Wyborcy Wołomina i okolic!
Wkrótce pójdziemy do urn wyborczych, by głosować na przedstawicieli do samorządu: gminnego, powiatowego i wojewódzkiego. Wybór jest duży, a konkurencja ogromna, co widać chociażby po ilości artykułów na łamach naszego pisma. W przededniu naszych wyborów warto dla porównania zapoznać się z dawnymi wyborami do samorządu w Wołominie.

II Rzeczpospolita po odzyskaniu niepodległości była państwem demokratycznym, w którym wszystkie organy przedstawicielskie wyłaniane były w wyborach. Pierwsze z nich odbyły się już jesienią 1919 r., gdy wokół toczyły się wojny o granice z sąsiadami. Życie polityczne w mieście dopiero kiełkowało, toteż mimo jego robotniczego charakteru, nie została tu zgłoszona żadna lista robotnicza. W rezultacie wyłoniona została wówczas 24-osobowa Rada Miejska składała się wyłącznie z zamożnego mieszczaństwa polskiego i żydowskiego. Byli to: burmistrz inż. Mieczysław Czajkowski, wiceburmistrz Henryk Wojciechowski – ostatni dziedzic Wołomina, radni: Feliks Koprowicz – kupiec, Franciszek Mioduchowski, Szymon Donde – najbogatszy fabrykant żydowski w mieście, Józef Lewański – pierwszy burmistrz Wołomina do 1922 r., Tomasz Michalski, Bronisław Pajewski, Józef Strzałkowski, Franciszek Leśniewski, Szmul Piątkowski, Josek Laskowski, Josek Cukiert, Szmul Tejblum, Aleksander Piekarski, Aleksander Burakowski – właściciel zakładu wód gazowanych, Jan Rekliński, Jan Rebandel – kupiec, Henryk Nisen, dr Stanisław Czaplicki – lekarz, Hersz Radzymiński – czołowy przedsiębiorca w mieście, Jakub Sygałow, Abram Moldenberg i Dawid Goldsztejn.
Duża liczba radnych, wyznawców judaizmu nie powinna nas dziwić. Przecież w 1919 r. w Wołominie mieszkało więcej Żydów niż Polaków! Dopiero później stopniowo przewagę w mieście uzyskali Polacy. Taki skład Rady Miejskiej przetrwał do następnych wyborów w marcu 1926 r. Tym razem konkurencja była już większa, bowiem aktywną działalność w mieście podjęła Polska Partia Socjalistyczna, organizująca wiece pod hasłem pomocy dla bezrobotnych i podjęcia dla nich robót publicznych. W rezultacie PPS zdobyła w samorządzie 6 mandatów. Pozostałe uzyskali, podobnie jak poprzednio, przedstawiciele mieszczaństwa polskiego i żydowskiego. Burmistrzem znowu został inż. Czajkowski, jego zastępcą – A. Unieszowski, radnymi byli m.in. Szymon Donde, syjonista Jakub Sygałow, mechanik Wincenty Kowalski – działacz PPS przy boku J. Piłsudskiego przed I wojną światową, socjaliści Nadaj, Piątkowski, Pryliński oraz hutnik szkła T. Radwan. Rada ta przetrwała tylko do wiosny 1929 r., bowiem po zamachu majowym J. Piłsudskiego w 1926 r. zwycięski obóz sanacji podjął zabiegi, aby zdobyć władzę także w samorządach. W związku z tym wojewoda warszawski rozwiązał radę wołomińską i wyznaczył wybory na 14 kwietnia 1929 r.

Społeczeństwo miasta było już znacznie bardziej aktywne polityczne niż na początku niepodległości, toteż o mandaty radnych ubiegali się kandydaci z pięciu polskich i dwóch żydowskich list wyborczych. Obóz prorządowy reprezentował Blok Bezpartyjny Zjednoczenia Stanu Średniego (lista nr 1) z inż, Czajkowskim na czele. Bliskie mu było Bezpartyjne Zrzeszenie Walki z Nadużyciami (nr 7) na czele z nauczycielem Bronisławem Zawadzkim i mechanikiem Józefem Topolskim. Opozycyjny wobec sanacji obóz narodowo-klerykalny reprezentowała Lista Klasy Pracującej i Organizacji Społecznych (nr 4). Na pierwszych miejscach byli: Stefan Nasfeter i urzędnik Stanisław Lange. Rozbity na dwa ugrupowania ruch socjalistyczny zgłosił dwie listy: Lista PPS, Związków Zawodowych i Inteligencji Pracującej (nr 2) z A. Dermą na czele i Lista PPS, dawnej Frakcji Rewolucyjnej (nr 5) na czele z A. Czyżewskim. Żydzi zgłosili też dwie listy, których same nazwy świadczyły, czyje interesy reprezentują. Zjednoczona Lista Rzemieślników i Drobnych Kupców Żydów (nr 6) zgłosiła na pierwszych miejscach kandydatury rymarza Chila Goldgrama i krawca Froima Goldwassera, zaś Blok Żydowski Kupiecko-Obywatelski (nr 8) – kupca Matysa Tejbluma, księgowego Jakuba Lipmana i przemysłowca Szymona Donde.
Wyniki wyborów nie wypadły po myśli sanacji. Lista nr 1 zdobyła tylko 3 mandaty, zbliżona do niej lista nr 7 – 2 mandaty. Obóz sanacji miał więc tylko 5 radnych. Tyleż samo zdobyła opozycja nacjonalistyczno-klerykalna. PPS zdobyła 6, a PPS d. Frakcja Rewolucyjna – 2 mandaty. Uboższe drobnomieszczaństwo żydowskie uzyskało 2 mandaty, zaś bogaci Żydzi – 4. Ponieważ sanacja i endecja dysponowały po 5 mandatami, niezmiernie trudno było podjąć w radzie miejskiej jakiekolwiek uchwały. W takim układzie prawdziwym języczkiem u wagi stali się radni socjalistyczni i żydowscy, z którymi obaj główni w Polsce antagoniści musieli wchodzić w bardziej lub mniej trwałe układy. Wynikiem pata w Radzie Miejskiej Wołomina był wybór na burmistrza Kazimierza Majerskiego, a następnie szybkie jego obalenie i postawienie na czele miasta prorządowego Czajkowskiego.
Mimo tych kontrowersji samorząd zanotował znaczne osiągnięcia: utworzenie ośrodka przeciwgruźliczego, uruchomienie szkoły żydowskiej (1930), walka z bezrobociem w latach wielkiego kryzysu, budowa drogi Zielonka-Wołomin-Radzymin (tzw. wtedy “kocie łby”, czyli polny kamień), uruchomienie Szwalni Miejskiej. Konflikty w Radzie Miejskiej stale jednak trwały. Tak np. 10 stycznia 1931 r. na porządku dziennym stanęła sprawa wyboru wiceburmistrza. Będący w mniejszości radni Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem zażądali odłożenia jej na inny termin. Gdy większość rady odrzuciła ten postulat, prosanacyjni przedstawiciele demonstracyjnie wraz z Żydami opuścili obrady. Pozostali wybrali jednogłośnie Stanisława Langego. Niebawem BBWR przeszedł do kontrataku i doprowadził najpierw do usunięcia Czajkowskiego (pod zarzutem niegospodarności w upadłym Baku Spółdzielczym), a następnie Langego. 29 lipca 1931 r. starosta radzymiński na polecenie wojewody warszawskiego rozwiązał niepokorną Radę Miejską Wołomina. Zasady demokracji były wtedy wielokrotnie łamane przez sanację, przykład Wołomina był więc tylko jednym z wielu. Komisarycznym burmistrzem miasta został niejaki Samek, a później Teodor Roszko. Komisaryczny Zarząd Miasta podjął prace nad odwodnieniem Wołomina, brukowaniem ulic Tramwajowej (dziś Marsz. J. Piłsudskiego), Ogrodowej i Piłsudskiego (dziś Armii Krajowej).

Kolejne wybory samorządowe nastąpiły w 1934 r. Obóz sanacyjny reprezentowała lista Polsko-Chrześcijańskiego Zjednoczenia Społeczno-Gospodarczego i Robotniczego. W jej zachowanej do dziś ulotce czytamy: “Nie ulegajcie pustym frazesom i namowom ludzi nie zasługujących na zaufanie społeczne. Nie dajcie sprowadzić się na manowce tym, którzy nie umieszczeni na naszej liście, stworzyli swoje listy dając tym dowód, że prywatę i ambicje własne cenią więcej, niż dobro ogólne naszego miasta, o którym tak wiele mówią. Nie dopuśćcie do rozbicia dokonanego przez nas dzieła zjednoczenia!” Listę prosanacyjną utworzyły cechy miejskie, klub sportowy “Huragan”, koło BBWR, Ochotnicza Straż Pożarna, huty szkła “Vitrum” i “Praca”. Liczne stowarzyszenia działające w mieście, jak Polskich Kupców Chrześcijan, Właścicieli Nieruchomości, Towarzystwo Miłośników osiedla Wołominka i okolic, Zjednoczenie Pracowników Państwowych, Pracowników Kolejowych, Wolnych Zawodów, Pracowników Miejskich, Związek Inwalidów Wojennych, Związek Nauczycielstwa Polskiego, Rezerwistów i szereg innych. Oddzielne listy wystawiły PPS, Żydzi i komuniści (po raz pierwszy). Tym razem zjednoczenie wielu organizacji w jednym obozie prorządowym przyniosło wyraźne zwycięstwo Polsko-Chrześcijańskiemu Zjednoczeniu, które zdobyło aż 15 mandatów. Uzyskali je: Stanisław Nadaj – kupiec, Marian Frąckiewicz – mechanik, Bolesław Iwaszkiewicz – właściciel nieruchomości, Bronisław Lipski – cukiernik, Jan Malik – nauczyciel – nauczyciel, Jan Żmudzki – piekarz, Antoni Opatowski – urzędnik kolejowy, Piotr Rostkowski – nauczyciel, Bogdan Rzechowski, Aleksander Rudziński – robotnik, Józef Swierczyński – nauczyciel, Kazimierz Świątkowski – urzędnik, Zygmunt Sobczyk – hutnik szkła, Władysław Szymanowski – właściciel nieruchomości, Ludwik Szyc – kupiec. Ławnikami z tej listy zostali Wincenty Kowalski, Julian Purzycki – zamożny szewc i Bronisław Zawadzki – nauczyciel. PPS zdobyła 4 mandaty, w tym murarz Stefan Piątkowski i nauczyciel L. Kuntzel (Niemiec z pochodzenia, hitlerowiec w okresie okupacji). Na komunistów głosowało zaledwie sto osób, toteż nie zdobyli oni ani jednego mandatu. Pozostałe miejsca w radzie zdobyli Żydzi, w tym Szymon Donde, lekarz Zachariasz Frank, krawiec Szloma Balson, piekarz Kiwa Morgersztern, fabrykant Berek Wajnman. W takim składzie RM dotrwała do początku 1939 r. Burmistrzem miasta został Józef Cichecki, jego zastępcą – Piotr Rostkowski. Ostatnie wybory samorządowe, przeprowadzone w obliczu narastania niebezpieczeństwa ze strony III Rzeszy, wykazały zjednoczenie społeczeństwa wokół rządu. W Wołominie wygrały je zdecydowanie Obóz Zjednoczenia Narodowego, powstały na miejsce BBWR. Skład władz miejskich niewiele się zmienił. Zanim podjęły one szersze działania, nastąpił wybuch wojny.

Wybory samorządowe w okresie II Rzeczypospolitej wykazały dużą aktywność społeczeństwa, nieporównywalnie wtedy biedniejszego i mniej wykształconego niż dzisiejsze. W całym tym okresie zaledwie kilka osób we władzach miejskich legitymowało się wyższym wykształceniem, a znaczna mniejszość – średnim. Uderza zupełny brak kobiet w samorządzie. Widać z tego, że emancypacja płci pięknej nastąpiła faktycznie dopiero po wojnie, w czasach PRL. A mimo wszystko frekwencja wyborcza była wyższa niż obecnie, sięgała przeważnie 60-70 proc. uprawnionych do głosowania, nigdy nie spadała poniżej połowy. Nie było wówczas telewizji, radio było niezmierną rzadkością, nie ukazywała się prasa lokalna (poza sporadycznie wydanymi kilkoma egzemplarzami „Głosu Wołomina” czy “Głosu z Powiatów Województwa Warszawskiego”). Dlatego ówczesne kampanie wyborcze ograniczały się do wieców, rozdawania i rozlepiania na ulicach ulotek, haseł itp., odwiedzania domów i mieszkań przez agitatorów, zebrań stowarzyszeń i organizacji społecznych opowiadających się za taką czy inną opcją polityczną, propagowania programów i haseł na różnych imprezach sportowych, kulturalnych czy towarzyskich. Popierający obóz narodowy Kościół katolicki nadużywał dla celów propagandowych także i ambony w świątyniach. W sumie agitacja przedwyborcza trafiała do znacznej części, zapewne nawet większości społeczeństwa, tłumnie na ogół uczestniczącego w imprezach towarzyszących wyborom.
Wieści Podwarszawskie
Tygodnik. R.8, 1998 nr 40 (396)