Położone przy zachodniej granicy powiatu wołomińskiego i zlokalizowane na południowy-zachód od Radzymina malownicze sołectwo Sieraków na pierwszy rzut oka wydaje się być integralną częścią wielkiego sąsiada – Słupna. Zwarta zabudowa sprawia, że poza miejscowymi, chyba nikt z podróżujących słynną, z uwagi na swój wymagający charakter drogą powiatową, łączącą trasę S8 w Słupnie z Wólką Radzymińską, nie jest w stanie powiedzieć, gdzie właściwie kończy się Słupno, a zaczyna Sieraków. Pozory mylą, bo licząca niespełna pół tysiąca mieszkańców i zajmująca niewiele ponad 161 ha powierzchni wieś już od ponad 110 lat pracuje na własny rachunek, posiada sołtysa i radę sołecką, kaplicę o rozmiarach kościoła i całkiem nieźle rozwiniętą infrastrukturę.
W Sierakowie przeważa zabudowa mieszkaniowa jednorodzinna o charakterze podmiejskim, ponadto występują też obiekty usługowe i handlowe. W obrębie sołectwa wciąż jednak dominują tereny zielone – malownicze łąki, lasy i użytki rolne. Charakterystycznym elementem sieci hydrograficznej jest Kanał Sierakowski i odchodzące od niego rowy melioracyjne oraz zlokalizowane na pograniczu z obrębem Słupno tzw. „Zolskie Bagno”, o którym, podobnie jak o kryjących się w okolicznych lasach wydmach będzie jeszcze mowa, bo to właśnie z nimi wiążą się najciekawsze epizody z dziejów wsi.
Pierwsze ślady człowieka
Co prawda, dzięki ujawnionym, choć jak dotąd nielicznym odkryciom archeologicznym wiemy, że osadnictwo na terenach obecnego Sierakowa ma długą tradycję i sięga okresu młodszej epoki kamienia (3500 – 2500 p.n.e.) a także wczesnej epoki brązu (1450 – 1250 p.n.e.). Kolejne ślady wskazują także na obecność człowieka na tym obszarze w średniowieczu. Niemniej, sama wieś powstała znacznie później, dopiero u progu współczesności.
Na dziki zachód od Słupna
Główny wpływ na późne zasiedlenie obszaru obecnego Sierakowa miała przede wszystkim jego niezbyt fortunna lokalizacja. Powstanie wsi w tym miejscu już w średniowieczu nie znajdowało uzasadnienia zarówno z powodów naturalnych, jak i ekonomiczno-gospodarczych. Podstawową przeszkodą dla zaistnienia nowego osadnictwa była oczywiście bezpośrednia bliskość istniejącego od dawna Słupna, które już w XV w. było własnością książąt mazowieckich a zarazem stolicą dóbr książęcych, rozciągających się hen, do parafialnej Kobyłki. Żyzne książęce pola sąsiadowały z puszczańskimi bagnami, poprzetykanymi jałowymi wydmami, które z kolei należało pozostawić zalesione, by lotne piaski nie wdzierały się na rolę. Tym samym, o żadnym osadnictwie na nich nie mogło być mowy. Sąsiedztwo Słupna i status domeny książęcej przekreśliło szanse na powstanie nowej osady. Na domiar złego w tym względzie, w 1474 r. książę Bolesław V postanowił wynagrodzić z tytułu służb Jana Radzymińskiego, nadając mu ziemie w oznaczonych granicach pomiędzy Słupnem a Nieporętem. Gdyby tereny obecnego Sierakowa były nieco bardziej oddalone od Słupna (chociażby o ćwierć mili na zachód) być może stanęłyby one przed dziejową szansą na ucywilizowanie, a tak pozostały bezludną rubieżą.
16 włók błota i boru
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dzięki książęcemu nadaniu, które było raczej wyzwaniem niż nagrodą dla Jana Radzymińskiego, dowiadujemy się bardzo wiele o XV-wiecznej topografii i przyrodzie rejonu obecnego Sierakowa i Wólki Radzymińskiej. Bolesław V nawet nie ukrywał w dokumentach, że nadaje Janowi Radzymińskiemu 16 włók błota i boru, pozbywając się tym samym puszczańskich mokradeł i nieużytków, na dodatek jeszcze żądając od obdarowanego spłaty dla swoich bartników. Tak oto, założyciel lokacyjnego miasta Radzymina stał się szczęśliwym posiadaczem ponad 287 ha moczarów, częściowo zalesionych, z których jedyną wartość gospodarczą przedstawiało kilka drzew bartnych, zapewne wiekowych sosen. Jedna z nich miała szczególne znaczenie zarówno dla ówczesnych, jak i dla nas, gdyż dostarcza nam cennej informacji o pierwszym, wyjątkowym mieszkańcu rejonu Sierakowa, którego sam już majestatyczny cień wskazywał, kto tak naprawdę jest panem i władcą tych ziem.
Gdzie orzeł miał gniazdo
Z pochodzącego z 1484 r. opisu granic pomiędzy dobrami książęcymi – Nieporętem i Słupnem a włościami Radzymińskich wynika, że jednym z punktów granicznych i orientacyjnych w terenie był „Orzeł” – sosna, na której kiedyś orzeł miał gniazdo. Trzeba powiedzieć, że owa wzmianka choć lakoniczna, dostarcza nam bezcennej wiedzy. Na podstawie współczesnych obserwacji przyrodniczych z dużą dozą prawdopodobieństwa można bowiem założyć, że owa sosna, na której niegdyś orzeł miał gniazdo liczyła sobie co najmniej 120 lat i rosła samotnie lub na skraju lasu w sąsiedztwie otwartej polany lub łąki – zapewne mokradła, bagna. Orzeł, który na niej gniazdował to najprawdopodobniej bielik (Haliaeetus albicilla) – największy z występujących w Polsce ptaków szponiastych, (ponoć to właśnie jego wizerunek widnieje w godle państwowym). Rozpiętość skrzydeł dorosłych bielików dochodzi do 240 cm, a masa do 6 kg. Samo gniazdo może mieć do 4 m wysokości, 2,5 m średnicy i ważyć nawet pół tony! Zważywszy, że bieliki dożywają 50 lat i są mocno związane z gniazdem, „nasz” mógł założyć swoje jeszcze w I poł. XV w. (Kto wie, może nawet w czasach, gdy wojska Jagiełły świętowały zwycięstwo pod Grunwaldem?). Nie wiemy, kiedy dokładnie opuścił gniazdo i co było tego przyczyną? Być może powody naturalne, a być może nasilające się procesy kolonizacyjne (Jan Radzymiński przystąpił do intensywnego gospodarowania na nowych włościach, począwszy od usypania granic po założenie nowej wsi – Wólki Radzymińskiej).
Jakkolwiek wydaje się, że w XV w. podobnie jak dziś orły musiały rzadko gniazdować w naszej okolicy, skoro wspomniana sosna stała się sensacją lokalną, urosła do rangi znaku granicznego i toponimu. Co prawda po upływie ponad pół tysiąca lat nie sposób już ustalić, gdzie dokładnie rosła owa orla sosna na granicznym węgle Radzymina. Można jednak przyjąć, że było to gdzieś w rejonie współczesnego Sierakowa i Wólki Radzymińskiej, a pewną wskazówką wydaje się zapomniana nazwa terenowa.
Tajemnica Orzelskiego Bagna
Dziś próżno szukać „Orła” w terenie. Najwyraźniej nazwa zatarła się w ludzkiej pamięci. Ostatnim śladem, reminiscencją średniowiecznego toponimu jest „Orzelskie Bagno” – nazwa figurująca w Państwowym Rejestrze Nazw Geograficznych (identyfikator PRNG 162285), która odnosi się do mokradła zlokalizowanego w obrębie leśnym Słupno na skraju Sierakowa (w rejonie ul. Ekologicznej). Współczesnym mieszkańcom bardziej znajome wyda się określenie „Zolskie Bagno” – lokalny toponim, utworzony zapewne w wyniku błędnego zrozumienia lub przeinaczenia językowego. Niezrozumiały człon „zolskie” to w istocie pozostałość po gwarowym przymiotniku: „Orlskie” (popr. orle, orzelskie) lub „Zaorlskie” (oznaczające teren za czymś, czyli Bagno ZA Orłem). Na tej podstawie możemy domniemywać, że Orzeł znajdował się na wysokości współczesnego Sierakowa, prawdopodobnie w pobliżu albo nawet na skraju rzeczonego bagna, które było terytorium łowieckim naszego bielika, a nieopodal którego, musiały krzyżować się także stare granice parafii i ówczesnych własności ziemskich.
Czarne Orły graniczne
Być może wpływ na wyparcie z lokalnej świadomości nazwy terenowej „Orzeł” wywarł poniekąd III rozbiór Polski w 1795 r., w wyniku którego w rejonie obecnego Sierakowa ponownie pojawiły się „orły graniczne”. Jednakże tym razem tereny te stały się granicą państwową pomiędzy Prusami i Austrią. W wyniku III rozbioru sąsiednia Wólka Radzymińska a dalej Marki i Warszawa znalazły się w dystrykcie warszawskim w Prusach Nowowschodnich, podczas gdy tereny obecnego Sierakowa ze Słupnem, Nadmą, czy Radzyminem weszły w skład cyrkułu siedleckiego austriackiej Nowej Galicji. Widomym znakiem nowej rzeczywistości było uruchomienie komory celnej w Wólce Radzymińskiej oraz ustawienie słupów granicznych z wizerunkiem czarnego pruskiego orła z jednej strony a koroną z drugiej. W rejonie Słupna, w pobliżu dróg w kierunku Marek i Nieporętu stanęły cztery orły graniczne. (Od strony Wólki najbliższy obecnego Sierakowa był granicznik zlokalizowany ok. 500-600 m na północ od skrzyżowania ulic: Bohuna i Szkolnej).
Początki osadnictwa pod carskim berłem
Krótkotrwałe ożywienie handlowe i wzmożony ruch przygraniczny po III rozbiorze Polski nie przełożyły się na rozwój osadnictwa w obrębie Sierakowa. Sytuacja w tym względzie zmieniła się dopiero pod koniec XIX w. i była zapewne pokłosiem carskiego ukazu o uwłaszczeniu chłopów. Na mapach z początku XX w. w miejscu obecnego Sierakowa pojawia się osada z czterema domostwami o nazwie Mata. (Zapewne od nazwiska zamieszkującej tam rodziny Matów, związanej ze Słupnem co najmniej od poł. XIX w. Np. jednym z przedstawicieli rodu był 36-letni pan Telesfor Mata, rolnik ze Słupna, który w 1882 r. świadkował na ślubie Tomasza Ilickiego z Katarzyną Napiórkowską).
Od Maty do Sierakowa
Wydzielenie Sierakowa z dóbr Słupno nastąpiło dopiero w XX w. a za początkową datę wsi można uznać 1909 r. kiedy założona została księga hipoteczna dla dóbr Sieraków. Dlaczego wybrano taką nazwę? Możliwe, że głównie dla odróżnienia od dóbr Słupno, które w lokalnej świadomości były „dworskie”, miały tzw. „dziedzica”. Sieraków natomiast, jak sama nazwa wskazuje, był chłopski, te ziemie należały do gospodarzy. (Sierak to nic innego jak strój chłopski, wierzchnie ubranie z grubego sukna, przezywano więc i samych rolników sierakami). W 1921 r. miejscowość miała już status kolonii, co potwierdza, że była skupiskiem gospodarstw powstałych na gruntach rozparcelowanych. W tym czasie kolonia pod nazwą Słupno-Sieraków liczyła 12 domów i 92 mieszkańców, z których wszyscy byli katolikami.
W 1935 r. Sieraków wymieniany jest już jako wieś i w wyborach do Sejmu RP przypisany zostaje do obwodu głosowania nr 12 razem ze Słupnem, Cegielnią i Wólką. (W tym okresie liczy już 14 domów).
Kościół i szkoła w czynie społecznym
Z dzisiejszej perspektywy trudno uwierzyć, że rozwój Sierakowa dokonał się na przestrzeni zaledwie 110 lat. Wielka w tym zasługa kilku pokoleń mieszkańców, którzy niejednokrotnie potrafili zjednoczyć się w pracach na rzecz lokalnej społeczności. Tak było chociażby przy organizowaniu oświaty. W okresie II RP szkoła początkowa w Słupnie, do której uczęszczały dzieci z Sierakowa nieustannie borykała się z problemami lokalowymi, kwaterując w prywatnych domach. (W latach: 1920 – 1923 trzyklasowa szkoła pod kierownictwem p. Czarniewskiej kwaterowała nawet w Sierakowie, w wynajętej izbie u Piotra Świerczewskiego). Problemy oświatowe pogłębiły się jeszcze bardziej po II wojnie światowej. Od 1946 r. dzieci musiały uczęszczać do 7-klasowej szkoły w Dąbkowiźnie, co było znacznym utrudnieniem. Dlatego mieszkańcy Słupna, Sierakowa i Cegielni podjęli w czynie społecznym trud wybudowania szkoły. Nad pracami budowlanymi na pozyskanym gruncie czuwała p. Maria Woźniakowska. W 1950 r. dzieci rozpoczęły naukę w baraku, a wkrótce w murowanym budynku obecnej SP nr 2 w Słupnie, zwanej potocznie szkołą w Sierakowie, w której do dziś uczą się sierakowskie dzieci.
Podobnie było z budową kościoła (kaplicy) p.w. MB Wspomożenia Wiernych, który w latach 1976-1977 w czynie społecznym wznieśli wierni z Sierakowa pod kierunkiem ks. Eugeniusza Ledwocha (1939-2002), a który poświęcił 11 grudnia 1977 r. bp Modzelewski. Jak wspominają mieszkańcy, budowę świątyni przeprowadzono w tajemnicy przed władzami komunistycznymi, pod pretekstem remontu stojącej w tym miejscu wcześniej przydrożnej kapliczki z figurką Matki Bożej. (Władza ludowa usiłowała nie dopuścić do otwarcia świątyni, w końcu jednak uległa pod naciskiem zdeterminowanych sierakowian).
Miejscowe przekazy głoszą, że w miejscu kaplicy podczas II wojny św. urządzony został cmentarz i być może nie są one pozbawione prawdy. Z protokołu ekshumacji zwłok żołnierzy radzieckich przeprowadzanych w 1949 r. na terenie powiatu radzymińskiego wynika, iż z samego Sierakowa podjęto 78 ciał czerwonoarmistów i 4 ciała żołnierzy niemieckich.
Tajemnica Wzgórza 104
Skoro już o tym mowa, to trzeba nadmienić, iż wydmy w rejonie Sierakowa i Wólki już w XIX w. zwracały uwagę wojskowych. Rosjanie planowali wybudować tutaj fort, Niemcy pas umocnień. Polacy w 1920 r. oparli o nie okopy II linii obrony Warszawy (styk 10 Dywizji Strzelców Kaniowskich z 1 Dywizją Litewsko – Białoruską) i stanowiska artylerii. Gdy nastała II wojna światowa, hitlerowcy wybudowali w tym rejonie m.in. dwa punkty oporu w postaci bunkrów Regelbau 514. Te swoiste „gniazdo wrony” na orzelskiej ziemi zebrało krwawe żniwo latem 1944 r., kiedy rozgorzała wielka radziecko-niemiecka bitwa pancerna pod Radzyminem, Wołominem i Nieporętem. Tuż przed nadejściem frontu piaszczystą drogą przez Sieraków ewakuowali się wypędzeni przez Niemców mieszkańcy Słupna i okolic. Wkrótce potem, wyludniona okolica stała się areną dramatycznych walk. Szczególnie krwawo zapisał się dzień 1 września 1944 r. i walki w rejonie wzgórza 104, które rozpoczęły się rankiem od ostrzału radzieckiej artylerii i bombardowań przez sowieckie lotnictwo pozycji pułku „Westand”. W wyniku całodniowych walk pod Sierakowem, zakończonych ok. godz. 18:00 Armia Czerwona w starciu z dywizją Wiking zdołała zniszczyć zaledwie trzy niemieckie czołgi, podczas gdy sama straciła… 24 maszyny, w tym T-34, amerykańskie Shermany i brytyjskie Valentine. Rosjanie nie zdołali zdobyć hitlerowskich umocnień przedmościa warszawskiego. W trwających wiele dni ciężkich walkach na samym tylko odcinku nieporęckim straty w ludziach po stronie sowieckiej wyniosły co najmniej kilkanaście tysięcy zabitych i rannych. (Większość z nich pochowano właśnie na tymczasowych cmentarzach, z których jak wspomniano jeden być może znajdował się także w Sierakowie).
Szlakiem Orłów
Reasumując chciałoby się powiedzieć, że Sieraków jest najlepszym przykładem na to, że nawet miejscowości nie posiadające długiej, ginącej w pomroce dziejów metryki mogą poszczycić się ciekawą historią. Ta zaś, często może dotyczyć samego miejsca i zaczynać się na długo wcześniej, zanim zostało ono na stałe zasiedlone. Szczególnie mocno z historią i tradycją Sierakowa związany jest orzeł. Można powiedzieć, że to właściwie jedyna miejscowość w naszym regionie, która ma uzasadnione prawo do ewentualnego posługiwania się herbem z białym orłem. Wobec powyższego, może warto byłoby wytyczyć taki orli szlak edukacyjny po śladzie dawnych granic, z nawiązującą do orła sosną bartną i repliką pruskiego słupa granicznego? Wzbogacony o tablice informujące o przebiegu walk z 1944 r.? (Na pewno warto, aby w lokalnej świadomości przywrócić prawidłową nazwę – Orzelskie Bagno, odnoszącą się do tej bogatej historii i pięknej przyrody tych okolic).
Radzyminiak
grudzień 2019 4/13