulicy bywał zwykle dzierżawiony dla nuncyuszów. Na ulicy przed tym domem, figurującym później w atlasie Zannoni’ego jako „palais de Lelewel”, położono za Jaucha pierwszy bruk w tej części miasta; w obszernym zaś ogrodzie po za domem utrzymywano morwy i pielęgnowano jedwabniki, z których otrzymany jedwab, przerobiony w Lugdunie, zamienił się na suknię dla pani Ewy z Munichów Jauchowej, na strój odświętny dla jej męża i aż na dwie sukienki dla córki ich Konstancyi.Czytaj dalej

Kto umie cenić pamiątki po ludziach znakomitych, a nie miał sposobności oglądać zbioru pamiątek w Woli Cygowskiej pod Stanisławowem, ten niechaj zajrzy szczęśliwym, którzy tej radości i chluby dostąpili. Jest tam całe muzeum zabytków, pomiędzy któremi są takie, których największe zbiory europejskie pozazdrościćby mogły; a ład zaprowadzony we wszystkiem przez dostojnego ich dzisiejszego posiadacza, podziwiać każe miłość i pracę sędziwego starca, przodującego młodszemu pokoleniu nietylko dojrzałością rozumu, ale i czystością zapału. Czytaj dalej

Przed kilku dniami niektóre z pism doniosły o strasznej zbrodni, jaka spełnioną została w nocy z dnia 18 na 19 lipca r. b. we wsi Klembów powiecie Radzymińskim. Okoliczności, w jakich rozegrał się zbrodniczy dramat, były tak szczególne, zorganizowanie zamachu i napad nocny na człowieka biednego, który oprócz nędznej lepianki wykopanej w ziemi i nędznego posłania w tej lepiance nie miał nic więcej, chociaż był w posiadaniu włóki ziemi, wydały nam się tak dziwne i osobliwe, że postaraliśmy się zebrać bliższe i o ile można, dokładne szczegóły tej sprawy, która w okolicy całej wywołała silne wrażenie, stanowiąc dziś przedmiot rozmów zarówno w salonach, jak i chatach wieśniaczych.Czytaj dalej

W dniu 2 lipca otwarto też prawdziwie okazałą gospodę chrześćjańską we wsi parafjalnej Postoliskach, w powiecie Radzymińskim, gubernji Warszawskiej. Budynek na nią złożony z czterech izb i sklepu, został umyślnie wybudowany staraniem proboszcza, księdza Batogowskiego. W gospodzie tej każdy może się posilić za małe pieniądze i zabawić uczciwą pogawędką lub czytaniem gazety, która tam jest na zawołanie; w sklepie zaś, przy tejże gospodzie urządzonym, włościanie dostać mogą prawie wszystkiego, co w miasteczku na targach kupują, za wyłączeniem tylko napojów odurzających i tytuniu.

Jest w tejże wsi jeszcze i druga gospoda, urządzona już poprzednio z dawniejszej karczmy, w której dzierżawca propinacji, dziedzic wsi Fiukał, zniósł sprzedaż trunków, chociaż tym sposobem sam pozbył się dobrowolnie dochodu. Tak tedy jedna wieś Postoliska ma już aż dwie gospody, a ileż to jeszcze jest gmin, nawet całych powiatów, w których i ze świecą gospody nie znajdziesz, a tylko brudne karczmy, te szkoły pijaństwa i wszelkiego zepsucia.

Gazeta Świąteczna
R.2, nr 79 (9 lipca 1882)

Z Radzymińskiego donoszą nam pod d. 25 b.m. W dniu 19 b.m. o godzinie 2 po południu we wsi Jasienicy gminie Kłębów, zgorzało 15 domów mieszkalnych włościańskich z wszelkiemi zabudowaniami gospodarskiemi. Straty są znaczne, gdyż włościanie tej wsi są zamożni, mieli zapasy w ziarnie i gotowiznę. Jeden z nich nie zdążył wydobyć z ognia rs. 1500 banknotami, drugi znów
nazajutrz odkopał z pod gruzów parę tysięcy rubli srebrem z pod komina. Wynagrodzenia za spalone budowle podniosą włościanie niewielkie, gdyż z powodu nieprzezwyciężonego wstrętu do instytucji ubezpieczeń, zabudowania wartujące po is. 500, do ubezpieczenia podali na summę od 50 do 100 rs.Czytaj dalej

Z Radzymińskiego piszą do nas: Urodzaj tegoroczny w okolicy wcale niezły; w majątku Jaktorach np. pszenica dała plon wyborny, w innych miejscowościach żyto dobre i dosyć namłotne, słota  tylko przeszkadza zbiorom i to do takiego stopnia, że gdzieniegdzie zboże, a przedewszystkiem pszenica porasta na garściach; ziemniaki prawie wszędzie podlegają zarazie, nać poczerniała tak, że w tym roku nie możemy oczekiwać obfitego urodzaju kartofli, tem bardziej, że w niektórych miejscach, jak w Mokrem, Dybowie i innych niskich miejscowościach wymokły, a siano na łąkach zalane…Czytaj dalej

Piwo to, wyrabiane w dobrach Ślężany, pow. Radzymińskiego, odznacza się nadzwyczaj przyjemnym smakiem i nie zawiera wcale odrażającej goryczy. Jako piwo zdrowia bywa wielce zalecanem przez pierwszorzędnych lekarzy warszawskich.Czytaj dalej

Ś. p. Teodor Melcer, były obywatel ziemski, po ciężkiej chorobie, przeżywszy lat 49, zmarł w Roszczepie dnia 2 czerwca r. b. Wyprowadzenie zwłok z kościoła w Klembowie nastąpi w dniu 5 czerwca, t. j. w środę, na cmentarz parafialny, zaraz po żałobnem nabożeństwie, o godzinie 11-ej przed południem, na które zaprasza się krewnych, przyjaciół i znajomych.

Kurjer Codzienny
R.14, nr 125 (4 czerwca 1878)

W dniu 24 października r. b. w wydziale I Sądu okręgowego warszawskiego na ławie oskarżonych zasiadł Chrystyan Marquardt, obwiniony o to, iż nazywając się rzeczywiście Janem Onyszko, skorzystał z cudzego paszportu, na imię Chrystyana Marquardt wydanego, i udając siebie za bezżennego, ożenił się przy życiu żony swojej Agnieszki Onyszko z Ludwiką Niedzielską, wdową. Marquardt jest wzrostu średniego, dobrze zbudowany, o ciemnych włosach i wydatnych wargach, mówi prędko i urywając. Tłómaczy się śmiało i głośno; nad odpowiedzią się namyśla, na pytania
jednak nie zawsze wprost odpowiada, przytaczając często wypadki zupełnie dla sprawy obojętne.Czytaj dalej