Jak już donosiliśmy w wczorajszym numerze naszego pisma w osadzie fabrycznej Marki w zakładach przemysłowych firmy Briggs i Posselt za rogatkami Ząbkowskiemi na 10 wiorście powstał znaczny pożar. Dla zebrania bliższych wiadomości, wysłaliśmy na miejsce pożaru naszego sprawozdawcę. Oto zebrane przezeń szczegóły.Czytaj dalej

Nowa podmiejska linja kolei konnej od granic przedmieścia Pragi do wsi Marki, gdzie znajduje się jedna z największych w kraju przędzalń firmy Briggsa i Posselta, zacznie się od przystanku towarowego kolei petersburskiej w Targówku, w sąsiedztwie stacji wojskowej, a dotrze aż do podwórza fabrycznego we wsi Marki, nieco w bok od szosy poza linję mieszkalnych domów fabrycznych, przebiegłszy około 6½ wiorst prawą stroną szosy radzymińskiej. Nie dochodząc do Marek, o 1½ wiorsty odłączy się odnoga do cegielni Pustelnik hr. Platera w sąsiedztwie przystanku kolei petersburskiej Ząbki. Prawdopodobnie w r.p. Towarzystwo belgijskie wybuduje dla połączenia z koleją do Marek odnogę tramwajów przez ul. Radzymińską i Ząbkowską do Targówka przy rogatkach.Czytaj dalej

MARKI. — Dawniej, 10 lat temu, były tutaj tylko cegielnie, lecz gdy nabyli je pp. Briggs i Posselt, założyli ogromną przędzalnię wełny, zatrudniającą 2 tys. ludzi, z tych trzy czwarte kobiet. Warunki pracy w tej fabryce są następujące. Robota się rozpoczyna o godzinie pół do 6-ej rano i trwa do godziny 7-ej i 15 minut wieczór, z przerwami na obiad 45 minut i śniadanie 30 (więc 12 i pół godzin) czyli tygodniowo 75 godz. Zresztą pp. fabrykanci i z tej krótkiej przerwy starają się urwać co się da tylko. Toteż czas użyty na rewidowanie każdego wychodzącego robotnika, nie liczy się wcale, a zauważyć trzeba, że z powodu wadliwego urządzenia wyjścia i zapewne z powodu ekonomii na portyerów, wyjście odbywa się nader powolnie; dalej od śniadania urywają 5 minut, niby na czas potrzebny na przejście od portyera do miejsca roboty, i przy chodzący cokolwiek później płacą kary od 10 kop.Czytaj dalej

Podana przez nas przed kilku tygodniami wiadomość o odkryciu w cegielni „Pustelnik” sukcesorów Michała Łappy w Markach, obfitych i silnych źródeł wody siarczanej, zainteresowała szerokie koło ludzi. Jak dowiadujemy się z ust wiarygodnych, administrator tejże cegielni, p. Tależyński, otrzymał już kilka bardzo korzystnych ofert. Pomiędzy innymi, jeden z lekarzy przyrzekł swoją bytność jeszcze w ciągu bieżącego tygodnia, celem gruntownego zbadania warunków miejscowych.Czytaj dalej

Zeszłego czwartku w kościele ewangielicko-augsburskim, Jks. Manitius superintendent, pobłogosławił związek małżeński zawarty pomiędzy p. Janem Briggs, współwłaścicielem przędzalni w Markach, pod firmą “Briggs i Tosselt” a panną Florentyną, Amalją Granzow, córką pp. Kazimierza, obywatela tutejszego i przemysłowca i Klementyny z domu Jaeger, małżonków Granzow. Podczas obrzędu chór złożony z artystów i amatorów pod dyrekcją p. Loppe, odśpiewał “Veni Creator” a modlitwy (solo) wykonał p. Cieślewski b. artysta opery warszawskiej.

Kurjer Codzienny
R.23, nr 218 (9 sierpnia 1887)

Donosiliśmy niedawno, iż powstająca w Markach pod Warszawą angielska przędzalnia pp. Brigs i Posselt postanowiła korzystać przeważnie z pracy miejscowych robotników. W tym celu zarząd przędzalni wysłał do Anglji partję polskich dzieci dla nauki w tamtejszych fabrykach. Obecnie dochodzą nas wiadomości o tych małych robotnikach naszych w przędzalniach angielskich. Nauka idzie szybko, dzieci robią znaczne postępy, a ilościowo dość znaczne ich grono dotąd na szczęście nie uszczupliło się. Można się spodziewać, iż z chwilą otwarcia przędzalni w Markach, dzieci będą mogły powrócić już do kraju, jako zupełnie wykwalifikowani robotnicy. Czytaj dalej

— Dobra te, w ostatnich latach trzy razy przechodząc w inne ręce, nabywały coraz większego szacunku, ze względu wyprowadzonej do tego punktu drogi bitej. Początkowo sprzedane były za 400,000 zł., potem za 700,000 zł., a następnie doszły ceny miliona. Teraz podobno znowu przechodzą w inne dziedzictwo. Główne źródło dochodu stanowi: propinacya, gorzelnia i las. Płaszczyzny nizinne i wilgotne, rozciągają się na wszystkie grunta pod uprawą zbożową będące. Glebę składa częścią zwyczajny czarnoziem z gliną pod spodem, częścią piasek sapowaty z próchnicą. Urodzajny to grunt, ale potrzebuje osuszenia. Dwór z ogrodem w zupełnem opuszczeniu.Czytaj dalej

W dobrach Kobyłce powiecie Stanisławowskim leżących, o mil dwie od stolicy odległych, znayduią się mury pozostałe po fabryce Pasów, 54 łokci długie, restauracyi potrzebuiące. (*) Mury te zdatne są do fabryk; pośrodku bowiem budowy żadnych ścian niema, dla tego, aby cała przestrzeń wewnętrzna, na warsztaty użytą bydź mogła; kominy zaś znayduią się w ścianach podłużnych bocznych.Czytaj dalej

— Dzielnem wsparciem od Rządu, w mieście Radzyminie, ustalona fabryka drukowanych obiciów papierowych poleca się łaskawym względom Publiczności, przez rychłą i gustowną robotę, podług najnowszych wzorów Paryzkich, lub udzielonych sobie rysunków, bąć na papiarze lub na iakiejkolwiek materji iedwabnej. Przyrzeka się przytem cena umiarkowana. — Wdowa Pinow wraz z Synem.

Kurjer Warszawski
1828, nr 19