Przed niejakim czasem uczyniona już była zaszczytna wzmianka w pismach publicznych o obywatelu Drewnickim, który zebrawszy ochotników i utrzymując ich własnym majątkiem, nie szczędząc ni sił ni poświęceń, prowadził w obecnej sprawie wojnę partyzancką przeciw nieprzyjacielowi i nie małe mu zrządził szkody, że jednak czyny prawdziwie patrjotyczne tego gorliwego i zacnego obywatela, nie są po większej części znane publiczności, przeto oddając sprawiedliwy hołd cnotom i zasługom p. Drewnickiego, podaję do wiadomości te fakta, o których się z ust wiarogodnych dowiedziałem.

Wysłany d. 17 b.m. i r. w interesie rządowym nad Bug i Wisłę, w przejeździe moim przez wieś Marki, usłyszałem od tamecznych włościan, ze dnia 2 kwietnia r. b. p. Leon Drewnicki przybywszy, do wspomnionej wsi ze swymi ochotnikami, zajął się natychmiast jak najgorliwiej spiesznem wystawieniem mostu na będącym tamże kanale przez Moskali zniszczonego. W godzinę później przybyła armja wojska naszego pod dowództwem Jenerała Andrychiewicza, a znalazłszy już przejście ułatwione, udała się bez zwłoki do miasta Radzymina. W dalszej drodze mojej gdym przybył do Radzymina, usłyszałem z jakiem uwielbieniem i szacunkiem mówili tameczni obywatele o panu Drewnickim, powiadając, że nim nadciągnęła armja polska pod kommendą jenerała Andrychiewicza, już p. Drewnicki przybył w awangardzie z swymi ochotnikami do Radzymina z którego nieprzyjaciele na pół godziny wprzódy ustąpili, szukając schronienia w przyległych lasach.

Odebrawszy następnie pan Drewnicki polecenie od jenerała Andrychiewicza wyszukania przewodnika do wsi Niegowa, i udania się tamże w awangardzie ze swymi ochotnikami, dopełnił tej czynności z najpożądanszym skutkiem.

Z obowiązku wypadło mi bydź w Niegowie, gdzie wstąpiwszy do dworu, miałem przyjemność usłyszeć z ust rządzcy tych dóbr o poswięceniu się i patrjotyzmie p. Drewniękiego, który po całych dniachi nocach odbywał patrole i zachęcał mieszkańców do walki z nieprzyjacielem, śledząc po lasach ukrywających się moskiewskich maruderów, z których kilku zabrał w niewolę. W Kamieńczyku wstąpiwszy do burmistrza, zagadniony od wspomnionego urzędnika, czylibym nie znał p. Drewnickiego i czy jeszcze żyje ten godny obywatel i patrjota, powiadano mi w obecności kilku osób i proboszcza miejscowego, że p. Drewnicki przybywszy do Kamieńczyka w awangardzie ze swymi ochotnikami, zapytał się naprzód gdzie się znajduje nieprzyjaciel, a gdy mu doniesiono, że za Liwcem w borach ukrywa się kjlkudziesiąt jazdy nieprzyjacielskiej, zachęciwszy tamecznych mieszkańców do wyprawy na nich i rozdawszy im ładunki, udał się natychmiast niezwłocznie w lasy, i oczyścił tę okolicę od nieprzyjaciela, który za zbliżeniem się oddziału Drewnickirgo, w spiesznej ucieczce szukał ratunku. Uskuteczniwszy ten zamiar, porozstawiał p. Drewnicki nad Bugiem i Liwcem swe pikiety, broniąc tym sposobem przeprawy nieprzyjacielowi, który miał plan przejścia przez te rzeki.

Tegoż samego dnia zebrawszy kilkudziesiąt kurpiów i mieszczan, udał się z nimi za Bug, a idąc manowcami, bagnami i borami, obszedł w koło miasto Brańszczyk i znajdujących się tamże huzarów i kozaków nieprzyjacielskich nagłym napadem rozproszył. Powróciwszy z tej wyprawy nazajutrz, rano do Kamieńczyka, odebrał polecenie od Jenerała Andrychiewicza, aby wszelkie statki znajdujące się na Liwcu i Bugu z Kamieńczyka sprowadził. W celu zachęcenia mieszkańców okolicznych do uskutecznienia tego zamiaru, przyrzekł im p. Drewnicki wynagrodzenie i zaręczył iż wyjedna u Jenerała Andrychiewicza, aby, im w nagrodę pracy pięć beczek soli wydano, co pomyślny wzięło skutek. W dopełnieniu dalszych poleceń sprowadziwszy zdatne statki do przewozu kawalerji i artylerji z miasta Kamieńczyka, galary znacznie nadwerężone i zupełnie do dalszego użytku niezdatne porozbijać kazał, a przybrawszy majstrów berlinkarzy, urządził jedne berlirikę, wystawiwszy taki most, że armaty i kawalerja z korpusu Jenerała Umińskiego z miasteczka Popowa do wsi Kuligowa nocną porą pod dyrekcją tegoż p. Drewnićkiego przeprawioną została.

Znajdując się w Jadowie opowiadał mi burmistrz tameczny i mieszkańcy, że p. Drewnicki przybywszy do tego miejsca z konnymi swymi ochotnikami wieczorem, i usłyszawszy strzały armatnie pod Węgrowem, udał się na całą noc ku tej okolicy do Liwa, gdyż się dowiedział, że wtem mieście brygada Jenerała Andrychiewicza stała. Co później stać się mogło z panem Drewnickim i jakie jeszcze czynności wykonał, to mi dotąd nie jest wiadomo: życzę mu jednak z całego serca, aby niebo uwieńczało zawsze błogosławieństwem jego szlachetne obywatelskie cnoty i dla dobra kraju przedsiębrane zamiary.

B. Z.

 

Złodziej Polityczny
nr 27, 28 kwietnia 1931

 

 87 odsłon,  3 odsłon dzisiaj

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.