Oryginalny tekst broszury wydanej w 1938 roku z okazji 30-lecia OSP w Wołominie

Krótki rys historyczny Stowarzyszenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołominie z okazji 30-lecia jej istnienia i poświęcenia nowego sztandaru.

I

Ochotniczą Straż Pożarną w Wołominie powołano do życia i czynu w roku 1908. Nowopowstała placówka intensywnie rozpoczęła swoją działalność nie tylko na polu społeczno-kulturalnym, lecz także była czujną w walce z żywiołami i zawsze spieszyła z pomocą społeczeństwu bezinteresownie, kierując się hasłem “dla chwały Majestatu Bożego – brońmy bliźniego”.

Okres 30-tu lat istnienia Straży, ma tak za sobą piękną przeszłość, że chcąc opisać szczegółowo, trzeba byłoby na to-poświęcić tomowe stronice. Szczupłe ramy “Jednodniówki” pozwalają tylko na zasygnalizowanie ważniejszych momentów historii, by choć w ten sposób upamiętnić rozwój Wołomińskiej Straży w tym czasokresie.Czytaj dalej

W niedzielę, dn. 23.VIII r. b. starowolska Ochotn. Straż Pożarna obchodziła uroczystość poświęcenia Domu Ludowego, wybudowanego przez Straż przy wydatnej pomocy mieszkańców wsi. O godz 10-ej r. przybyłe z Jadowa, Zawiszyna, Myszadeł Straże wraz z miejscową, w otoczeniu ludności, pod wodzą komendanta całości, druha Stefana Wysockiego, udały się na granicę wsi, gdzie przy wystawionej na ten dzień bramie tryumfalnej spotkało p. starostę Morawskiego, przybyłego w towarzystwie prezesa Straży i Komitetu Bud. Domu Lud. p. Marjana Gdańskiego. Witali przemową p. Starostę, dziękując za przybycie: im. gminy — wójt. Tomasz Siuchta, a imieniem wsi — sołtys Stan. Barszcz.Czytaj dalej

Zabezpieczenie mienia od szkód pożarowych jest nietylko troską obywatela, dbającego o swe interesy, lecz również jest obowiązkiem władz, które powołano do rególowania przejawów życia gospodarczego i zapewnienia warunków jego pomyślnego rozwoju. Pożar rozważany jako żywioł niszczący — ma tę własność, że krzywdzi społeczeństwo i jednostkę. Kasa ubezpieczeniowa zwraca pogorzelcowi równowartość szkód, jakie mu pożar wyrządził, niekiedy nawet z nawiązką jeśli mienie pogorzelca było ubezpieczone ponad wartość. Społeczeństwo traci jednak zawsze niepowvrotnie to, co pożar zniszczył, gdyż na odtworzenie straconych dóbr trzeba zużycia pracy i czasu, które możnaby użyć na pomnożenie dorobku gospodarczego. Cierpią nietylko pogorzelcy, lecz i współobywatele związani z niemi więzami gospodarczemi. Dlatego właśnie obrona przed pożarem jest obowiązkiem społecznym naszym.Czytaj dalej

W dni 29 marca odbyło się w Zielonce zebranie gromadzkie w sprawie wyboru sołtysa. Sołtysem został wybrany p. Leonard Głogowski, zaś podsołtysem p. Bolesław Michlewicz. W dniu 29 marca w miejscowej remizie strażackiej odbyło się Walne Zgromadzenie T-wa Ochotniczego Straży Pożarnej w Zielonce, przy udziale 53 członków. Zebraniu przewodniczył p. Lucjan Bajkowski, prezes Zrzeszenia Właścicieli Nieruchomości w Zielonce. Zebrani podjęli jednomyślnie uchwałę upoważniającą Zarząd T-wa do niezwłocznego zakupienia placu i rozpoczęcia budowy domu remizy – domu strażackiego według projektu opracowanego przez p. Stanisława Hoppego. Jednocześnie dokonano wyboru Władz T-wa.

Nowiny Podstołeczne z Zielonki i Okolic
dwutygodnik oświatowy, społeczny i gospodarczy
R. 1, nr 1 (5 kwietnia 1931)

Korespondencja własna „Wyzwolenia”.

Jednej soboty w miesiącu lipcu wybrałam się w odwiedziny w te strony kraju, gdzie w roku 1906 jaśniejszym płomieniem gorzał duch ludowy, gdzie żyli wybitni jego wyznawcy, gdzie powstał Związek Młodej Polski i niezapomniana w dziejach młodego ruchu ludowego „Siewba”. Ciekawa byłam zobaczyć zbliska, co się tam dzisiaj dzieje. Spostrzeżenia moje robiłam ze wsi kościelnej Postoliskach, która w tym roku obchodziła smutną uroczystość, bo pogrzeb wiejski „chłopa działacza”, redaktora „SiewbyJana Kielaka. Tysiące ludzi żegnało, odprowadzając go na cmentarz postoliski, który mieści innego wielkiego pracownika ludowego, poetę-ludowca Jana Adamowicza-Pilińskiego. Na tym cmentarzu pod jednym kamieniem śpią snem wiecznym razem prochy dwuch przyjaciół, wyznawców jednych zasad i pragnień; dawnego kierownika literackiego „Siewby” i redaktora tego pisma, których za życia łączyła gorąca wypróbowana przyjaźń, a po śmierci złączył ich wspólny kamień grobowy. Śpijcie snem spokojnym pracownicy za Wolność i Lud, a Wasza mogiła niech będzie jedną z tych, które do nowego życia i trudu budzą młode pokolenia i wskazują im drogę prostą, jak miedza polna, a pewną, jak słowa przysięgi prawego człowieka.Czytaj dalej

W Wołominie, w niedzielę dn. 22 lutego ks. Antoni Zagańczyk, proboszcz parafii Kobyłka po święcił nowowzniesiony dom straży ogniowej. Dom jest murowany, mieści się tuż przy rynku. Na dole od frontu urządzono pomieszczenia dla narzędzi ratowniczych, mieszkanie dla rekwizytora i dwóch stróży, oraz 11 sklepów do wydzierżawienia. Na piętrze urządzono salę 50 łokci długa i 30 szeroka, przeznaczoną dla zebrań towarzyskich.

Ognisko Rodzinne (przedtem Złoty Sztandar)
pismo tygodniowe dla wszystkich oświatowe, gospodarcze, społeczne i polityczne
R. 1, nr 10 (5 marca 1914)

— Utworzona przed paru laty w Klembowie za Wołominem z inicyatywy miejscowego poprzedniego proboszcza, ks. Stanisława Kuczyńskiego, straż ogniowa ochotnicza rozwija coraz bardziej swoją pożyteczną działalność. Do dwu istniejących już oddziałów straży, w samym Klembowie i o pięć wiorst odległej od niego Jasienicy, przybył jeszcze teraz oddział trzeci we wsi Lipna, położonej opodal przystanku kolei petersburskiej Górki, miejscu, z natury rzeczy narażonem częściej na ogień, jako znajdującem się w sąsiedztwie plantu kolejowego. Do założenia oddziału straży ogniowej posłużył fundusz w kwocie rb. 1300, wyznaczony z czystych zysków kasy pożyczkowo-oszczędnościowej przez zebranie gminne na uchwale gromadzkiej.Czytaj dalej

Ks. Stanisław Kuczyński, dotychczasowy proboszcz par. Klembów, dekanatu radzymińskiego, uzyskał translokatę do Marek pod Warszawą. Ks. Kuczyński pozostawia po sobie w Klembowie powszechny żal, jako gorliwy sługa ołtarza i wybitny obywatel kraju. Przez czas krótkiego tutaj pobytu zdołał podnieść z upadku miejscową świątynię fundowaną na początku ubiegłego stulecia przez jenerała wojsk polskich Franciszka Żymirskiego, gruntownie ją restaurując i rozszerzając, zawiązał straż ogniową ochotniczą, Kółko rolnicze C. T. R., których sam był prezesem, założył bibliotekę parafialną i t.d. Jednem słowem stworzył mnóstwo instytucyi, mających na względzie tak moralne, jako też i materyalne dobro powierzonych swej pasterskiej pieczy mieszkańców. Toteż ludność cała, bez względu na religię, narodowość i przekonania pogrążona jest w głębokim smutku z powodu utraty tego opatrznościowego kapłana.Czytaj dalej

W niedzielę dnia 11 lipca odbyta się zabawa na cel straży ogniowej ochotniczej w Wołominie. Licznie zgromadzeni obywatele i letnicy przyczynili się do uświetnienia zabawy. Straż zyskała poważny zasiłek w kwocie 300 rubli.Czytaj dalej

W parafji Klembowie, w powiecie radzymińskim pod Warszawą, powstała straż ogniowa ochotnicza. Utworzyli ją mieszkańcy parafji dzięki staraniom i zachęcie księdza Stanisława Kuczyńskiego, który przed paru laty przybył na probostwo w Klembowie z Wysokienic pod Skierniewicami. Straż jest parafjalna, a ponieważ parafja Klembowska jest rozległa, więc postanowiono założyć oddziały straży w dwunastu różnych wsiach, aby w razie pożaru gdziekolwiek w parafji, można było łatwiej pośpieszyć z ratunkiem. Na początek utworzono dwa oddziały: jeden w samym Klembowie, a drugi o pięć wiorst, we wsi Jasienicy. Inne zamierzone oddziały ratownicze mają być tworzone w miarę możności.Czytaj dalej

Liczne klęski pożarowe co rok nawiedzają nasz kraj pozostawiając bez dachu tysiące rodzin, niszcząc i ubożąc dobytek narodowy. Szczególnie wielkie spustoszenia czynią pożary we wsiach i osadach, gdzie domy drewniane, kryte słomą sprzyjają rozszerzaniu się ognia. Często bywa tak, że nieszczęścia jedną okolicę omijają, drugą zaś nawiedzają dosyć często. Jedną z tych nieszczęśliwych okolic stał się powiat Radzymiński: w samej tylko parafii Klembowskiej w ciągu jednego roku było dziewięć pożarów, z których dwa były dosyć groźne. Mianowicie przed rokiem spaliła się prawie cala wieś Klembów, składająca się z pięćdziesięciu kilku osad, a przed paroma tygodniami we wsi Lipka spaliło się dziesięć domów z całemi zabudowaniami gospodarskiemu Prócz tego, w sąsiedniej parafii pod Radzyminem przed paroma tygodniami w samo południe wybuchł pożar we wsi Dybów, spaliło się przeszło dwadzieścia zabudowań, a nadto ofiarą ognia padła jedna kobieta ratująca swe mienie. Żywiołowi sprzyjał wiatr i słomiane strzechy, i byłaby może cała wieś poszła z dymem, gdyby nie straż ochotnicza, która przybyła z Radzymina, i udzieliła po mocy w miarę swych sil.Czytaj dalej