Nie ma biografii Adama Mickiewicza, bez wspominania Nowogródka, lub Fryderyka Chopina bez Żelazowej Woli, a także… Haliny Marii Brzuszczyńskiej bez wspomnienia Wołomina i jej najbliższych. Gdyby żyła miałaby dziś 90 lat.

Rodzina

Leśniewscy – rodzina Halinki ze strony matki – byli w Wołominie znanymi i szanowanymi mieszkańcami1. Franciszek Leśniewski – rajca miejski i Franciszka z d. Glonek z gromadką swoich dzieci: Ludwiką Bolesławą, Janiną, Wincentym Stanisławem, Kazimierzem Jacentym, Janem Władysławem i Stefanią mieszkali w willi Stanisławówka. Dom ten przy ulicy Piaskowej 3 wybudował senior Franciszek Leśniewski w roku 1926, a więc dwa lata przed narodzinami Halinki Brzuszczyńskiej. Dlaczego Piaskowa? – wówczas przeważnie wszystkie ulice były piaszczyste, na których żelazne obręcze drewnianych wozów konnych zakopywały się niemalże do połowy. Tylko kilka głównych ulic było wybrukowanych „kocimi łbami” tj. kamienną nawierzchnią. Murowany dom, zbudowany solidnie przez miejscowych majstrów, posiadał parter i piętro. Na parterze były cztery mieszkania po dwa pokoje z kuchnią i taki sam układ lokali znajdował się na piętrze. Każde z dzieci Franciszka miało swoje mieszkanie. Wokół ich posiadłości rozciągały się pola szumiących zbóż, wśród których swoje miejsce miał i chaber i pospolity, wysmukły, purpurowoliliowy kąkol.

Janina-Leśniewska
Janina Leśniewska

Janina Leśniewska – panna lat 20 i Zygmunt Brzuszczyński – kawaler lat 30 powiedzieli sakramentalne „tak” na początku 1927 roku w wołomińskim kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej. Młodzi, szczęśliwi zamieszkali w jej mieszkaniu, na piętrze przy ulicy Piaskowej 3. Zygmunt przejął obowiązki głowy rodziny. Był zahartowany w bojach – jak mówiła jego żona Jasia. Wcześniej poznał smak żołnierskiego chleba. Jako dwudziestodwuletni młodzieniec, w 1919 roku, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, został zmobilizowany do wojska. Służył w swojej ojczyźnie – trafił do 8. i 9. Autokolumny Naczelnego Wodza marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie, toteż w stopniu starszego sierżanta wojnę polsko-bolszewicką przeszedł, a właściwie przejeździł razem z marszałkiem. W latach 1914–1918 był członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) i Polskiej Organizacji Wojskowej (POW)2. To tu zdobywał szlify działacza ku chwale umiłowanej ojczyzny. Alfred Orwicz-Żyliński, działacz POW na terenie powiatu radzymińskiego (obecnie wołomińskiego), późniejszy nauczyciel i dyrektor szkoły żydowskiej w Wołominie, tak postrzegał druhów a wśród nich Zygmunta Brzuszczyńskiego. „Byłeś hartowany, jak stal, którą kuł Twój ojciec – robotnik w kuźni i wytrwały, a zawzięty, jak Twój ojciec – chłop, co przetrwał niewolę, a mowy i wiary nie zatracił i z zawziętością pruł jałowe, mazowieckie piaski, rozklekotanym pługiem, zaprzęgniętym w lichą chabetę. Im więcej Ci się nie powodziło, tym bardziej stawałeś się uparty”3.

Peowiacy ślubowali Bogu, Polsce i swemu Wielkiemu Wodzowi – Piłsudskiemu. W wolnej Polsce, cieszyli się powszechnym szacunkiem. Również wujek Halinki – Wicek Leśniewski przeszedł cały szlak z marszałkiem Józefem Piłsudskim, a wujek Kazik Leśniewski był w dowództwie wołomińskich Narodowych Sił Zbrojnych, zajmował się kwatermistrzostwem. Często dorośli siadali razem z dziećmi przy zapalonej lampie naftowej (pomimo posiadania prądu elektrycznego) i snuli wspomnienia, śpiewali pieśni. Półmrok, ciepło lampy dodawały wspomnieniom nowy wymiar.

W tym patriotycznym klimacie przychodziły na świat dzieci Brzuszczyńskich. Pierwsza 31 stycznia 1928 roku urodziła się, wspomniana wyżej Halina Maria, co prawda miał to być chłopiec, ale Zygmunt głośno powiedział – z dziewczyny też może być pożytek, i jak się później okazało były to prorocze słowa. W maju 1929 roku na świat przyszedł Zbyszek, 28 lipca 1938 roku Janusz, a już po wojnie Jacek Władysław (ur. 1946)4.

Dom przy ulicy Piaskowej 3

Dom przy Piaskowej tętnił szczęśliwym życiem rodzinnym. Młodzi Leśniewscy zawierali związki małżeńskie, rodziły się dzieci, np. w rodzinie Ludwiki i Edwarda Nachtmanów – był Tadeusz, Jerzy i Marysia; w rodzinie Jana Władysława i Aleksandry Leśniewskich – Hania, Lech i Bogdan; a w rodzinie Stefanii i Jana Antoniego Gołębiowskich – Halina (ur. 2 VI 1921).

Na podwórku z żeliwną, ozdobną pompą, a także w dużym warzywno-kwiatowo-owocowym ogrodzie bawiły się dzieci. Tradycyjnie dziewczynki czesały warkocze szmacianych lalek, a chłopcy uganiali się za fajerką5 albo obręczą od roweru za pomocą wygiętego pogrzebacza. Kto toczył fajerkę najdłużej, ten oczywiście wygrywał zawody.

Marysia Nachtmanówna była od Halinki o cztery lata starsza, niby niewiele, ale z czasem stała się dla niej wzorem godnym naśladowania. Zaprzyjaźniły się serdecznie na wszystkie lata. 22 maja 1937 roku Marysia jako pierwsza „Ku pamięci!” wpisała się do pamiętnika kochanej dziewięcioletniej siostrzyczki:

„Jak ciche potoki wody
Płyną po zielonej niwie,
Niech tak płynie wiek twój młody
Cicho, błogo i szczęśliwie”.

Zapewne były to szczere życzenia, ale życie Halinki napisało swój scenariusz.

Wołomin jej dzieciństwa

Halinka była dzieckiem ruchliwym, miała urodę małej cyganeczki, śniadą cerę i bujne loki na głowie. Tak jak wszystkie dziewczynki lubiła bawić się lalkami, ale także wchodzić na drzewa. Naśladowała chłopców, biegała nieraz za fajerką, była odważna, nie udawała – to zaleta małych dzieci (!), dopóki nie doznają bólu.

Halinka Brzuszczyńska
Halinka Brzuszczyńska

W Wołominie i okolicy mieszkała wówczas znaczna liczba prawosławnych obywateli polskich jak i emigrantów z Rosji, mieli oni swoją cerkiew przy ulicy Kanałowej (obecnie gen. Emila Fieldorfa), w pobliżu ulicy Piaskowej. Lekcje religii w szkole powszechnej dla osiemnastki prawosławnych uczniów prowadził ks. Jan Kusznier6, a w sąsiedniej klasie ks. Bolesław Jagiełłowicz i katechetka Bronisława Weinzieherowa, prowadzili lekcje nauki religii dla uczniów wyznania rzymsko-katolickiego. Halinka chodziła do wołomińskiego kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej, w którym w 1937 roku przystąpiła do I komunii św., proboszczem wówczas był ks. Leon Jackowski. Była też w Wołominie przy ulicy 11 Listopada (obecnie Stanisława Moniuszki) drewniana, jednopiętrowa synagoga dla ponad trzech tysięcy Polaków wyznania mojżeszowego. To w większości do nich należały przeróżne sklepy. Były też na Kościelnej duże polskie sklepy np. sklep kolonialny Felicjanny & Jana Rebandlów i Feliksa Koprowicza. Ale po pantofelki Halusia, jak nazywała ją rodzina, chodziła z mamą na Kościelną do Żyda szewca-artysty, a do „Baumanki” i „Bursztynki” po materiał na sukieneczkę. W tym konglomeracie polsko-żydowsko-prawosławnym wychowywała się mała Halinka. Gdy miała siedem lat, razem z młodszym o rok Zbyszkiem wybrała się do piekarni dobrodusznego Edmunda Streicha nazywanego „polskim Niemcem”, po chleb. Pomiędzy ulicami Piaskową 3 a Kościelną 1 znajdowały się różne atrakcje. Za płotem na Duczkowskiej (obecnie Wileńskiej) rosły smakowite śliwki, w restauracji Niespodzianka Stanisława Szewca kusiły przepyszne babeczki po 20 groszy, a przy szkole żydowskiej na Warszawskiej tworząc koło bawiły się dzieci. Jedno z nich, znajdujące się w środku, trzymało w ręku chusteczkę. Pozostałe śpiewały: „Ch’hob a tichele mit fir ekn, Welches mejdele ich hob lib, Wel ich es badekn” co znaczyło „Mam chusteczkę o czterech rogach / Którą dziewczynkę kocham / Tę [nią] okryję”7. To podobieństwo do polskiej zabawy „Mam chusteczkę haftowaną, co ma cztery rogi” zachęciło Halinkę do włączenia się do zabawy. Chleba do domu już nie przyniosła, ale opowieściom nie było końca. 

Nadszedł rok 1936. W domu Brzuszczyńskich często rozmawiano o bieżących wydarzeniach, jak: ogłoszenie nowej Konstytucji Państwa Polskiego podpisanej przez prezydenta Ignacego Mościckiego (1935), i śmierć marszałka Piłsudskiego, bo „12 maja 1935 roku, niedziela, godz. 20, 28 minut, zamilkło umęczone, wielkie serce, zgasła myśl strzegąca historii Polski przez lat kilkadziesiąt”8. „(…) Żałoba. Dzieci zanosiły co dzień świeże kwiaty i stroiły w krepę spowite portrety Dziadka”9. W szkole, w domu, na ulicy trwały rozmowy, kto i jak będzie zarządzał Polską. Jadwiga Markowska, kierowniczka, patriotka, organizatorka apeli dla uczniów szkoły powszechnej nr 1 i nr 2, w Kronice Szkolnej zapisała: „(…) na zachód i wschód od Polski rosną w siłę i zawziętość dwie potęgi: faszyzm i bolszewizm. Trudno powiedzieć na czym polega ich przeciwieństwo. Wolność bolszewicka i narodowo socjalistyczna w stosunku do jednostki nie różni się niczym. Tu i tam zgubienie indywidualności”10

Beztroskie dzieciństwo Halinki i jej rodzeństwa zapewniała najlepsza opiekunka – mama.  Tata był wówczas pracownikiem w Urzędzie Śledczym w Centrali Badań Lotniczych (1921–1927), potem sekretarzem Sądu Grodzkiego w Wołominie (1927–1933) a po zdaniu egzaminów z prawa cywilnego, karnego i administracyjnego założycielem i właścicielem koncesjonowanego Biura Pisania Podań do Władz Administracyjnych i Sądowych w Wołominie (1933–1942)


  1. Franciszek Leśniewski (1866–1935) mąż Franciszki z d. Glonek (1877−1949) i ich dzieci: Ludwika Bolesława Leśniewska (1898−1968) żona Edwarda Nachtmana (1886–1939); Kazimierz Jacenty Leśniewski (1905−1988); Janina Leśniewska (1907−2001) żona Zygmunta Brzuszczyńskiego (1897–1970); Wincenty Stanisław Leśniewski (zm. 1975); Stefania Leśniewska żona Jana Antoniego Gołębiowskiego; Jan Władysław Leśniewski (1909–1991) mąż Aleksandry Teodory z d. Kulpa (1914−1999). Franciszek Leśniewski, 9 stycznia 1935 roku, wystawił upoważnienie swojemu synowi Janowi Władysławowi „do przyjęcia drewna użytego do dekoracji filmu Przeor Kordecki – obrońca Częstochowy, zajętego za dług Bolesława Olszewskiego”. Jest to informacja potwierdzająca kręcenie scen do tego filmu przez Edwarda Puchalskiego pod Wołominem. Makieta klasztoru na Jasnej Górze wybudowana została z drewna w Górkach Mironowych (obecnie Wołomin) na jednym ze wzniesień, które, według przekazów, znajdowało się pomiędzy obecnymi ulicami Radzymińską a Torfową. Obok Kawalerii Wyższej Szkoły Wojennej, Dywizjonu Lekkiej Artylerii 32 Pułku Piechoty i 3 baonu strzelców z Rembertowa brali udział jako statyści także mieszkańcy Wołomina.
  2. Zygmunt Brzuszczyński, Życiorys, Wołomin 1950, rękopis, zbiory prywatne.
  3. Alfred Orwicz-Żyliński, Diabeł «Maksopek», „Naród i Wojsko”, 25 XII 1938, nr 51. 
  4. kwestionariusz personalny Zygmunta Brzuszczyńskiego, Wołomin 2 IX 1949, rękopis, zbiory prywatne.
  5. żeliwne kółko zakrywające otwór w płycie kuchni węglowej.
  6. www.cerkiew.wolomin.pl, www.cerkiew.wolomin.pl  [dostęp: 16 VI 2017].
  7. Przełożył z jidysz Marek Tuszewicki.
  8. J. Markowska, Kronika z lat 1928−1938 7-mio klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej nr 2 (żeńskiej) w Wołominie, red. Anna Wojtkowska, Oddział ZNP, Wołomin 1998, s. 52.
  9. Tamże, s. 54.
  10. Tamże, s. 56.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.