Z Warszawy, dnia 24. Maja.
Ogłoszoną została zatwierdzona Najwyżej d. 10. Marca r. b. Ustawa dla Instytutu Nauczycieli Elementarnych Okręgu Naukowego Warszawskiego. Celem tego Instytutu jest kształcenie Nauczycieli dla szkół elementarnych, jak miejskich, tak wiejskich w Królestwie Polskiem. Instytut ten ustanowiony zostaje w miasteczku Radzyminie, w bliskości Warszawy, pod bezpośrcdniem zawiadywaniem Kuratora Okręgu Nauk. Warsz. i Rady Wychow. Publ. Przy tymże Instytucie ustanowioną zostaje szkoła Elementarna wzorowa. W Instytucie wykładane będą nauki: 1) religia, historya święta i nauka moralna; 2) pedagogika, z wyjaśnieniem metod nauczania: zwyczajnej i wzajemnego uczenia; 3) język rossyjski; 4) język polski; 5) arytmetyka, tudzież wiadomości o miarach, wagach i pieniądzach, używanych w Cesarstwie i Królestwie; 6) ogólne wiadomości z jeografii Cesarstwa i Królestwa; 7) kaligrafia; 8) rysunki linearne; 9) śpiew kościelny. Kurs nauk trwać będzie rok jeden i mieć kierunek wyłącznie pedagogiczno-praktyczny.

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego
1843, № 123 (29 maja)

Odpust od dawna zaniedbany, wznowionym został wczoraj w oktawę Święta OPATRZNOŚCI BOSKIEJ, w parafji Dąbrówka, w obwodzie Stanisławowskim o 3 mile za Pragą, za staraniem W. Józefa Zielińskiego Dziedzica dóbr Małapola, wspólnie z Proboszczem miejscowym W. Xem Sypniewskim, na które to solenne Nabożeństwo, zeszli się mieszkańcy okolicznych parafji z chorągwiami i obrazami maiąc na czele swoich Proboszczów; liczba Ludu zebranego wynosiła około 4,000 osób, mianowicie Parafja Niegów, maiąc na czele W. Kan: Gieczyńskiego, Parafja Postoliska z Xem Wojdo, Parafja Kłębów z X. Zawadzkim i t. p.Czytaj dalej

Podpisany mecenas będąc wieczysto dziedzicznym posiadaczem dóbr Pojezuickich Kobełka za Pragą, jeszcze przed rewolucyą powierzyłem pomiar tych dóbr panu Dowkont jeometrze, i do tego celu dostarczyłem mu starą mappę tych dóbr w pomoc. Nowa mappa była już bliską ukończenia, tym czasem zapadła rewolucyą, i pan Dowkont jeometra wszedł w służbę do wojska rewolucyjnego, i gdzieby się podział, czyli zginął, lub wyszedł za granicę, żadnej nie mogę powziąść wiadomości. Mappy dóbr Kobełki nie zostały mi zwrócone, te zapewne tutaj w kraju, a najpodobniej w Warszawie pozostać musiały, gdzie pan Dowkont mieszkał. Czytaj dalej

Erazm Papsch z professyl uczony i zagranicą examinowany ogrodnik, dotąd w obowiązkach Dworu w wsi Kobełce Obwodzie Stanisławowskim iako ogrodnik zostalący, i tamże w księgę ludności wpisany, objawił mieyscowemu Wóytowi Gminy Kobełka, żądanie przedstawienia siebie do uzyskania paszportu emigricyinego z kraiu tuteyszego do dóbr JW. Jenerała Dywizyi Grafa Nostitz w kray Cesarsko-Rossyiski, w Gubernią Ekaterynosławską; o takowym przeto żądaniu interessowana publiczność zawiadomioną zostaie, w tym celu, aby pretensye do tego Erazma Papsch mieć mogące, w przeciągu czterech tygodni pod prekluzyą właśclwym władzom obiawione były.

w Kobełce dnia 17 Lutego . Matuszewski, Wóyt Gminy Kobełka.

Dziennik Urzędowy Woiewodztwa Mazowieckiego
1834, nr 127 (24 lutego)

W Rossyi od despoty aż do kacapa nieznane są uczucia ludzkości; miejsce ich zajmuje wściekłość zwierzęca. Oto świeży dowód. Przed niejakim czasem przybył oddział Kozaków do księdza Salwina Sikorskiego, proboszcza w Kobyłce i żądał pieniędzy. Szan. kapłan oświadczył, że będąc ze zgromadzenia mendicantium OO. Bernardynów nie ma i nie może mieć żadnej gotówki. Kozacy temu oświadczeniu nie uwierzyli. Zaczęli szukać po całem mieszkaniu a znalazłszy patynę i ampułki srebrne, katowali go dopóty dopóki ducha nie wyzionął. Wszystkiego można już w części sądzić: czyli Moskale mają uczucia.

Gazeta Polska
1831, Nr. 116 (30 kwietnia)

Przed niejakim czasem uczyniona już była zaszczytna wzmianka w pismach publicznych o obywatelu Drewnickim, który zebrawszy ochotników i utrzymując ich własnym majątkiem, nie szczędząc ni sił ni poświęceń, prowadził w obecnej sprawie wojnę partyzancką przeciw nieprzyjacielowi i nie małe mu zrządził szkody, że jednak czyny prawdziwie patrjotyczne tego gorliwego i zacnego obywatela, nie są po większej części znane publiczności, przeto oddając sprawiedliwy hołd cnotom i zasługom p. Drewnickiego, podaję do wiadomości te fakta, o których się z ust wiarogodnych dowiedziałem.Czytaj dalej

Emissarjusze Sybiryjscy hojnie obsypawszy batogami i kułakami Kozackiemi Xiędza Salwina Sikorskiego w Kobyłce, zabrali mu wszystko, tenże w boru przez kilka dni i nocy o głodzie kryiąc się zachorował, i w dniu 19 b.m. życie zakończył, zaniósłszy z sobą do grobu znaki batogów barbarzyńskich! Za duszę iego w Kościele Popaulińskim onegdaj odprawiono Nabożeństwo.

X.f.C.G.

Kurjer Warszawski
24 kwietnia 1831, № 111

Zapewniłem i zapewniam ninieyszem dla tych z mych włościan, którzy po odbytey kampanii wrócą, każdemu dożywotnie bez wszelkiey opłaty dom, morg łąki i morg ogrodu. Tym zaś, którzyby chlubne męztwa przynieśli świadectwa, również do żywotnie bez wszelkiey opłaty, prócz składek rządowych i gminnych, dom z zabudowaniem i zwykłym półwłoczkiem.

w Warszawie dnia 31 marca 1831 r. (podpisano) Xawery Czarnocki
deputowany okręgu stanisławowskiego, dziedzic dóbr Miąse z przyległościami, sekretarz izby poselskiey.

Nowa Polska – dziennik polityczny i naukowy
1831, nr 113 (28 kwietnia)

W Obwodzie Stanisławowskim, po rozproszeniu korpusu Rozena, kilkadziesiąt nieprzyjaciół wpadło do wsi Równe i wypoczywając otoczyli się powózkami, które zdołali uwieść. Wieśniak z sąsiedniej wsi Strachówka, do wiedziawszy się o tem, uzbroił gospodarzy tejże wsi, dawszy im karabiny znalezione po nieprzyjaciołach, a reszcie kosy i wyruszyli z tym hufcem do Równego. Nieprzyjaciele z po czątku chcieli się opierać, lecz tak dzielnie Strachowianie natarli, że zdobyli cały ten tabor i wszystkich nieprzyjaciół otoczywszy, odprowadzili do Mińska. Cześć tym walecznym następcom Głowackiego.

Złodziej Polityczny
1831, nr 16 (17 kwietnia)

Dnia 10 b. m. przed południem, dwaj offlcerowie od weteranów, bezbronni postępowali drogą za Grochowem: nie wiedząc że w borku przyległym zrobili zasadzkę kozacy. W mgnieniu oka otoczyło ich pięciu nieprzyjaciół: już mieli ich zabrać w niewolę, gdy z boku wpada na nich konno, z dubeltówką i pistoletami, obywatel Drewnicki, i dobrze kierowanymi wystrzałami, rozpędza, a officerów uwalnia.Czytaj dalej

Do JWgo Generała Krukowieckiego

Dnia 17 lutego 1831.

Generał Skrzynecki miał do czynienia większą część dnia dzisiejszego z dwoma dywizyami piechoty, 24 działami, za któremi ukazywała się i jazda, ustąpił poza rzeczkę Rządzę przed Stanisławów. Gen. Żymirski był także atakowany mniejszą siłą, jak się zdaje, przez korpus Geismara. Znajduje się w Mińsku.Czytaj dalej

Do JWgo Generała Krukowieckiego

Dnia 17 lutego 1831. Grochów.

Generał Szembek donosi z Okuniewa o godzinie 12-tej, że słyszy bardzo mocną kanonadę w kierunku Stanisławowa. Generał Szembek z jedną brygadą posunął się do Michałowa. Brygadę generała Milberga i strzelców konnych b.gw. posunął do Ręczaj. Ostrzegając o tem JWgo Generała, Wódz naczelny rozkazał oznajmić Mu, iż masz być w zupełnej gotowości, oglądać się szczególniej na obroty gen. Skrzyneckiego za pośrednictwem stanowiska pod Tułem, gdzie nawet wypadałoby JWmu Generałowi przenieść się osobiście. Skoro by zaś gen. Skrzynecki został przymuszony do opuszczenia Stanisławowa, natenczas JWny Generał, nie czekając rozkazu, powinieneś ustępować ku Tułowi, na znaczonej sobie pozycyi. Czytaj dalej

— Jeżeli zgon znakomitego z dostojności męża sprawia rozgłos po kraiu, połączony z smutnym krewnych i przyiaciół uczuciem, to niezwrócona strata cnotliwego obywatela, z rzetelnych zasług znanego Urzędnika, Patryarchę rodziny swoiej, napełnić powinna żalem Wszystkich bliższe bąć dalsze i nim związki maiących. Takie uczucie wzbudzi smutna Wiadomość o śmierci Karola Lelewela, którego długie życie było ciągłem i nieprzerwanem pasmem usług kraiowych, cnót domowych, osobistych zalet i wzoru dobrego obywatelstwa.Czytaj dalej

Z rzetelnym żalem rodziny i przyiaciół zeszła z tego świata w dobrach Cygowie na dniu 8 Listopada Marjanna Szymanowska w r. 71 życia. Córka Jgn: Swidzińskiego Star: Lityńskiego i Heleny Mierzeiewskiej Kaszt: Sochaczewskiej. W pośród licznego rodzeństwa wzorowe wychowanie odebrawszy, wstąpiła w śluby z Teodorem Szymanowskim synem Dyzmy Podczaszego Warszaws: i Marjanny Szydłowskiej Woiew: Płockiej. Zawcześnie utraciwszy męża z którym lat 24 w niezachwianem nigdy przywiązaniu przeżyła; resztę swego czasu po święciła dla dobra dzieci, przyiaciół i domowników. Jako Obywatelka Polka, nieodstępnie szła śladem Ciotki swej tak świeżo nam ieszcze w pamięci będącej Lanckororońskiej Kasztelanowej Połanieckiej. Jle była dobrą matką, sąsiadką, panią, świadczą łzy rodziny, sąsiadów i włościan, okolicznych których więcej tysiąca widzieliśmy oddających ostatnią Chrześcjańską posługę.

Sąsiad

Kurjer Warszawski
1830, № 311 (19 listopada)