Ośrodek zdrowia w okupowanym Wołominie
W Wołominie do wojny 1939 r. nie było szpitala. Po bombardowaniach Wołomina 10 września 1939 roku harcerze utworzyli w szkole nr 4 Szpital Harcerski, przemianowany następnie na Szpital Obywatelski Czasu Wojennego miasta Wołomina. Kierownikiem szpitala został dr Aleksander Jochelson a jego zastępcą dr Jan Sikorski. Szpital działał dzięki pomocy mieszkańców i niewielkich zasiłków pieniężnych burmistrza Wołomina Jerzego Cicheckiego. Niezbędne narzędzia chirurgiczne i materiały opatrunkowe zdobyła pani Carlota Frank udając się, mimo działań wojennych, do Szpitala Przemienienia Pańskiego w Warszawie. Szpital działał do listopada 1939 r.

Paradoksalnie, ale okupacja niemiecka stworzyła warunki do powstawania szpitali w Wołominie. Tworzące się struktury ruchu oporu planowały utworzenie wokół Warszawy sieci legalnych szpitalików niosących pomoc medyczną ludności cywilnej oraz rannym i chorym członkom ruchu oporu. Ważnym zadaniem szpitali było szkolenie młodzieży w zakresie udzielania pierwszej pomocy medycznej. Szpitale powstawały legalnie, na polecenie lub za zgodą władz miejskich i starostwa. Okupacyjne władze niemieckie nie przeszkadzały tym inicjatywom a nawet wyrażały zgodę na przydział środków niezbędnych do funkcjonowania szpitali (żywność, koce, materiały opatrunkowe, lekarstwa itp). W tym czasie w Wołominie było kilka wolnych dwupiętrowych budynków, gdyż ich właściciele (pochodzenia żydowskiego) byli zmuszeni do zamieszkania w wołomińskim gettcie. Właściciele chętnie przekazywali budynki na szpitale licząc na mniejsze ryzyko dewastacji domu. W ten sposób w Wołominie w latach 1940—1941 powstały dwa szpitale. Trzeci szpital utworzył w swoim budynku przy ul. Łąkowej doktor Kazimierz Izdebski.
Pierwszym z omawianych był szpital zakaźny zorganizowany na polecenie władz miejskich przez harcmistrza Mieczysława Cicheckiego. Szpital mieścił się w dwupiętrowym budynku przy ulicy Poznańskiej 1. Dyrektorem szpitala został dr Jerzy Łuszkiewicz. Hm. M. Cichecki do końca 1941 roku pełnił funkcję kierownika administracyjnego, a po nim tą funkcję objął Jakub Wieczorek. W szpitalu pracowało kilkanaście osób obsługi jak Stefania Kielak, Barbara Kiereś, Zofia Wilkówna, Stefan Ryszkowski, Żurkowski, Sadowski i inni. Nazwa „zakaźny”, położenie na uboczu przy lesie oraz zatrudnianie w nim członków ruchu oporu sprawiały, że szpital stał się dość bezpiecznym punktem kontaktowym, magazynem broni i oparciem dla rannych i chorych członków konspiracji. W roku 1943 szpital został zlikwidowany a część personelu pielęgniarskiego przeszła do szpitala przy ulicy Powstańców.
W lipcu 1940 roku doktor Kazimierz Izdebski otwiera we własnym domu przy ul. Łąkowej (obecnie Mickiewicza) prywatny zakład leczniczy – Klinikę Chirurgiczno-Położniczą. Klinika początkowo miała 8 miejsc szpitalnych (2 pokoje), ambulatorium i zatrudniała Zofię Izdebską, Marię Rozbicką, położną Sarnocińską i Władysławę Wiktorowicz. W klinice wykonywane były zabiegi chirurgiczne, przyjmowano porody i udzielano doraźnej pomocy ambulatoryjnej. Często pacjentami byli ranni i chorzy członkowie ruchu oporu. Od 30 lipca do września 1944 r w Wołominie i okolicach trwały bezpośrednie działania wojenne. Znacznie zwiększyła się ilość rannych potrzebujących pomocy lekarskiej. Dr K. Izdebski zamieni dalsze lokale mieszkalne na szpital powiększając do 42 ilość łóżek. Drzwi do kliniki były zawsze otwarte, nikomu nie odmawiano pomocy. W początkach września gdy Niemcy wypędzają ludność z Wołomina, okoliczni mieszkańcy chronią się w klinice zapełniając korytarze i schody. W klinice udzielono też pomocy kilku rannym w bitwie pancernej czołgistom radzieckim. Była to bardzo ryzykowna pomoc gdyż część czołgistów miała łatwo rozpoznawalne azjatyckie rysy, dr K. Izdebski obandażował im twarze uniemożliwiając rozpoznanie przez Niemców. Po wyzwoleniu klinika działała do sierpnia 1945 roku.

Trzecią placówką był szpital przy ulicy Powstańców 3, którego organizatorami byli doktorzy Wanda Prószyńska z Warszawy i Zygmunt Siedlecki z Wołomina. Organizatorzy razem pracowali w Szpitalu pod wezwaniem Dzieciątka Jezus w Warszawie i działali w podziemnym ruchu oporu. Szpital uruchomiony w roku 1941 mieścił się w dwupiętrowym budynku mieszkalnym. Posiadał izbę porodową, niewielki oddział chirurgiczny i internistyczny oraz salę zakaźną. Przy szpitalu działało ambulatorium i ośrodek zdrowia. Dużym osiągnięciem szpitala było zorganizowanie na ulicy Powstańców i Kościelnej Kuchni Mlecznych („Kropla Mleka”), które wydawały dzieciom i niezamożnej ludności zupę mleczną. Było to możliwe gdyż obowiązkowe kontyngenty mleka za zgodą władz okupacyjnych zostawały w Wołominie. Dyrektorem szpitala został dr Zygmunt Siedlecki. Gdy w roku 1943 dr Z. Siedlecki został zdekonspirowany i musiał się ukrywać, dyrektorem szpitala została Wanda Prószyńska, która Rozkazem Nr 14 z dnia 26 października 1943 r. Komendy Powiatu Narodowych Sił Zbrojnych została mianowana Komendantką Oddziału Sanitarnego i Pomocniczej Służby Kobiet Powiatu. „Tym samym rozkazem nakazano objęcie patronatem żołnierzy N.S.Z. którzy „narażając bezustannie swe życie muszą otrzymać od swych dowódców opiekę lekarską w razie swej choroby”.
Personel szpitala był dość liczny i zmieniał się, gdyż szkolące się tam osoby, w zakresie udzielania pierwszej pomocy z czasem przechodziły do działań w ruchu oporu. Stały personel stanowiły: położne – panie Dworakowa i Maria Siwecka, pielęgniarki Zofia Hofman, Zofia Berezinówna, Halina Brzuszczyńska, a od roku 1943 Stefania Kielak i Barbara Kiereś. Szpital był punktem kontaktowym dla członków ruchu oporu a także ich bezpieczną ostoją dla rannych i chorych. Na poddaszu utworzono skrytki gdzie przechowywano dość duże ilości broni. W sierpniu 1944 r. po bitwie pancernej jaka rozegrała się w okolicach Wołomina w szpitalu leczony był ranny żołnierz niemiecki, polscy członkowie ruchu oporu i ranni radzieccy czołgiści, których za zgodą dr W. Prószyńskiej przyprowadziła rodzina państwa Kielaków. Ponieważ w Wołominie ponownie stacjonowały wojska niemieckie, czołgistów położono w sali na drzwiach której umieszczono wyraźny napis „Tyfus”. Napis i dobra opinia o szpitalu rannego żołnierza niemieckiego spowodowały, że Niemcy zostawili szpital i personel w spokoju.
6 września 1944 r. do Wołomina ponownie wkroczyły wojska radzieckie i tego samego dnia zabrano rannych czołgistów, wyrażając podziękowanie i pochwałę dla dr W. Prószyńskiej i personelu szpitala za uratowanie żołnierzy. Historia uratowania czołgistów była opisana w gazecie frontowej WOLNOŚĆ z dnia 14 września 1944 r. Wykorzystywano ją także w pogadankach dla żołnierzy propagujących przyjaźń polsko—radziecką. Taką pogadankę opisuje szef oddziału politycznego 47 Armii (która między innymi wyzwoliła Wołomin), gen. Michaił Kałasznik w swojej książce Ogniowa Próba — cytuję: „w oddziale pancernym czołgiści spytali, czy znana mi jest historia uratowania przez Polaków załogi czołgu z ich batalionu. I opowiedzieli mi taką wzruszającą historię. Jeden z naszych batalionów czołgów dokonywał rajdu na bliskie tyły wroga. Doszło do walki, w czasie której trafiony został pociskiem wroga jeden z czołgów. Towarzysze widzieli, jak czołg zatrzymał się otoczony dymem, ale zbliżyć się do niego nie mogli. Hitlerowcy przeszli do kontrataku i nasz batalion został zmuszony do odwrotu. Wszyscy sądzili, że z załogi trafionego czołgu nikt chyba nie ocalał. Ale po kilku dniach, gdy nasze wojska wyzwoliły miejscowość, na której skraju został trafiony czołg, okazało się, że cała jego załoga żyje i przebywa w tutejszym szpitalu. Uratowali ją polscy lekarze. Gdy front oddalił się, lekarz miejscowego szpitala Wanda Puszczyńska1, wysłała do radzieckiego czołgu sanitariuszy Władysława Szaszka, Stanisława Mosakowskiego i Adama Rona. Zbliżając się do unieruchomionej maszyny, sanitariusze usłyszeli dochodzące z niej jęki. Wszyscy członkowie załogi byli ranni. Sanitariusze przenieśli rannych skrycie do jednej z sal szpitalnych. Doktor Puszczyńska oczyściła i opatrzyła rany. Przy rannych dyżurowały kolejno pielęgniarki Anna Morawska, Barbara Koroś, Stefania Kielak. Esesowcy chcieli sprawdzić, kto leży na sali, ale gdy dowiedzieli się od lekarki, że są to zakaźnie chorzy – tyfus, zrezygnowali ze swego zamiaru. Nocą rannych przeniesiono do kostnicy, do której Niemcy w ogóle nie zaglądali. Radzieccy czołgiści byli tam przez kilka dni leczeni, żywieni, opatrywani. Polscy lekarze ryzykowali życie: gdyby hitlerowcy dowiedzieli się prawdy — wszyscy zostaliby rozstrzelani.”

Echa tych wydarzeń odbiły się jeszcze kilka lat po wojnie, gdy dr Wanda Prószyńska miała „kłopoty z władzami” za okupacyjną przynależność do NSZ. Na szczęście gazeta WOLNOŚĆ z opisem ratowania czołgistów uchroniła dr W. Prószyńską przed represjami.
Wróćmy do dnia 6 września 1944 roku. Dr W. Prószyńska w ciągu jednego dnia zlikwidowała szpital, zwolniła personel, chorych wysłała do domu, zabrano broń i dokumenty, a sama opuściła Wołomin. Przez kilka dni w budynku był szpital wojsk radzieckich, który następnie przeniesiono do szkoły nr 4, pozostawiając w budynku szpitala na ul. Powstańców oddział chorych wenerycznie, który po kilku miesiącach przeniesiono do Otwocka.
Po zakończeniu wojny nowo powołane władze miejskie w Wołominie przystąpiły do organizacji służby zdrowia. Nie było to łatwe, gdyż większość lekarzy nie powróciła jeszcze z wojennej tułaczki lub wyjechała organizować służbę zdrowia na odzyskanych ziemiach. 5 sierpnia 1945 roku powołano doktora Kazimierza Izdebskiego na stanowisko lekarza miejskiego, powierzając jednocześnie zadanie kierowania Ośrodkiem Zdrowia i organizację Szpitala Miejskiego w Wołominie w budynku przy ulicy Powstańców 3. Zadanie było trudne gdyż budynek był zdewastowany, brak było wyposażenia i wykwalifikowanego personelu. Poświęcając wiele czasu i energii doktor K. Izdebski zorganizował remont pomieszczeń i wyposażenie szpitala w podstawowe urządzenia, narzędzia chirurgiczne, lekarstwa i materiały opatrunkowe. Przyjął i przeszkolił do pracy szpitalnej pierwszych pracowników: Zofię Afeltowicz, Stefanię Bublewską, Helenę Kawińską, Marię Kowerską, Zofię Olszewską, Władysławę Wiktorowicz, Kazimierę Szlak, Bronisławę Karpińską, Józefę Pomian, Janinę Rączkę, Marię Miatkowską, Stefanię Kozłowską, Bronisławę Grubę, Stanisławę Rozbicką. Na parterze budynku uruchomiono oddział położniczo — ginekologiczny, pierwsze piętro wypełniły sale chorych, pokój zabiegowy i kancelaria. Na drugim piętrze mieściła się sala operacyjna, sale chorych, i pokoik z autoklawem do dezynfekcji narzędzi i materiałów operacyjnych. Na podwórku w budynkach gospodarczych była kuchnia i pralnia. W pierwszych latach działalności szpitala dr K. Izdebski prowadził oddział chirurgiczny, internistyczny, i położniczo — ginekologiczny.
Sprawy administracyjno—gospodarcze i kierownictwo personelu prowadziła Stefania Bublewska, niezależnie od pracy pielęgniarskiej i siostry operacyjnej (instrumentariuszki). W szpitalu operowano wyrostki robaczkowe, przepukliny, guzy i ropnie jamy brzusznej, skręty kiszek i wiele innych przypadków. Wykonywano też cesarskie cięcia i amputacje kończyn. Operacji dokonywał 3-osobowy zespół: dr K. Izdebski, instrumentariuszka Stefania Bublewska oraz udzielająca narkozę małżonka doktora Zofia Izdebska lub Zofia Olszewska. Zoperowanego pacjenta na rękach przenoszono do sali. Powikłań pooperacyjnych było niewiele, co było zasługą mistrzostwa operacyjnego doktora, fachowości personelu pielęgniarskiego nowowprowadzonego cudownego leku -penicyliny. Doktor Kazimierz Izdebski był znakomitym chirurgiem, który praktykę zdobywał w szpitalu w Wyrzysku na Pomorzu, w trudnych warunkach wojennych, w zorganizowanym przez siebie polowym szpitalu jenieckim i w swojej klinice w Wołominie. Umiał udzielać skutecznej pomocy operacyjnej w każdych warunkach. Na przykład w roku 1948 sędziwy ksiądz z Postolisk, którego stan zdrowia wymagał amputacji nogi, odmówił poddania się zabiegowi w szpitalu. Dr K. Izdebski postanowił wykonać operację na miejscu w Postoliskach. Do Wołomina przyjechały dwa wozy konne. Na jeden załadowano konieczne narzędzia, lekarstwa i materiały opatrunkowe, drugim wozem pojechały pielęgniarki – Stefania Bublewska i Zofia Olszewska, które przy pomocy miejscowych parafianek przygotowały w kuchni na plebanii miejsce do operacji. Następnego dnia dr Kazimierz Izdebski przyjechał rowerem do Postolisk i na kuchennym stole przeprowadził udaną operację. W czasie operacji w pobliskim kościele odbywało się nabożeństwo w intencji chorego proboszcza.
W roku 1949 szpital wołomiński koordynował akcję szczepień przeciw gruźliczych dzieci, wykonywanych przez Szwedzki Czerwony Krzyż. Praca w szpitalu w pierwszych latach powojennych była bardzo ciężka. Wiele operacji było nagłych (także w nocy), gdyż pacjenci często zgłaszali się w krytycznym stanie zdrowia. Dużo też było ofiar postrzeleń i zalegających wszędzie niewybuchów. Nieregularne dostawy energii elektrycznej powodowały, że często kończono operację w świetle lamp naftowych. Wiele też było przypadków chorób zakaźnych (tyfus, czerwonka, wścieklizna) dla których wydzielano sale zakaźne. Według opisu wykonanego w roku 1949 przez drużynę harcerek „Gwiazdeczki”, szpital posiadał 9 sal dla chorych (3 sale żeńskie, 3 sale męskie, 3 sale zakaźne) – łącznie 35 łóżek.
Personel pomocniczy nie miał łatwej pracy. Pomieszczenie kuchni w przybudówce było niewielkie, a gary z jedzeniem noszono ręcznie na poszczególne piętra. W pralni podstawowymi urządzeniami była balia, tara i ręczna wyżymaczka, a środkami szare mydło i bielidło. Wodę czerpano z ręcznej studni znajdującej się na podwórku.

Mimo trudnych warunków w szpitalu panowała miła atmosfera, a dobro pacjentów było na pierwszym miejscu. Doktor K. Izdebski dbał, aby personel podwyższał kwalifikacje i chętnie kierował na szkolenia pielęgniarskie odbywające się w Pruszkowie i Zagórzu. W miesiącach wakacyjnych przyjmował na praktyki studentów medycyny i starannie się nimi opiekował. Praktykując dr Danuta Muzyczka tu wykonała pierwszą operację wyrostka robaczkowego, znany w Wołominie dr Jeremiasz Olszewski odebrał samodzielnie pierwszy w swojej praktyce lekarskiej poród, a także zorganizował małe laboratorium analityczne, gdzie głównym przyrządem była wirówka do badania moczu. Praktykował też dr Wiesław Kaliński z Krakowa. „W latach pięćdziesiątych Szpital Miejski w Wołominie został przemianowany na Szpital Rejonowy. Zwiększyły się nakłady pieniężne i szpital zmodernizował się: zakupiono nowe narzędzia chirurgiczne, elektryczne maszyny pralnicze, zainstalowano elektryczny hydrofor, a kuchnię przeniesiono na pierwsze piętro do budynku głównego. Zwiększono też ilość etatów lekarskich, pielęgniarskich i administracyjnych. Na stanowisko księgowej zatrudniono Sewerynę Ziętalską, zaś na stanowisko intendenta Antoniego Budrewicza a po nim Krystynę Heydel. Na oddziale położniczym doktora K. Izdebskiego odciążył dr Jakub Reznik, a w Przychodni dr Zachariasz Frank. Praca stała się lżejsza i personel więcej czasu mógł poświęcić chorym.
Wołomin rozwijał się szybko, przybywało zakładów pracy i mieszkańców. Szpital Rejonowy na ul. Powstańców już nie wystarczał. W roku 1957 zapadła decyzja przeniesienia szpitala do przebudowanego, dużego budynku na ul. Długiej (obecnie Legionów), a po kilku latach do nowo wybudowanego szpitala przy ul. Gdyńskiej. Szpital na ul. Powstańców zakończył działalność, ale dobre wspomnienia o nim i pracownikach zostały u wielu mieszkańców Wołomina i okolic.
- W cytowanej książce niektóre nazwiska są podane z błędem.
W artykule wykorzystano:
1. Materiały i relacje ustne uzyskane od Ryszarda i Marka lzdebskich, Małgorzaty Lasockiej-lzdebskiej, Jarosława Stryjka, Tadeusza Kielaka, Stefanii Kielak-Reklewskiej, Danuty Muzyczka-Hofman, Barbary Bublewskiej, Krystyny Heydel-Zarin.
2. Z. Gnat-Wieteska, Narodowe Siły Zbrojne w powiecie radzymińskim, „Rocznik Wołomiński”, t. 1.
3. K. Kaczmarek, Wołomin w ogniu bitwy pancernej, Warszawa, 1984.
4. M. Kałasznik, Ogniowa Próba, Warszawa, 1972.
„Rocznik Wołomiński”
tom III, 2007