Reklama browar w Ślężanach, rok 1879
Dziedzictwo przeszłości – zacofanie
Nasz region od początku dziejów państwa polskiego należał do najbardziej zacofanych zakątków kraju. Pokryty ogromnymi lasami, bagnami, trudno dostępny, położony daleko od centrów gospodarczych i politycznych, kolonizowany był dopiero od XIII-XIV wieku. Wprawdzie wykopaliska archeologiczne potwierdzają istnienie osad w okresie wczesnopiastowskim (Marki, Drewnica, Duczki, Grabie Nowe, Pustelnik, Wołomin, Załubice, Zielonka, Karczew), ale miały one zaledwie po kilka lub kilkanaście chałup ukrytych w głębokich lasach. Cała ludność regionu mogła liczyć niewiele ponad tysiąc osób. W XIII w. gęstość zaludnienia na naszym terenie wynosiła najwyżej 1 osobę na 1 km2, tj. kilkakrotnie mniej niż w zachodniej części Mazowsza. Najstarsze współczesne miejscowości naszego regionu powstały w końcu XIII i w XIV w. (Karczew, Zegrze, Kobyłka, Ręczaje, Wieliszew). Dopiero też w tym okresie powstały pierwsze parafie, a ludność stała się rzeczywiście chrześcijanami.
W XVII w. nasz region nadal należał do najsłabiej zaludnionych i zagospodarowanych obszarów Mazowsza. Parafia przypadała tu na 1,2-1,5 mili kwadratowej, gdy np. koło Płocka tylko na 0,47 mili kw. Na 1 milę kwadratową przypadało w ówczesnym powiecie warszawskim (obejmującym dużą część naszego dzisiejszego regionu) 8-9 wsi, co dawało mu 27 pozycję wśród 33 powiatów Mazowsza. Pod względem ilości łanów ziemi uprawnej na 1 milę kwadratową powiat warszawski zajmował 26 miejsce. Tutejsze miasta (Karczew, Radzymin, Okuniew, Zegrze), zaliczały się do najniższej kategorii miast polskich, liczyły bowiem tylko po kilkaset mieszkańców. Wyjątek stanowił jedynie Stanisławów, mający w XVI w. 2500-3000 ludności.
Zniszczenia okresu „potopu” i wojny północnej (1700-1721) załamały zupełnie niezłą w XVI w. koniunkturę gospodarczą naszego regionu, zrujnowały wsie i miasteczka (zwłaszcza kwitnący dotąd Stanisławów), wyludniły cały obszar. Dopiero w drugiej połowie XVIII w. nasz teren osiągnął wskaźniki gospodarcze i ludnościowe z połowy XVII w.
Rozwinął się wtedy Radzymin, protegowany przez mieszkającą tu ks. Eleonorę Czartoryską, fundatorkę kościoła, szkoły, sierocińca i szpitala, inicjatorkę nadania miasteczku prawa do targów w środy i do czterech jarmarków rocznie (1785). Księżna zbudowała w Radzyminie pałac i dwór, założyła park krajobrazowy. Dzięki jej inicjatywom rozwinął się tu handel i rzemiosło, poprawił byt ludności. Karczew z kolei wiele zawdzięczał marszałkowi koronnemu Franciszkowi Bielińskiemu, który w 1757r. wyjednał u Augusta przywilej dla miasta na targi i jarmarki. Rozwinęła się też Kobyłka, przekształcona ze wsi w osadę przemysłową. Powstała tu znana manufaktura pasów jedwabnych, fabryka mydła i gorzelnia. Upadek Powstania Kościuszkowskiego, trzeci rozbiór i wojny napoleońskie spowodowały znowu ruinę gospodarczą. Ludność Kobyłki zmalała z 1000 do stu kilkudziesięciu, zlikwidowane zostały jej zakłady przemysłowe. W całym regionie nastąpił zastój.
Zastój gospodarczy
W latach 1815-1830 Królestwo Polskie, powstałe na mocy uchwał kongresu wiedeńskiego pod berłem cara, weszło w okres szybkiego rozwoju. Nie było tego widać w naszym regionie. W 1830 r.. powiat stanisławowski, obejmujący prawie cały obszar tego regionu, był najsłabiej uprzemysłowiony w województwie. W przemyśle wełnianym pracowało tu zaledwie ponad 150 osób, w bawełnianym – 61. Tymczasem najlepiej rozwinięty powiat łęczycki zatrudniał odpowiednio 16.659 i 2.202 osób, dość słabo rozwinięty gostyński – 670 i 43 osoby. Radzymin ożywił się nieco dzięki napływowi osadników niemieckich i Żydów, którzy rozwinęli handel i rzemiosło. W 1818 r. dziedziczka Teresa Raczyńska zbudowała tu nową szkołę zatrudniającą jednego nauczyciela; w latach 1843-1862 funkcjonował w miasteczku Instytut Nauczycieli Elementarnych. W 1827 r. miasteczko miało 103 domy i 1054 mieszkańców. W 1861 r. znaczną jego część strawił jednak wielki pożar. Jadów dzięki staraniom Andrzeja Zamoyskiego otrzymał prawa miejskie, powstała tu fabryczka sukna, papieru i perkali. Nieznacznie rozwinął się Karczew, w znacznej mierze dzięki napływowi Żydów, rozwijających handel i rzemiosło. W 1820 r. miał 996 mieszkańców, w tym 400 Żydów. Działania wojenne w Powstaniu Listopadowym znowu zdewastowały nasz region. Upadły zakłady przemysłowe Jadowa, podupadł zupełnie Okuniew i Stanisławów, splądrowany i zniszczony został Karczew.
Nieznaczny postęp nastąpił w rolnictwie. Dzięki światłym dziedzicom, jak Zamoyscy czy Lelewelowie, wprowadzono nowe uprawy (ziemniaki, rośliny pastewne i przemysłowe), rozwijano hodowlę bydła rasowego, stosowano maszyny rolnicze. Nastąpiło przejście od trójpolówki do płodozmianu, od pańszczyzny do czynszu pieniężnego.
Stan regionu w latach 70 XIX w.
Po Powstaniu Styczniowym utraciły prawa miejskie Jadów, Okuniew i Stanisławów. W 1867 r. z części powiatu stanisławowskiego władze carskie wydzieliły powiat radzymiński (dziś wołomiński). Jego stan ukazał nam wszechstronnie lekarz jadowski Leon Bokiewicz. Zacofanie tu było wprost przerażające. Gdy w zachodniej części ziem polskich, spóźniony o dwa wieki w stosunku do Zachodu, proces uprzemysłowienia i rozwoju gospodarki kapitalistycznej czynił szybkie postępy, w naszym regionie wszystko było po staremu. Ludność powiatu liczyła wtedy około 45 tys. w tym prawie 4,5 tys. Żydów i ponad 3 tys. protestantów, tj. kolonistów niemieckich. Tylko 10% ludności mieszkało w jednym mieście powiatu, Radzyminie. Ponad 65% jego mieszkańców stanowili Żydzi. Czytać i pisać umiało jedynie 1248 dorosłych mieszkańców powiatu. Wyższe niż elementarne wykształcenie posiadały 302 osoby, studia – zaledwie kilkanaście.
Do warstwy lepiej wykształconej należało 22 urzędników i oficjalistów, 2 lekarzy i 1 farmaceuta w Radzyminie oraz 9 urzędników i oficjalistów, lekarz i farmaceuta w Jadowie. W całym powiecie było tylko 21 nauczycieli i 15 księży. Rodziny były wielodzietne, miały przeciętnie po 5-7 dzieci. Fatalne warunki bytowe i higieniczne powodowały ogromną śmiertelność, toteż przeciętna długość życia w powiecie wynosiła zaledwie 20 lat, tj. dwukrotnie mniej niż w rozwiniętych państwach Europy Zachodniej i Północnej (Francji, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Niemczech). Podczas gdy alfabetyzacja w naszym regionie wynosiła zaledwie kilka procent, tj. podobnie jak w zacofanej Rosji Carskiej, to w przodujących krajach (Szwecja, Prusy, Anglia) czytać i pisać umiało 70-90% ludności.
Równie żenujący był stan higieny. Izby w chatach chłopskich były małe, duszne, prawie nigdy nie wietrzone. Panował w nich stale zaduch. Wieczorem oświetlano je płonącymi szczapami smolnego drzewo, co powiększało jeszcze brud. Tylko rzemieślnicy w miastach i Żydzi używali świec. Włościanie myli się tylko raz w tygodniu, przed pójściem do kościoła. Dzieci zawsze były brudne i nieuczesane, w izbach mieszkalnych przebywały często ze świniami i ptactwem domowym. Przeważnie też były blade i anemiczne, podobnie jak ich matki. Drogi i uliczki w miasteczkach i na wsiach były zabłocone lub zakurzone. Z braku lekarzy chłopi leczyli się u znachorów, wierzyli w różne gusła i zabobony.
Warunki mieszkaniowe ogromnej większości ludności powiatu były prymitywne. Chaty chłopskie, budowane z sosnowego drewna, składały się na ogół tylko z dwóch izb i komory, albo z czterech izb przedzielonych sienią, jeśli mieszkały w nich dwie rodziny. Chaty te wznoszone na fundamentach z kamieni lub cegieł, kryto słomianą strzechą lub rzadziej gontem. Izby wewnątrz nie były bielone. W jednej z izb znajdował się komin z okapem służący do gotowania i pieczenia chleba. Podłoga układana była z desek sosnowych. Okna były oszklone, co świadczyło o pewnym już postępie. Skromne sprzęty domowe obejmowały półki, szafki, stół, ławy i łoża, stołki, krosna, wiadro, naczynia gliniane. Pod łóżkami trzymano zwykle worki z ziemniakami.
Skromne też było pożywienie. Na śniadanie chłopi jadali ziemniaki z mlekiem zsiadłym lub słodkim, popijali je białą kawą. Drugie śniadanie koło południa obejmowało barszcz, ziemniaki, kaszę lub kluski i chleb razowy. Na kolację jadali ziemniaki z barszczem, kraszone słoniną albo też kapuśniak, zupę z dyni lub grochówkę. Jarzyny i owoce jadali rzadko, mięso tylko w niedzielę i święta (bogatsi częściej). Drób podawali tylko na święta lub kobietom w połogu. Powszechnie spożywali ponadto masło i ser, rzadziej jaja. W okresie postów jadali ryby, zwłaszcza śledzie. Pożywienie uzupełniali jagodami i grzybami leśnymi. Powszechną plagą na wsi było pijaństwo, także i wśród kobiet.
Domy w Radzyminie były obszerniejsze niż na wsi, ale zwykle mieszkały w nich po dwie lub trzy rodziny. Przeważało tu także budownictwo drewniane. Czeladź folwarczna mieszkała w czworakach.
Cały przemysł powiatu obejmował wówczas kilka gorzelni, dwa browary (Zagościniec i Trojany), zakład drzewny (koło Strachówki), 10 cegielni, dwie kaflarnie, fabryczkę wyrobów mosiężnych i bawełnianych, płótna lnianego (obie w Jadowie), olejarnię (Radzymin), fabryczkę lasek (Radzymin). Wszystkie te zakłady stanowiły własność kapitału żydowskiego. Zatrudniały z reguły tylko po kilka osób.
Ponad połowę obszaru powiatu zajmowały lasy. Grunty orne i pastwiska miały niewielką powierzchnię. Postęp zaznaczył się w hodowli zwierząt (aż 22,5 tys. sztuk bydła, 13,5 tys. owiec, 7,5 tys. nierogacizny, 4 tys. koni). Wydajność z hektara była jednak niska, podobnie jak poziom hodowli (z wyjątkiem majątków ziemian).
Marny też był stan komunikacji. Jedyna droga bita wiodła z Warszawy przez Radzymin do Białegostoku. Resztę stanowiły wiejskie i polne gościńce. Ożywienie wniosła linia kolejowa Warszawa-Petersburg, uruchomiona w 1862 r. Bardziej przemysłowy charakter miał Karczew. W 1840 r. połowa jego mieszkańców, Polaków i Żydów, utrzymywała się z rzemiosła. Największym przedsiębiorstwem był młyn żydowski, ponadto 6 garbarni, krochmalnia, warsztaty szewców, cegielnie. Zakłady te zatrudniały także po kilku pracowników. Miejscowa „elita intelektualna” obejmowała felczera, nauczyciela, burmistrza, kilku urzędników i oficjalistów, a także kilku Żydów, w tym dwóch nauczycieli i jednego duchownego. Poziom wykształcenia Żydów karczewskich był na owe czasy wysoki – 68% z nich umiało czytać i pisać. Wśród Polaków odsetek ten był prawie dwukrotnie niższy.
Narodziny nowej cywilizacji w końcu XIX w.
Decydujące przemiany cywilizacyjne dokonały się w naszym regionie dopiero w ostatniej ćwierci XIX w. Po uwłaszczeniu chłopów i zniesieniu pańszczyzny w Kongresówce (1864) zaczął się okres szybkiego uprzemysłowienia i rozwoju gospodarki kapitalistycznej. Proces ten objął także nasz region. Sprzyjał mu dynamiczny wtedy rozwój Warszawy, a także budowa nowych linii kolejowych, zwłaszcza Kolei Nadwiślańskiej (1877) i jej odgałęzienia z Tłuszcza do Ostrołęki i Mińska Mazowieckiego. Wtedy to w Tłuszczu uruchomiono warsztaty kolejowe (1893 r.), a dawna wieś przekształciła się w znaczący węzeł kolejowy. Powstały też koleje wąskotorowe z Warszawy do Radzymina i Karczewa.

Pierwszy duży zakład przemysłowy w naszym regionie powstał w Ząbkach (1879) z inicjatywy tutejszego dziedzica, hr. Stanisława Platera. Była to cegielnia zatrudniająca zrazu 130 pracowników, a w 1913 r. – aż 500. W pobliskich Markach firma Briggs, Posselt i Spółka zbudowała ogromną fabrykę, przędzalnię wełny czesankowej. W 1893r. zatrudniała ona aż 1803 pracowników. Był to jeden z największych zakładów przemysłu włókienniczego w Polsce. Niewielka wieś Marki stała się szybko dużym osiedlem przemysłowym, największym w regionie skupiskiem klasy robotniczej, wywodzącej się w znacznej mierze ze zdeklasowanej szlachty. W tym okresie powstała też wielka cegielnia w Pustelniku i duży zakład metalowy w Strudze (dziś dzielnice Marek). W 1898 r. z inicjatywy dziedzica Wołomina Henryka Wojciechowskiego powstała cegielnia; w 1905 r. spółka żydowska zbudowała w Wołominie dużą hutę szkła. Niebawem powstała tu druga huta szkła, następna zaś w Tłuszczu. W tym czasie w Karczewie największy zakład przemysłowy – masarnia – zatrudniał tylko 26 pracowników.
Rozwój przemysłu i kolejnictwa przyczynił się do szybkiej urbanizacji wiejskiego dotąd regionu. Wołomin szybko przekształcił się ze wsi w osadę przemysłową. Od 1877 r. zaczął powstawać Otwock Stacyjny, w przyszłości duże miasto. Jego walory uzdrowiskowe odkrył i rozpropagował znany malarz i rysownik Elwiro Andriolli. Na przełomie XIX i XX w. w Otwocku Stacyjnym (zwanym też Wille Otwockie) znajdowało się już 600 willi, w których latem przebywało około 2 tys. letników, głównie zamożnych mieszczan z Warszawy, Polaków i Żydów. W 1893 r. dr Józef Geisler, zwany ojcem Otwocka uzdrowiskowego, wspólnie z warszawskim lekarzem Adamem Chełmońskim, bratem znanego malarza, założyli tu pierwsze sanatorium. Niebawem powstały następne. Z, walorów letniskowych słynął wtedy i Wołomin, do którego od początku XX w. zaczęli masowo przyjeżdżać letnicy z Warszawy. Natomiast w Radzyminie panował zastój. Największy tu zakład przemysłowy liczył… 6 pracowników. Tylko targi i jarmarki ożywiały, co pewien czas senne miasteczko.
Po reformie uwłaszczeniowej zmiany zachodziły i w rolnictwie. Zaczął się proces rozwarstwienia wśród chłopów, część z nich popadała w ruinę i przekształcała się w robotników rolnych. W 1894 r. w powiecie radzymińskim chłopi mieli 53% ziemi, drobna szlachta – tylko 1%, ziemianie – 46%. W całym regionie było mnóstwo folwarków dziedziców, część z nich stanowiła już nowoczesne gospodarstwa. Wśród chłopów dominowali zamożni i średniozamożni gospodarze. Tylko 7% gospodarstw można było uznać za karłowate.
Szybkie zmiany gospodarcze zmieniły strukturę społeczeństwa. W naszym regionie powstała liczna klasa robotnicza, drobnomieszczaństwo, pojawili się kapitaliści i prywatni przedsiębiorcy, w większości Żydzi. Powstała też inteligencja.
Postęp gospodarczy wpłynął na warunki bytu ludności. W Kongresówce zbiory ziemniaków w ciągu 60 lat wzrosły trzykrotnie, co oznaczało, że uboższa ludność przestała wreszcie głodować. Spożycie cukru wzrosło tu aż 11-krotnie, mleka – dwukrotnie. Konsumpcja mięsa w ciągu 40 lat wzrosła o 60%. Podniósł się poziom opieki medycznej. Na początku XX w. jeden lekarz przypadał w regionie podwarszawskim na 2 tys. osób, gdy jeszcze niedawno (wg. Bokiewicza) – na 15 tys. Średnia długość życia przedłużyła się do ponad 30 lat. Dynamiczny rozwój naszego regionu w ostatnim ćwierćwieczu XIX w. ukształtował jego obraz na następne stulecie. Jego podstołeczne położenie decydująco wpływa na rozwój także i w dzisiejszych czasach.
Wieści Podwarszawskie
2000 nr 4 (463) (30 I)