Na przełomie XIX i XX wieku Kobyłka była otoczona zewsząd gęstymi lasami pełnymi dzikiej zwierzyny. W czasie surowych i mroźnych zim głodne wilki podchodziły pod kościół i dworek Korekta, ludzie bali się wychodzić wieczorami z domu. Osada nadał była niewielka, administracyjnie należała do gminy Radzymin. Pierwsza wojna światowa i wojna polsko-bolszewicka szczęśliwie ominęły ją. Podczas bitwy warszawskiej 1920 r. obsadziły Kobyłkę jednostki Dywizji Litewsko-Białoruskiej, do większych walk tutaj jednak nie doszło. Jak wiadomo, bolszewicy usiłowali przedrzeć się przez Leśniakowiznę na Ossów, gdzie zostali pobici. Po bitwie część poległych obrońców Ojczyzny została pochowana na cmentarzu kobyłkowskim.Czytaj dalej

Podczas pełnienia funkcji zastępcy szefa Ośrodka III Tłuszcz, „Szczapa” wielokroć stał na czele operacji bojowych przeciw Niemcom. Jedną z pierwszych akcji którymi dowodził było wejście do budynku gminy w Międzylesiu. Wtedy to na czele patrolu złożonego z ośmiu ludzi spalił akta kontyngentowe i podatkowe oraz zniszczył pieczęcie i zerwał linię telefoniczną. Wypad odbył się „przy akompaniamencie” strzelaniny z policją granatową. Nikt jednak nie chciał zrobić sobie krzywdy. Wielu policjantów współpracowało bowiem z organizacją.Czytaj dalej

Folwark Niestępowo położony był blisko dziesięć kilometrów na południowy zachód od Pułtuska, po zachodniej stronie Narwi. Agronomem majątku w przeddzień wybuchu wojny był brat Jana – Witold Estkowski, brat Jana. Matka Stefania kierowała kuchnią we dworze. Wraz z wejściem Niemców do Polski, Witold wespół z właścicielem Niestępowa – Kryńskim, zostali pojmani i wysłani do stalagu na Warmii. W majątku rozgościli się żołnierze. Mieszkańcy czekali na przybycie administratora zapowiedzianego przez nowe władze. Stefanii Estkowskiej nie usunięto, była jedyną osobą we dworze, która doskonale mówiła po niemiecku. W tych okolicznościach, po długiej drodze, 22 października 1939 roku w Niestępowie zjawia się Jan Estkowski. Właścicielka majątku, Kryńska z miejsca mianowała go pisarzem podwórzowym. Był odpowiedzialny za spieniężenie zawartości spichrza, koniecznie jeszcze przed przybyciem niemieckiego administratora.Czytaj dalej

Urodził się 7 października 1911 roku w majątku Zasule w powiecie stołpeckim, woj. nowogrodzkim241. W 1985 r. ukończył Wydział Chemiczno-Gazowniczy w Państwowej Szkole Przemysłowej w Bydgoszczy i w tym samym roku powołany został do służby wojskowej w 59 pułku piechoty, którą rok później ukończył z wynikiem bardzo dobrym, uzyskując I lokatę wśród uczestników kursu (Dywizyjny Kurs Podchorążych Rezerwy Piechoty). Otrzymał stopień podchorążego rezerwy. Przełożeni charakteryzowali go jako żołnierza inteligentnego i zdyscyplinowanego, traktującego służbę jako sprawę honoru i ambicji, posiadającego duże zdolności kierownicze, organizacyjne i wychowawcze.Czytaj dalej

Po klęsce wrześniowej 1939 roku obie istniejące w Wołominie huty szkła przeszły pod zarząd niemiecki. Huta Wołomin, należąca wcześniej do właścicieli żydowskich, została skonfiskowana przez dowódcę SS i Policji w Krakowie. Przejął ją następnie urząd powierniczy rządu Generalnego Gubernatorstwa. W kwietniu 1943 roku obie huty szkła, Wołomin i Praca, przekazano w zarząd spółce Ostindustrie GmbH, Berlin („OSTI”).Czytaj dalej

Jadów był największym punktem handlowym w okolicy. Na największy targ przyjeżdżali ludzie z Wołomina, Wyszkowa, Tłuszcza. 3/4 mieszkańców Jadowa było narodowości Żydowskiej. Żydowscy mieszkańcy byli bardziej zaradni, pracowici, oszczędni i gospodarni niż Polacy, blokowali rozwój polskiego handlu. Polskie sklepy były nieliczne: Krempiec wędliny, Orębski wędliny, Grabski żelazo, Gzowski księgarnia, Hawryluk restauracja. Napięć między dorosłymi nie było, czasem były słowne zaczepki między dziećmi.Czytaj dalej

Terror okupacyjny dotknął w największej mierze Żydów, spędzonych najpierw do getta. Meldunek komendanta głównego AK gen. Stefana Grota Roweckiego do Centrali z 29 maja 1942 r. stwierdzał m.in.:

„W Markach 26 marca 48 policjantów niemieckich i 24 polskich otoczyło getto liczące ok. 800 mieszkańców. Ok. 100 osób chorych lub niedołężnych zastrzelono, wobec zebranych Żydów prezes gminy wręczył dowodzącemu Niemcowi 5 tys. zł. (Nic to nie pomogło). Rzeczy kazano Żydom złożyć na stos i podpalono. Następnie pognano wszystkich na Grochów, strzelając po drodze do tych, którzy padli z wyczerpania. Tam odebrano Żydom resztę rzeczy, które spalono, a samych wpakowano do tramwaju, który ich odwiózł do getta (warszawskiego – L.P.). Żydzi ujęci poza gettem bez przepustki zabijani są przez policję na miejscu”.Czytaj dalej

Urodził się 22 czerwca 1914 r. w Tyflisie, w Gruzji237. W 1925 r został wraz z rodziną repatriowany do Polski. Po ukończeniu gimnazjum w Toruniu, w 1927 r. wstąpił do Korpusu Kadetów nr 2 w Chełmie, następnie w 1932 r. po zdaniu egzaminu do Szkoły Podchorążych Sanitarnych w Warszawie, odbył studia lekarskie na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego. W 1938 r. otrzymał dyplom lekarza. Ukończył też Szkołę Podchorążych Sanitarnych (III lokata) — w dniu 15.10.1938 r. został mianowany podporucznikiem lekarzem.Czytaj dalej

W 2007 roku, podczas jednej z wizyt na cmentarzu w Sulejowie koło Jadowa, gdzie leży pochowana moja Babcia Helena, moja mama w trakcie rozmowy ze swoją siostrą nagle zaczęła wspominać młodą Żydówkę, której babcia pomagała ukrywać się w czasie okupacji, przez co o mało nie straciła życia. Byłem całkowicie zaskoczony, gdyż nigdy wcześniej, przez tyle lat, nie słyszałem o tej historii. Babcia Helena nigdy nie rozmawiała ze swoimi wnukami o wydarzeniach z czasów wojny. Jak się dowiedziałem, opowiadała tę historię kilka razy swoim trzem córkom, kiedy były one jeszcze uczennicami. Wówczas opowieść ta w ogóle ich nie zainteresowała, a Babcia więcej nie wracała do tego wątku.Czytaj dalej

Relacja Janiny Donoch z d. Kosińskiej urodzonej w 1922 r.
Rodzice: Maria Kosińska z d. Kruk ur. 1902 r., Stefan Kosiński ur. 1903 r. zmarły 1926 r., sekretarz w urzędzie w Tłuszczu.

W czasie wojny mieszkaliśmy w Jadowie przy Rynku, nad restauracją Finkielmana, obok domu Orębskiego. Finkielmanowie to była inteligencja, bardzo bogata rodzina. Handlowali wódką. Obok była apteka Górskiego. Po wojnie odkupiliśmy dom od rodziny Chila Złotkowskiego na terenie dawnego getta, który dorobił się przed wojną dwóch domów na handlu obwoźnym damską odzieżą po okolicznych wsiach. W domu tym mieszkał przed wojną posterunkowy Matuszewski – wynajmował go od Chila Złotkowskiego. Prawie naprzeciwko domu Złotkowskiego mieściła się rabinówna, w której mieszkał rabin Weingot. Weingot był bardzo dostojnym człowiekiem. Chodziłam do klasy z jego synem – był bardzo spokojnym człowiekiem.Czytaj dalej

– Czołówka Armii Czerwonej, która stoczyła wielką bitwę pancerną z Niemcami, nie przyszła po to, by wyzwalać Wołomin, Tłuszcz, czy Radzymin. Niemcy byli już w odwrocie, zatem walki nie były szczególnie uciążliwe i Rosjanie bez trudu doszli do wiaduktu za Ząbkami, niemal pod Bródno. Z powodzeniem mogli iść dalej, na przykład przez most Kierbedzia. Zostali jednak po tej stronie Wisły, czekając na rozpoczęcie powstania. Na wieść o tak bliskiej obecności Rosjan dowództwo AK postanawiają opanować wszystkie strategiczne punkty w stolicy, zostaje wydany rozkaz o akcji „Burza” i wybucha powstanie. Dymy snujące się nad walczącym miastem widać także w Wołominie.Czytaj dalej

Przedwojenny Jadów był brudnym i bardzo zaniedbanym miasteczkiem – z powodu braku kanalizacji, uliczne rynsztoki były pełne, co łatwo dawało się odczuć w powietrzu już od granic miasta. Jadów liczył przed wojną około 2500 mieszkańców, w większości Żydów, Polaków było ok. 800 osób.50 Zarówno same miasteczko jak i okoliczne wsie były biedne, w Jadowie w niektórych izbach mieszkało nawet do 10 osób. Obie społeczności – Żydowska i Polska, żyły obok siebie i kontaktowały się na minimalnym, niezbędnym poziomie – były to głównie relacje handlowe. Relacje towarzyskie należały do rzadkości i dotyczyły prawie wyłącznie inteligencji z obu stron. Nie zasymilowani Żydzi nie mówili po polsku, stronili od kontaktów z Polakami, wręcz się izolowali. Większość, chodząca w chałatach, nawet w obecności Polaków rozmawiała ze sobą po żydowsku. Dzieci żydowskie, niepochodzące z rodzin zasymilowanej inteligencji, a uczęszczające do szkoły w Jadowie, na ogół nie przyjaźniły się z polskimi rówieśnikami. Nie było też przed wojną mieszanych małżeństw. Polacy nie byli zapraszani na żadne żydowskie uroczystości, sami też nie garnęli się do kontaktów z Żydami.Czytaj dalej