Warkot bębnów towarzyszy bojowym okrzykom tłumu

Zwycięzcy wyciągają przeciwników z mieszkań i biją kijami

Policja przywróciła porządek

Na rogach ulic Wołomina ukazały się afisze tej treści: Znany uczony i literat Kaduszyn wygłosi w sali miejscowe­go kina odczyt pod tytułem: „Talmud w XX wieku”. Zapowiedz zrobiła furorę zarówno wśród żydowskich sfer postępowych, jak i chasydów. Zwłaszcza ci ostatni przejęli się ogromnie tytułem, dopatrując się w nim obrazy religji. W ciągu kilku godzin żydzi wołomińscy podzielili się na dwa wrogie obozy. Konserwatyści zupełnie niedwuznacznie zapowiedzieli, że do odczytu nie dopuszczą, a w razie potrzeby nie cofną się nawet przed rozgromieniem sali.Czytaj dalej

Jednym z wielu, którzy padli w walkach ulicznych w Warszawie, w pamiętne dni majowe, był strzelec, Franciszek Gajcy, mieszkaniec Wołomina. Ś,p. Gajcy zmarł wskutek odniesionych ran. Dnia 27-go b.m. ciało jego, dzięki zabiegom pp. Kierzchowskiego, Komendanta Strzelca w Wołominie, Karwowskiego i Geców, sprowadzono do Wołomina. Pogrzeb ś.p. Gajcy był prawdziwą manifestacją mieszkańców Wołomina. Kondukt pogrzebowy poprzedzał oddział strzelców z bronią, prowadzonych przez p. Henryka Gecowa. Marsza żałobnego wykonała orkiestra miejscowej straży ogniowej pod komendą p. Wojakowskiego. Zwłoki odprowadził na cmentarz w Kobyłce ks. proboszcz Golędzinowski. Ponadto w uroczystości wzięli udział pp.: Hryniewicki, przedstawiciel Komendy Głównej Strzelca i prezes obwodu, Niedziałkowski, Komendant obwodu, kpt. Studziński, burmistrz Czajkowski, Komend. miejscowej policji, st.p. Kowalski, radni miejscy i masy miejscowych obywateli. Nad trumną przemawiali: ks. Golędzinowski oraz pp. Hryniewiecki, Niedziałkowski i Szczęsny.

Kurjer Powszechny – dodatek nadzwyczajny
R. 3, dodatek nadzwyczajny (30 maja 1926)

Prowokacyjne zarządzenia władz powiatowych. Krwawy wiec monarchistyczny. Pokrzywdzenie miejscowych władz policyjnych.

W nocy z dn. 12 na 13 maja r. b. Komendant Posterunku Policji w Wołominie otrzymał od Komendanta Powiatowego w Radzyminie polecenie dokonania rewizji i aresztowania osób, rzekomo politycznie podejrzanych, a będących członkami Stowarzyszeń Kulturalnych, oraz Radnego miasta Wołomina. Równocześnie zaś Dowództwo Sztabu Gen. wydało rozkaz zaniechania bezpodstawnych aresztowań. Ponieważ miejscowi “podejrzani” zachowywali się zupełnie spokojnie i nie przejawiali absolutnie dążeń do wywołania jakich bądź wystąpień, policja ograniczyła się tylko do nadzoru nad nimi, a rewizji i aresztowań zaniechała.Czytaj dalej

Z Warszawy donoszą: W ub. poniedziałek przed kościołem w Radzyminie został zorganizowany przez niejakiego Stanisława Króla wiec monarchistyczny, na którym przemawiał poseł Ćwiakowski z Chłopskiej Organizacji Monarchistycznej. Znajdujący się w pobliżu strzelcy i żołnierze usiłowali nie dopuścić do tego wiecu. Wywiązała się strzelanina, w wyniku której, zostali zabici dwaj cywilni oraz ranni dwaj strzelcy.

Dziennik Bydgoski, 1926, R.20, nr 114
20 maja 1926 roku

Ta zwykła „na codzień” ława oskarżonych w 8 wydziale karnym Sądu Okręgowego nie wystarczyła już na pomieszczenie aż 24-ch młodocianych komunistów, których losem zajęty jest od 3-ch dni sąd, pod przew. sędziego Grzybowskiego, w otoczeniu sędziów Rykaczewskiego i Lorentowicza. Przynależność do partji komunistycznej, komunistyczna propaganda, występna agitacja, nawołująca do przewrotu, do walki z militaryzmem i reakcją — oto wiązanka przestępstw, które zawiodły tutaj tych młodych ludzi i młodziutkie niewiasty — w wieku od 17-tu do 22-ch lat.Czytaj dalej

Z parafji Cygowskiej w powiecie radzymińskim, województwie Warsawskiem, piszą do nas: W dniu 10 listopada upłynął rok od śmierci proboszcza naszego, ś. p. księdza Teofila Chylickiego, który, jako gorliwy kapłan i działacz społeczny, głęboko się w sercach parafjan zapisał. Toteż wdzięczni parafjanie wznieśli mu pomnik. Dnia 10-go listopada, w rocznicę śmierci, odbyło się poświęcenie pomnika. Przybyło czterech księży z sąsiednich parafij, a między nimi ksiądz Sadowski, który był dawniej proboszczem w Cygowie. Uroczystość rozpoczęto odśpiewaniem wigilij i jednocześnie odprawianemi trzema mszami św. za duszę zmarłego; potem udano się z procesją na cmentarz. Tam po poświęceniu pomnika ksiądz Sadowski w pięknej przemowie wyraził uznanie parafjanom cygowskim za przywiązanie do swych dusz pasterzy i za pamięć o nich. Wzruszeni parafjanie, podziękowawszy księdzu Sadowskiemu, pomodlili się za duszę ś. p. księdza Chylickiego, poczem pod wrażeniem pięknej, choć smutuej uroczystości udali się do domów.

Czytelnik

Gazeta Świąteczna
R.45, nr 2339 (29 listopada 1925)

W piątek w nocy zatrzymano w osadzie Jadowie w pow. Radzimińskim (Kongresówka) czechosłowacki balon wojskowy, który zaczepił się o drzewa w ogrodzie majątku Jadów. Balon odesłano do
komendy policji w Radzyminie.

Polak
1925, R. 24, nr 250

Mieszkam na letnisku na drodze Wileńskiej pod Wołominem w lasku zw. „Sosnówka”, zamieszkałym wyłącznie przez letników. W czerwcu jedno z moich dzieci zachorowało na szkarlatynę, wskutek czego musiałam na 6 tygodni wrócić do Warszawy. W tym samym czasie było w sąsiedztwie kilka wypadków odry i szkarlatyny. Dzieci te były również wywiezione do Warszawy, ale wracały po paru tygodniach. 3-ci Okręg Sanitarny m. Warszawy skrupulatnie zapisał skąd przybyłam z dzieckiem chorym na szkarlatynę, mając zamiar zawiadomić o wypadkach choroby — władze sanitarne w Wołominie w celu jakichś zarządzeń sanitarnych. Tymczasem upłynęło już zgórą dwa miesiące i nikt się nie pokazał z władz sanitarnych Wołomina.Czytaj dalej

Warszawa. Przyjaciel żony wyrzuca męża z pędzącego pociągu. W ubiegłą sobotę pociąg wieczorny, idący z dworca wileńskiego w Warszawie do Wołomina był tak przepełniony, że znaczna część pasażerów jechała na stopniach wozów. Między nimi znajdował się mieszkaniec Warszawy Jan Paczulski, jadący do Wołomina do żony, z którą od pewnego czasu żył w separacji. W czasie jazdy p. P. chcąc zapalić papierosa – a nie mając zapałek zwrócił się po ogień do palącego właśnie sąsiada. To spowodowało wszczęcie pogawędki w trakcie której Paczulski dowiedział się, że osobnik użyczający mu ognia jedzie do pewnej kobiety do Wołomina, która z mężem nie żyje. Paczulski nie chciał się zrazu dopytywać o nazwisko owej damy. Dręczony jednak potem niepokojem zainterpelował wprost sąsiada o jej imię a usłyszawszy nazwisko właśnie swoje i nie mogąc pohamować zdenerwowania począł wymyślać sąsiadom. Urażony tem przyjaciel jego małżonki pchnął Paczulskiego ze schodów w pełnym biegu pociągu, tak że upadając na nasyp doznał silnych obrażeń cielesnych i w stanie ciężkim odwieziony został do szpitala. Nieszczęśliwy mąż niewiernej żony zmarł w szpitalu św. Rocha. Zabójca po dokonaniu czynu cofnął się w głąb wozu usiłując zmieszać się z pasażerami. Przytrzymano go jednak i oddano w ręce policji w Wołominie.

Lech. Gazeta Gnieźnieńska: codzienne pismo polityczne dla wszystkich stanów
1925.06.27 R.27 Nr147

Dzięki ofiarności obywatelki Wołomina, p. Kudelskiej, miasto to pozyskało pożyteczną instytucję — Sierociniec, którego po­święcenia i otwarcia dokonano wczoraj. P. Kudelska ofiarowała dom, ładny o pięciu pokojach bu­dynek, położony wśród ogrodu, w odpowiedniej na ten cel suchej miejscowości, zaś grono miejscowych obywateli z ks. Golędzinowskim na czele dało dużo pra­cy, dobrej woli, trochę pienię­dzy — i oto powstała instytucja, świadcząca co może energja i dobra wola.Czytaj dalej

W przededniu święta majowego późnym wieczorem dokonano rewizji (w poszukiwaniu broni i dowodów działalności antypaństwowej (!) w lokalu, w którym mieszka przewodniczący Warszawa-Podmiejska, tow. Janusz Pryliński, i w mieszkaniu członka komitetu miejscowego, tow. Józefa Hoffa. Rzecz prosta, nic nie znaleziono. Rewizja, jak krążą słuchy, dokonana została bez współudziału miejscowych czynników policyjnych, jedynie na zlecenie władz wojewódzkich z Warszawy.Czytaj dalej

Dnia 14-go sierpnia 1920 r., w południe, kiedy to Radzymin został ostatecznie opanowany przez nasze wojska, a, pochód czerwonej armji na Warszawę wstrzymany, we wściekłym ogniu, na linji Ossów-Leśniakowizna, gdy już ostatnie rezerwy rzucano do walki, prowadzi w stule i z krzyżem w ręku do ataku bataljon 236 p. p. ks. kapelan Ignacy Skorupka i pada bagnetem przebity. W rocznicę walki, na polach Ossowa gromadzą się tysiące tych, którzy pragną uczcić poległych tam naszych młodych bohaterów, a przedewszystkiem tego, który nie szczędząc własnego życia, pokazał, jak należy służyć Ojczyźnie.Czytaj dalej

Wśród zasłużonych działaczy wołomińskich jedno z najpocześniejszych miejsc przypada niewątpliwie Szymonowi Donde, który od pierwszej chwili zamieszkania w Wołominie nie uchylał się od pełnienia pracy społecznej, uważając pracę tę za obowiązek obywatelski.

Szymon Donde urodził się w 1873 r. Po ukończeniu edukacji poświęcił się pracy bankowej, a w niedługim czasie, bo po 3 latach, został dzięki swym zdolnościom prokurentem banku. Mając lat 25 życia żeni się i zakłada ognisko domowe. Objąwszy stanowisko głównego dyrektora fabryki maszyn rolniczych i odlewni żelaza w powiecie węgrowskim pełni swe obowiązki przez lat dwanaście. Tutaj stara się Donde stworzyć placówki kulturalne, to też urządza szkołę dla dzieci robotników oraz orkiestrę fabryczną. Jednocześnie zakłada we wsi Stoczek, pow. węgrowskiego, Kasę Pożyczkowo-Oszczędnościową celem udzielania taniego kredytu najdrobniejszym rzemieślnikom i kupcom.Czytaj dalej

Interpelacja Koła Żydowskiego

Obywatele żydowscy osady Tłuszcz pow. Radzymińskiego mieli do zapłacenia drobne kary w wysokości od 10 do 20 złotych każdy z osobną, wymierzone im wyrokami Sądu Pokoju w Wołominie za różne przekroczenia przepisów obowiązujących. Podług prawa kary takie zwykle ściągane są w większych miastach przez komorników sądowych, zaś w małych miejscowościach przez wójtów gmin, zastępujących komorników sądowych, t. zn. że o ile dany dłużnik po otrzymaniu wezwania o zapłacenie kary z wyroku sądowego takowej nie płaci, należy dokonać zajęcia i licytacji celem ściągnięcia tej kwoty. Dopiero gdyby egzekucją nie dała wyników realnych, kara pieniężna zostaje zmieniona na karę pozbawienia wolności. Inaczej dzieje się w Tłuszczu. Czytaj dalej