Niemieccy żołnierze na dworcu w Radzyminie
Po zakończeniu kampanii wrześniowej 1939 r. Niemcy zaczęli organizować swą władzę w podbitej Polsce. Nasz region znalazł się w dystrykcie warszawskim, jednym z czterech w chodzących w skład Generalnej Guberni. 31 października 1939 r. gubernatorem dystryktu warszawskiego został Ludwig Fischer, najwyższy na tym obszarze przedstawiciel generalnego gubernatora, Hansa Franka, zbrodniarza wojennego sądzonego później w procesie norymberskim i skazanego na karę śmierci (podobną karę otrzymał Fischer, który stanął przed sądem polskim). Fischer dokonał zmian w organizacji terenowej, przyłączając m.in. powiat radzymiński (później wołomiński) do powiatu warszawskiego.

Według oceny okupanta z marca 1940 r. powiat Warszawa-Wieś-radzymiński obejmował 2853 km2 powierzchni i liczył ponad 601 tys. ludności, w tym 80 tys. Żydów i 5 tys. Niemców. Najwyższą władzę cywilną sprawował tu starosta powiatowy warszawski Hermann Rupprecht, bezpośrednio podległy Fischerowi. Ponieważ północno-wschodnia część powiatu radzymińskiego była odległa od Warszawy, w której urzędował, utworzono w Radzyminie oddzielną placówkę administracji niemieckiej, tzw. Landkomisariat. Początkowo pracowali tu wyłącznie Polacy, na początku 1940 r. stanowisko landkomisarza objął jednak Niemiec, Franz Mayer. W czerwcu został on odwołany i dopiero w przeszło rok później stanowisko to objął Otto Mohns. W końcu 1943 r. zastąpił go Jakob Paukenhaider. Wszyscy oni byli panami życia i śmierci Polaków i Żydów na podległym sobie terenie. Landkomisariat Radzymin obejmował miasta Wołomin i Radzymin oraz gminy: Jadów, Kamieńczyk, Klembów, Kobyłka, Małopole, Międzyleś, Radzymin-Wieś, Ręczaje, Strachówka, Wołomin-Wieś, Tłuszcz i Zabrodzie.
W Wołominie, Radzyminie, a potem i w Tłuszczu Niemcy utworzyli tzw. Urzędu Pracy, zajmujące się zatrudnieniem wszystkich Polaków od 14 roku życia, a także wysyłaniem ich do III Rzeszy na przymusowe roboty. Sama administracja nie była w stanie utrzymać Polaków w karbach powinności i posłuszeństwa wobec III Rzeszy. Wydatnie wspierał ją aparat represji w postaci policji i Wehrmachtu.
W dystrykcie warszawskim stacjonował 4 pułk policji porządkowej, przemianowany później na regiment SS Polizei nr 22. W powiecie radzymińskim stacjonowały oddziały żandarmerii i policja ochronna, Schuzpolizei, z 17 i 23 pułków, mające siedziby w Wołominie i Radzyminie. Żandarmeria stacjonowała od jesieni 1939 r. w Radzyminie, potem i w Tłuszczu. Obsadę każdego posterunku stanowiło 12 żołnierzy i dowódca. W późniejszym okresie pojawiły się jeszcze oddziały ochrony żniw, stojące w Tłuszczu, Szewnicy i Jadowie. Teren powiatu patrolowała ponadto żandarmeria z Rembertowa i Jabłonny. Siły te uzupełniała policja granatowa złożona z Polaków, przedwojennych policjantów, którzy wstąpili na służbę okupanta.
Po najeździe niemieckim na ZSRR w 1941 r. oddziały okupacyjne zostały wzmocnione przez żołnierzy tzw. formacji wschodnich, tj. renegatów narodowości kazachskiej, turkmeńskiej, uzbeckiej czy tatarskiej. Dostali się oni podczas wojny do niewoli niemieckiej i przystali na służbę u Hitlera. Duży oddział tej jednostki stacjonował długo w budynku Szkoły Podstawowej nr 4 w Wołominie.
W Radzyminie Niemcy utworzyli komórkę tzw. Służby Specjalnej, Sordierdienst, złożoną w listopadzie 1941 r. z siedmiu osób. Przesłuchiwali oni po gestapowsku wszystkich podejrzanych o prowadzenie działalności antyniemieckiej. Następnie zmasakrowani ludzie stawali przed sądem doraźnym w Radzyminie, gdzie zwykle zapadał wyrok śmierci. Cały ten rozbudowany aparat terroru mógł w każdej chwili wesprzeć Wehrmacht stacjonujący w Warszawie lub na terenie powiatu.

Początek okupacji przyniósł wyraźne pogorszenie się warunków bytowych ludności, zwłaszcza miejskiej. Już podczas działań wojennych 1939 r. zabrakło w miastach chleba, mąki, ziemniaków i innych podstawowych artykułów żywnościowych. Trudności komunikacyjne w czasie wojny pogorszyły jeszcze stan zaopatrzenia. W surową zimę 1939-1940 r. brakowało węgla, ludność zaczęła więc wycinać okoliczne lasy i na własną rękę kopać torf, występujący dość obficie na terenie powiatu. Gwałtownie wzrosły ceny, podczas gdy płace stały w miejscu. Według ocen okupanta do 1941 r. koszty utrzymania na naszym terenie wzrosły 12-krotnie. Powszechny brak podstawowych artykułów na rynku spowodował masową spekulację i powstanie rozległego czarnego rynku. Wzbogaciło się na nim wielu „szmalcowników „, zyskała też spora część rolników. Początkowo wieś znajdowała się w niezłej sytuacji, zwłaszcza dzięki dobrym zbiorom w 1939 r. Dopiero później odczuła srodze ciągły wzrost kontyngentów dla III Rzeszy.
Gwałtownie pogorszyły się też warunki mieszkaniowe w miastach, bowiem na nasz teren przybyło wielu przesiedleńców z Poznańskiego i Pomorza, przyłączonych przez Hitlera do III Rzeszy. Niemcy zarekwirowali na ich potrzeby wiele mieszkań, eksmitując ich dotychczasowych właścicieli. Dużo mieszkań też na potrzeby swoich funkcjonariuszy oraz wojska. Przybywali oni na nasz teren z całymi rodzinami, które musiały oczywiście mieszkać dużo lepiej niż Polacy. W rezultacie ludność w naszym regionie wzrosła; Wołomin 4 czerwca 1940 r. miał 17.788 mieszkańców.
Mimo tak wyraźnego pogorszenia warunków bytowych zaszokowane klęską wrześniową, terrorem, a potem błyskawiczną klęską Francji społeczeństwo polskie zachowywało się apatycznie i z pokorą godziło się na rządy okupanta. Masowy ruch oporu rozwinął się dopiero w 1942 i 1943 roku.
Wieści Podwarszawskie
R.6, 1996 nr 8 (262)