Bataliony Chłopskie w naszym regionie w latach okupacji

Marian Gotowiec
Marian Gotowiec

W powiecie tylko dwóch oficerów przedwojennych w stąpiło do BCh. Brakowało tez innych fachowców wojskowych, broni, wyszkolonych żołnierzy Mimo to szeregi rosły. Komendantem Obwodu został Marian Gotowiec, ps. „Andrzej Kruszewski”. Jego dom w Kruszu stał się głównym punktem dowodzenia. Drugim takim punktem był dom Gotowców w Ostrówku pod Klembowem. Zastępcą komendanta był Stanisław Okulski z Rozczepa, członkiem komendy – Jan Śliwa.

Pierwszy dzień w celi

Więzienie kobiece "Serbia" w Warszawie
Więzienie kobiece "Serbia" w Warszawie

Po pewnym czasie, kiedy siedziałyśmy blisko siebie nad miską zupy, mama mi szepnęła: „W łaźni podeszła do mnie kobieta, która podała dawno już ustalone hasło i spytała, co trzeba usunąć z naszego mieszkania. Powiedziała, że zaraz po naszym aresztowaniu w mieszkaniu byli chłopcy i zabrali, co ich zdaniem było kompromitujące, ale nie wiedzą, co jeszcze trzeba usunąć”.

Najdłuższa noc w moim życiu

Dom przy ul. lipowej 8, w którym autorka mieszkała z rodziną
Dom przy ul. Lipowej 8, w którym Autorka mieszkała z rodziną

Rewizja, krzyki, bałagan. Kątem oka obserwuję, co się dzieje. Na stole między talerzami leży latarka − stara, podrapana, niepaląca się latarka, a w wydrążonej baterii skrytka. W skrytce raport polskiego wywiadu o ruchach wojsk niemieckich pisany bez szyfru, plany, rysunki. Maleńki zwitek bibułki, a waga jego ogromna. Widzę, jak gestapowiec bierze do ręki tę latarkę, robi mi się gorąco…

Wrzesień 1944 roku

Janina Kowalska przed Tablicą Wypędzonych w Zielonce, podczas rocznicy wypędzenia mieszkańców w 2013 r. Fot. UM Zielonka
Janina Kowalska przed Tablicą Wypędzonych w Zielonce, podczas rocznicy wypędzenia mieszkańców w 2013 r. Fot. UM Zielonka

W roku 2014 zostałam zaproszona do Zielonki. Zaproszono mnie jako świadka historii na obchody rocznicy wypędzenia w 1944 roku przez Niemców ludności polskiej na tułaczkę. […]

Konspiracja

Zdjęcie lotnicze Zielonki, rok 1947.
Zdjęcie lotnicze Zielonki, rok 1947.

Ubierano nas w białe kitle i maseczki. Znałyśmy doskonale recepturę i proporcje. Na wadze kładło się dość szeroki pasek papieru pergaminowego i na to sypało się poszczególne składniki dokładnie je ważąc. Następnie składało się papier robiąc opaskę, a końcówki wkładało się jedną w drugą. Gotowy produkt układało się w koszu. Jaki był skład tego proszku nie pamiętam, pamiętam jedynie, że była tam kalafonia, od której lepiły się ręce. Pracowałyśmy około czterech godzin dziennie. Myłyśmy dokładnie ręce i szłyśmy do domu. Po południu chłopcy pakowali te opaski do kartonów, zaklejali paskami z napisem „Uwaga, trucizna na szczury” po polsku i po niemiecku. Następnie transportowali te paki do Warszawy, w jakieś miejsce składowania, ale my nie wiedziałyśmy gdzie. I tak po roku nasza praca przydała się do niszczenia niemieckich czołgów w czasie Powstania Warszawskiego.

Wołomińska huta szkła w okresie okupacji

Glashütten Wolomin
Glashütten Wolomin

Pod zarządem spółki polskiej huta pozostawała tylko do 1942 r. Przejęta w tym roku pod zarząd niemiecki otrzymała nazwę: Ostindustrie G.m.b.H. Glashütten Wolomin, co oznacza po polsku: Przemysł Wschodni. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, Huta Szkła Wołomin. Kierownikiem Zakładu został obersturmbahnführer SS Florenz Mues, któremu podlegała również nieczynna huta “Praca”. Działalność gospodarcza Niemców nie posiadała w sobie żadnych cech tymczasowości. Przez cały 1943 i początek 1944 r. prowadzili prace modernizacyjne w hucie “Vitrum” oraz remontowe w hucie “Praca”. W “Vitrum” wybudowali nową, 10-ciootworową wannę szklarską o pojemności 70 ton szkła wraz gazogeneratorami i odprężarką oraz dokonali kapitalnego remontu wanny 50 tonowej.