– Wojsko odsłużyłem w Łucku, w 24 pułku 27 Dywizji Wołyńskiej, wróciłem stamtąd w stopniu sierżanta podchorążego. Dziwne, ale gdy wybuchła wojna nie dostałem żadnego powołania. Pojechałem zatem do Rembertowa, gdzie formowała się zapasowa kompania. Zostaliśmy skierowani na pierwszą linię, do obrony Warszawy. Stolica długo się nie broniła, padła, a mnie udało się uniknąć niewoli i wróciłem do Wołomina.Czytaj dalej

Na terenie powiatu radzymińskiego działały i inne organizacje konspiracyjne. Poza Batalionami Chłopskimi, rozbudowaną liczebnie organizacją była Armia Krajowa (kontynuatorka Polskiego Związku Powstańczego i Związku Walki Zbrojnej). Powstała na bazie b. sanacyjnych organizacji oraz aparatu władzy Polski przedwrześniowej. Skupiła więc w swych szeregach prawie całą inteligencję powiatu, która stworzyła cały zrąb sztabowo-dowódczy. Żołnierskie „masy” starano się rekrutować wśród chłopów. Na tym polu nie miano zbyt wielu osiągnięć. Młodzież wiejska wstępowała bowiem do „swojej” chłopskiej organizacji – Batalionów Chłopskich. Na tym tle dochodziło do stałych konfliktów między Komendą Bch a Komendą AK. Pierwszy z nich miał już miejsce na początku 1940 roku.Czytaj dalej

Okupacji i konspiracji dzień powszedni

Rejon Marki był w powiecie warszawskim najmniejszym rejonem pod względem terytorialnym i ludnościowym. Wystawił też najmniejszą liczbę żołnierzy w obwodzie, aczkolwiek zręby konspiracji zostały położone już na przełomie 1939 i 1940 roku, a poparcie społeczne było tu bardzo duże. Praca w konspiracji na prowincji była o wiele trudniejsza, niż w wielkim mieście. Na ogół mieszkańcy miejscowości takich, jak Marki, Zielonka znali się, wiele wiedzieli o sobie, interesowali się wszystkim, trudniej było o anonimowość. Stąd żołnierze II Rejonu spotykali się na co dzień w małych grupach (2-3 osoby), by nie wzbudzać podejrzeń.Czytaj dalej

Powstanie i skład Oddziału Specjalnego BCh

Przed powstaniem Oddziału Specjalnego różne drobne akcje o charakterze sabotażowo-dywersyjnym prowadziły doraźne zorganizowane grupy, które wykonywały rozkazy Komendy Obwodu BCh. Była to działalność skierowana na ochronę wsi przed kontyngentami, przeciwdziałanie przed współpracą pojedynczych osób z okupantem itp. zadania. Konieczność szerszego działania, wykonywania akcji zbrojnych przeciwko okupantowi – dyktowała potrzebę powołania wydzielonego oddziału zbrojnego, jako siły dyspozycyjnej Komendy Obwodu. Czytaj dalej

II rejon – lata 1940-1944

Podstawowym zadaniem ZWZ było przygotowywanie sił i środków do odbudowy państwa polskiego na drodze walki zbrojnej, która miała się rozpocząć „z chwilą wkroczenia do kraju Wojsk Polskich”108. Klęska Francji i świadomość prowadzenia długotrwałej walki z Niemcami spowodowały, iż organizacja, która miała mieć charakter kadrowy, zaczęła się przekształcać w organizację masową, jednocześnie powstała koncepcja powstania powszechnego.Czytaj dalej

Powstanie i rozwój organizacyjny ZWZ/AK na terenie II rejonu

W listopadzie 1939 r. na podstawie decyzji Naczelnego Wodza i Premiera Rządu Emigracyjnego gen. Władysława Sikorskiego została utworzona w miejsce Służby Zwycięstwu Polski konspiracyjna organizacja wojskowa – Związek Walki Zbrojnej. Szczegółowe dyrektywy dotyczące ZWZ zawierały: „Instrukcja nr 1” (grudzień 1939)32 oraz „Instrukcja nr 2” (styczeń 1940)33. Na ich podstawie i na bazie SZP na początku 1940 r. przystąpiono do organizowania Związku Walki Zbrojnej.Czytaj dalej

Jedną z pierwszych i najliczniejszych organizacji konspiracyjnych powstałych tuż po klęsce 1939 roku była Komenda Obrońców Polski. W latach 1942/1943 ugrupowanie weszło w skład Armii Krajowej. Założycielem KOP na naszym terenie byli nauczyciele, Jerzy Zwinogrodzki z Tłuszcza i Janina Dudówna z Postolisk. Od sierpnia 1940 roku komendantem KOP rejonu tłuszczańskiego był Władysław Zaborowski.Czytaj dalej

Obóz prolondyński

Przed wyzwoleniem ziem polskich w 1944 r. funkcjonowały w naszym kraju dwa liczące się obozy polityczne, szykujące się do zdobycia władzy: prolondyński i komunistyczny. Bez porównania silniejszy, mający poparcie większości społeczeństwa był ten pierwszy, dysponujący zorganizowanym państwem podziemnym, powstałym w okresie okupacji hitlerowskiej. Obejmował on cztery partie i stronnictwa polityczne (PPS “Wolność, Równość, Niepodległość”, Stronnictwo Narodowe, Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo Pracy), stanowiące trzon rządu polskiego na uchodźstwie, Delegaturę Rządu na Kraj, pion cywilny (tajne wydawnictwa, propagandę, szkolnictwo, finanse, opiekę społeczną), a także pion wojskowy, tj. Armię Krajową, autonomiczne Bataliony Chłopskie i Narodową Organizację Wojskową. Czytaj dalej

Cichociemni – specjalnie wyszkoleni żołnierze, którzy w czasie wojny byli desantowani z Wielkiej Brytanii i Włoch do okupowanej Ojczyzny. Szczególnie często do zrzutu dzielnych skoczków dochodziło na terenie wschodniej części powiatu wołomińskiego m.in. w marcu 1942 roku na Postoliska (gmina Tłuszcz).Czytaj dalej

Zniszczenia wojenne w Tłuszczu września 1939 roku, zbombardowana kamienica Wdziękońskich na rogu Powstańców i Kościuszki

1 września 1939 roku rozpoczęła się II wojna światowa. Po przegranej kampanii wrześniowej Polska znalazła się pod okupacją niemiecką i sowiecką. Nastał okres konspiracyjnej walki, prześladowań i mordów, który dla Polaków nie skończył się wraz z ustaniem walk na frontach. Co działo się w tych latach w Tłuszczu?Czytaj dalej

Ci, co pamiętają przedwojenny Huragan, wspominają ze łzą w oku  jego wspaniałą młodzież, która w zorganizowanym szyku, razem – dziewczęta i chłopcy, ze śpiewem pod batutą Anatoliusza Zielińskiego wracała do domu po skończonym treningu z dalekiego boiska pod lasem Nasfetera. Był to sympatyczny zwyczaj przedwojennej młodzieży, akceptowany przez wszystkich mieszkańców Wołomina, niezależnie od wieku i wykształcenia. Prezes Stanisław Lange posiadający gospodarstwo ogrodnicze przy drodze z boiska do miasta czekał przy swojej posiadłości z koszem smakowitych owoców i częstował tymi przysmakami wracającą z treningu młodzież.Czytaj dalej

Wyznania wojenne

Był już koniec listopada 1942 r. gdy postanowiłem dokonać likwidacji agenta gestapo na terenie placówki Jadów. Miejscowi ludzie z AK do których otrzymałem kontakt, bali się wyjść na ulicę ze mną żeby pokazać agenta. Był on zatrudniony w miejscowej fabryce zbrojeniowej pilnowanej przez żołnierzy niemieckich. Skazany zginął o zmroku na ulicy przed bramą fabryki. W akcji uczestniczył ze mną tylko jeden żołnierz AK. Był nim Henryk Puchała „Twardy”. Nad ranem przygnębiony powróciłem do domu. To było straszne uczucie.

Najczarniejsza robota

Ciągle miałem w oczach postać zabitego człowieka. Ten obraz długo mnie nie opuszczał. W rozmowie z bratem „Odrowążem” powiedziałem, że mam dość takiej konspiracji i partyzantki, takiej czarnej roboty, że nie jestem zabójcą i nie będę strzelał do ludzi. A w tym okresie wojny, tę najczarniejszą robotę przydzielono właśnie nam, dowódcom plutonów dywersyjnych, podchorążym najmłodszego rocznika, którzy mieli już za sobą wojnę wrześniową 1939 r. Uważano, że my nadajemy się do takich zadań.

A teraz jeszcze coś najbardziej osobistego. Było już po wojnie, gdy darzyło się że klęknąłem w kościele na stopniach konfesjonału i wyznałem, że zabijałem ludzi na wojnie i w konspiracji. Otrzymałem odpowiedź, że w warunkach wojny nie jest to grzechem. Nie mogłem pogodzić się z tym poglądem spowiednika i do tej pory nie mogę.

Gwałciciele z komunistycznej partyzantki

W końcu grudnia 1942 r., otrzymałem z Komendy Obwodu następny pisemny rozkaz. Tym razem zadanie likwidacji grupy bandycko-rabunkowej działającej na terenie Ośrodka Radzymin. Wyznaczono mi dokładnie miejsce i czas działania. Rozkaz wykonałem. W starciu zginęło dwóch członków grupy rabunkowej. Później po wojnie, ponoć okazało się że byli to członkowie Polskiej Partii Robotniczej (PPR). Ja tych ludzi nie znałem. Jeśli tak było istotnie, że byli oni członkami PPR, to ci towarzysze prowadzili wówczas osobliwą walkę klasową. Napadali po wsiach bogatych chłopów i rabowali a tych, którzy usiłowali się bronić, zabijali i wrzucali do wcześniej podpalonej stodoły. Jeden z tej grupy miał również na sumieniu młodą Żydówkę, która wyskoczyła z transportu do Treblinki. Napotkaną w lesie zgwałcił a następnie doprowadził do dróżnika kolejowego, którego zmusił do telefonicznego zawiadomienia żandarmerii niemieckiej o obecności tej żydowskiej dziewczyny. To nie były czyjeś wymysły. To były fakty, które w 1955 roku, kiedy nas obu oskarżano o zabójstwo członków PPR, potwierdzali świadkowie tamtych wydarzeń.

Początek 1943 przyniósł rozwiązanie radzymińskiej dywersji a więc i rozwiązanie mojego plutonu dywersyjnego. Zadania bojowe jednak nadal bywały i do ich wykonania wyznaczono żołnierzy byłych plutonów dywersyjnych, jako ludzi już doświadczonych w akcjach bojowych.

Tajemnica anonimów

Lata 1943 i 1944 były okresem nasilających się działań dywersyjno-bojowych. Równocześnie okupant nasilał swoje przeciwdziałanie Po rozwiązaniu radzymińskiej dywersji otrzymałem zadanie prowadzenia wywiadu i kontrwywiadu na terenie Ośrodka Tłuszcz. W marcu lub w lutym 1943 r. pojawił się na naszym terenie niebezpieczny donosiciel. Pisał anonimowe listy do komendanta niemieckiej żandarmerii w Tłuszczu w których wymieniał nazwiska dziewięciu osób ze wsi Księżyki i informował, że są członkami tajnej organizacji i posiadają broń. Wymienienie w anonimach byli faktycznie członkami AK. Na mnie padł obowiązek wykrycia donosiciela. Urzędy pocztowe w Jadowie i w Tłuszczu mieliśmy obsadzane naszymi ludźmi i wszystkie listy kierowane do żandarmerii trafiały do naszych rąk. Również członkami AK byli komendanci posterunków policji granatowej w obu tych miasteczkach. Zagrożonych ludzi ostrzegliśmy natychmiast wyjaśniając skąd zagrożenie pochodzi.

Pismo anonimów było niezdarne i z licznymi błędami. Styl i błędy były typowe dla ludzi o wykształceniu czterech klas szkoły podstawowej. Na wsiach ludzie znali się wzajemnie, znali również mieszkańców sąsiednich wiosek. Przy udziale samych zagrożonych analizowałem możliwość donosu przez poszczególnych mieszkańców Księżyk i najbliższych miejscowości ale bez rezultatu. Nikt nie wydawał się podejrzanym.

Niebezpieczna gra

Czas upływał a donosiciel najwyraźniej niecierpliwił się brakiem skutków swojej działalności, gdyż anonimy ponawiał, wymieniał te same nazwiska i ciągle listy wrzucał do skrzynki pocztowej w Jadowie. Nakazałem obserwację tej skrzynki, ale bez rezultatu. Tam odbywały się targi raz w tygodniu i wtedy przewalała się po ulicach duża masa ludzi obcych. Donosiciel zmieniał tryb postępowania. Swoje donosy kierował do komendanta policji granatowej w Jadowie i jego zobowiązywał do przekazania ich żandarmom niemieckim. Sytuacja stawała się groźna. Wreszcie po długich namysłach, drogą różnych selekcji zostało wytypowanych czterech czy pięciu osób, które mogłyby być zdolne do tego okropnego czynu. Zorganizowałem tyle trzyosobowych patroli ile było podejrzanych. Każdemu patrolowi wręczyłem papier, pióro do pisania i wysłałem jednego wieczoru o jednej godzinie
do podejrzanych z poleceniem podyktowania im kilku identycznych bezsensownych zdań, ale takich, w których było dużo wyrazów wypisywanych w anonimach. Gdy otrzymałem te wszystkie niezdarnie napisane dyktanda wszystkie wydały mi się podobne do siebie i do anonimów donosiciela. Każde dyktando było podpisane własnoręcznie przez podejrzanego.

Wszystkie dyktanda i anonimy przekazałem do komendy Obwodu celem zbadania przez grafologów i zajęcia stanowiska. Wśród podejrzanych znajdowała się zwykła wiejska kobieta. Grafolodzy wskazali na nią, jako autorkę anonimów. Ta kobieta musiała zginąć. Napływ anonimów został przerwany, choć wojna trwała jeszcze blisko dwa lata.

Czy zdrajca był kimś innym?

Po wojnie, w roku 1947 dowiedziałem się z ust byłego, w czasie okupacji komendanta policji granatowej w Jadowie, Czarnaciego, który wówczas był również odbiorcą tych anonimów iż rzekomo pojawił się w 1944 r. jeszcze jeden anonim, treści podobnej jak poprzednie, adresowany do żandarmów niemieckich w Tłuszczu, ale wysłany z Niemiec. Nie wydało mi się to prawdopodobne. Czarnacki natomiast podejrzewał wówczas, już po wojnie, że autorem anonimów mógł być mieszkaniec sąsiedniej wioski, człowiek wówczas zamożny, na którego dom dokonywano w czasie okupacji licznych napadów rabunkowych. Podejrzenia tego człowieka o napady mogły być kierowane właśnie pod adresem osób wymienianych w anonimach, jeśli wiedział, że oni posiadają broń i są członkami tajnej organizacji. Czyżby więc jeszcze jedna tragiczna pomyłka z czasów okupacji? Czy grafolodzy mogli popełnić taki straszny w skutkach błąd? Czy było możliwe, aby ktoś pisał anonimowy list aż do centrum Niemiec i ten anonim dopiero stamtąd został skierowany do żandarmerii niemieckiej w Tłuszczu? Człowiek, na którego Czarnacki kierował ostatnie swoje podejrzenia jako na autora anonimów, był mi znany. Już dawno nie żyje. Nie żyje również sam były komendant Czarnacki.

Tytuł i śródtytuły – Marcin Ołdak

17 lipca 2017
goniec tłuszczański

Na przełomie 1942 i 1943 r. w Armii Krajowej powstał Kedyw, tj. Kierownictwo Dywersji, stanowiące oddzielny pion organizacyjny. Celem Kedywu było prowadzenie bieżącej walki z okupantem niemieckim. W skład jego weszły działający od 1940 r. Związek Odwetu, “Wachlarz”, prowadzący dotąd działania dywersyjne i wywiadowcze na wschód od przedwojennej granicy II Rzeczypospolitej i Organizacja Specjalnych Akcji Bojowych “Osa”. Formalnie Kedyw został powołany do życia 22 stycznia 1943 r.Czytaj dalej

Jak wcześniej wspomniałam, polskie państwo podziemne to była bardzo rozbudowana i prężnie działająca machina do walki z niemieckim najeźdźcą. Obok wymienionych wcześniej referatów, istniały jeszcze inne, które spełniały bardzo ważne a wręcz niezbędne zadania bojowe. Referat lotnictwa, oznaczony literą “F”, kierowany był przez kapitana Bagińskiego. Jego zadaniem było utrzymanie u nielicznych w Obwodzie przedstawicieli tej broni właściwego poziomu i aktualnej wiedzy o niej, a także przekazywanie jej kompendium żołnierzom piechoty, przewidywanym do wykorzystania w momencie zbrojnego powstania, którego scenariusz zakładał intensywne alianckie wspierające operacje lotnicze. Przeprowadzono zatem szczegółowy wywiad dotyczący m.in. budowanego w Zawiszynie koło Jadowa niemieckiego lotniska w aspekcie możliwości jego opanowania i przygotowano w tym celu również personel obsługi naziemnej.Czytaj dalej