W dniu wczorajszym w Pustelniku pod Warszawą w zabudowaniach miejscowej cegielni odbywała się zabawa u jednego ze strycharzy. Podczas libacji między biesiadnikami powstał spór, który pod wpływem alkoholu przybrał groźne rozmiary, Poszły w ruch noże i laski. Część uczestników bójki ukryła się w domu i zabarykadowała, podczas gdy inni dom obiegli, uzbroiwszy się w kamienie, łomy, siekiery i t. p. W kilka minut dom otoczony był przez kilkaset osób z Pustelnika. Marek i okolicy. Jeden z zabarykadowanych, mianowicie Józef Chojnowski, majster mularski, zamieszkały w Warszawie przy ul. Węgierskiej Nr. 9, dobył rewolweru i zaczął przez okno strzelać do tłumu. Od strzałów padł zabity mieszkaniec Pustelnika Franciszek Sachs, lat 38, otrzymawszy trzy kule.Czytaj dalej

Staraniem Członków Komitetu Miejscowego P.P.S. w Wołominie, zwołano w dniu 3 b.m. konferencję w sprawie Rady Miejskiej m. Wołomina, na którą zaproszono przedstawicieli wszystkich organizacji oraz wybitniejszych działaczy społecznych. Kiedy przedstawiciele ugrupowań prawicowych w swych przemówieniach ujmowali gospodarkę jako domenę dla swych działań, nasi tow. dowodzili, że Rada Miejska iść winna po linji interesów wszystkich mieszkańców, a przedewszystkiem szerokich mas pracujących, stanowiących w Wołominie 90 procent ludności.Czytaj dalej

I oto znowu przerzedził szeregi prawdziwych bojowników za sprawę Chrystusową wielce gorliwy kapłan i pasterz, proboszcz z Cygowa, ziemi warszawskiej, ś. p. ksiądz Teofil Chylicki. Może niejeden z Sz. Czytelników po raz pierwszy Jego nazwisko przeczyta, był to bowiem cichy pracownik na niwie Chrystusowej, lecz zarazem był to jeden z tych opiekuńczych aniołów, co goili rany ludzkości strapionej, a których na ziemi tak mało! — bo jeśli jest człowiek godzien pochwały potomnych i prawdziwie podobający się Bogu, to zapewne będzie ów kapłan, który na wzór Boskiego Zbawcy poświecą się bliźnich zbawieniu i szczęściu, uczy ich, jak żyć mają tutaj na świecie, aby sobie żywot wieczny zapewnić. Jak wielkie przeznaczenie!Czytaj dalej

Ś. p. Ks. Teofil Chylicki urodził się w Janinach ziemi Suwalskiej 25 kwietnia 1858 r. Seminarjum Warszawskie ukończył w r. 1884. Kolejno zajmuje rozmaite stanowiska w Archidiecezji — był wik. p. Tarczynie, w Łodzi w par. Wniebow. N. M. P., prefekta szkół w Łodzi. Nie był to ksiądz przeciętny. Wyróżniał się zdolnościami i pilnością, a czego się nauczył, dobrze pamiętał. Na wszelkich egzaminach był przygotowany expedite.Czytaj dalej

Na mogile 100 bohaterów pod Osowem zebrali się wczoraj wdzięczni rodacy, aby jeszcze raz schylić czoła przed Ich wielkością

Pamiętna noc z 14 na 15 sierpnia 1920 r. Z rozkazu Tuchaczewskiego, oddziały bolsze­wickie na całym froncie pod­warszawskim ruszyły do decydującego ataku. Przeciw szczupłym siłom polskim czerwona Moskwa rzuciła swe nieprzeliczone hordy. I zawrzał bój na śmierć i życie, bój zakończony śwtetnem zwy­cięstwem młodego oręża polskiego.Czytaj dalej

Już zbliżając się wczoraj do Wólki Radzymińskiej co chwila spotykało się samochody oraz liczne radzymińskie, łódzkie i warszawskie organizacje. Na zboczach szosy poustawiali się wieśniacy z okolicznych wsi. Z rozporządzenia komendanta policji warszawskiego województwa p. Tomanowskiego wszędzie placówki pozajmowała policja. O godz. 10 i pół rano od strony Jabłonny ukazał się samochód Prezydenta Rzeczypospolitej. Przy ogólnem skupieniu i uwadze kompanja 1-sza 30 pułku piechoty sprezentowała broń, orkiestra zagrała “Jeszcze Polska nie zginęła”. Czytaj dalej

Na polach radzymińskich

W życiu oddziałów jest to może pierwszy wypadek, że miasto, nic posiadające własnego garnizonu, zaprasza do siebie oddziały wojska na obchód święta, jak dotąd obchodzonego tylko przez wojsko. Niestety, święto żołnierza nie jest świętem narodowem w tem znaczeniu, że każde miasto, każda wieś uroczyście je obchodzi, jak to rok rocznie czyni Radzymin. Że Radzymin poczuwa się do tego obowiązku, nic dziwnego, po przecież byt progiem stolicy od wschodu, którego nie wolno byto nieprzyjacielowi przekroczyć, przeżył najcięższe chwile w czasie walk o Warszawę: poznał wartość żołnierza i umie go cenić.Czytaj dalej

Sprawa komunistów, wykrytych w Zielonce przedstawia niezwykle ciekawy i charakterystyczny materjał. Po pogromie komunistów w czasie pochodu w dniu pierwszym maja i zabraniu wielu sztandarów, po wykryciu następnie organizacji i przyłapaniu podczas zebrania komitetu młodzieży komunistycznej przy ulicy Wolskiej, rozbitki tejże młodzieży straciły grunt pod nogami i prawe przestały egzystować. Po dużych jednak wysiłkach nowym nadesłanym specjalnie agitatorom udało się sformować ponownie komitet, który po b. ostrożnej, konspiracyjnej robocie i reorganizacji, odważył się urządzić nowe komunistyczne zebranie młodzieży. Jako teren do nowego wystąpienia, wobec obawy przed policją polityczną, uznano miejscowość letniskową. Wybrano Zielonkę.Czytaj dalej

Z miasta powiatowego Radzymina, w województwie Warszawskiem, piszą do nas: Dnia 6 kwietnia b. r. przyjechał nasz poseł Nocznicki do Radzymina na zapowiedziany wiec Wyzwolenia. Ponieważ Radzymin dotychczas uważany był za twierdzę endecką, więc chjeniści postanowili za wszelką cenę przeszkadzać. Na parę minut przed wyjściem ludzi z kościoła, wyciągnęli z dzwonnicy już gotową mównicę i ustawili na cmentarzu przy parkanie, frontem na rynek. Z tej dobrze ufortyfikowanej twierdzy za płotem zaczął przemawiać jakiś student podlaskim akcentem, z czego się nawet tłómaczył; mówił tak, jak zwykle mówią wszyscy endecy, że tylko oni chcą dobrze Polskę urządzić.Czytaj dalej

Przerażeni mieszkańcy błagają komendanta policji o interwencję

“Zjawa” złożyła wyczerpujące zeznania

Wczoraj w godzinach popo­łudniowych redakcję “Expressu Porannego” zaalarmował te­lefon międzymiastowy. Dzwo­nił Wołomin.

— Allo, tu mówi stały czy­telnik. Pisaliście panowie o ukazaniu się Czarnej Damy w Otwocku. Ona tu jest aresztowa­na. Zaczepiła urzędnika kolejo­wego, który pod działaniem jej wzroku zemdlał. Policjanci zawiązali Czarnej Damie oczy, żeby ich nie mogła hypnotyzować. Znaleziono przy niej roz­maite narkotyki i zatruty szty­let. Przyznała się do przeby­wania na cmentarzu Powązkowskim.Czytaj dalej

Piękna uchwała Rady m. Radzymina

Radzymin, 7 marca

Rada miejska Radzymina, pragnąc uczcić pamięć poległych na polu chwały około 260 bohaterskich bezimiennych żołnierzy, spoczywających w bratniej mogile na cmentarzu parafialnym w Radzyminie, postanowiła wznieść w Radzyminie zawodową szkołę rzemieślniczo-techniczną z prawem publiczności.

Powołany przez Radę Miejską Komitet budowy szkoły ukonstytuował się w sposób następujący: prezes p. Gustaw Orłowski, Starosta Radzimiński, vice-prezes ks. Aleksander Kobyliński, dziekan miejscowy, sekretarz p. Witold Korniłowicz, notarjusz i skarbnik p. Stanisław Marszał, burmistrz miejscowy. Posiadając zezwolenie odpowiednich władz Komitet w najbliższych dniach uruchomi akcję zbiorczą ofiar na cel budowy szkoły.

Echo Warszawskie – bezpartyjny dziennik ilustrowany
R. 1, nr 55 (9 marca 1924)

Z powiatu Radzymińskiego piszą do nas: Obszarnicy z roku na rok dążą wytrwale do przywrócenia posyłek. W tym roku w naszym powiecie powydalali wszystkich robotników, którzy nie posiadają w domu kogoś do pracy. Zwolnieni robotnicy przy szukaniu pracy wszędzie spotykają się z żądaniem, aby ordynarjusz godził sobie posyłkę. Obszarnik z folwarku Fiukały, gm. Tłuszcz, niejaki Godlewski, jak się zgłosi do niego jaki robotnik o pracę, to wymaga od niego nietylko posyłki, ale żąda nawet przysięgi, że nie będzie należał do Związku; aby zaś wypróbować, czy przyszły jego ordynarjusz jest dostatecznie potulny i pokorny, każe mu całować stół… Ordynarji fornalowi wraz z dniówką pan Godlewski daje tylko 12 cetnarów.Czytaj dalej

Ostatniej soboty wieczorem w Urlach doszło na dancingu (przy kolei) do pożałowania godnych wybryków antysemickich. W pewnym momencie znajdujący się na dancingu syn wizytatora szkół, uczeń wyższych klas gimnazjum w Warszawie, pan A. D. (nazwisko jest znane redakcji) wzniósł przeciwko zebranym na dancingu żydom głośny okrzyk:  „Precz z żydami”. Na to hasło rzuciło się na bezbronną publiczność żydowską czterech wychowawców sanatorium dla gruźlików w Urlach oraz dwóch marynarzy, którzy kijami okładali młodzież żydowską, wywołując wśród zebranych duży popłoch. Dały się również słyszeć strzały rewolwerowe. Komendant spisał o zajściu protokuł i na podstawie przeprowadzonego dochodzenia rozpoznano wśród „wychowawców” sanatorium czterech uczestników tego zajścia. Dalsze dochodzenie trwa.

5-ta Rano
bezpartyjny dziennik żydowski
R.2, nr 241 (23 sierpnia 1932)

Oddział warszawsko-radzymiński Zw. zaw. rob. rolnych komunikuje nam: Obszarnik Wacław Dzierzbicki, brat inspektora pracy 14-go obwodu, dotychczas nie zna jeszcze praw obowiązujących obszarników, pomimo, że brat jego jest inspektorem na pow. radzymiński, gdzie Dzierzbicki posiada własność ziemską. W miesiącu maju r. b. obszarnik wydalił robotnicę z pracy, dniówkową, poczem wezwał jej brata Jana Jaworskiego, ordynarjusza i oświadczył, że już nie ma pracy, ponieważ siostra została wydalona. Kiedy Jaworski oświadczył, że jest niezależny od rob. dniówkowego i nie może ponosić odpowiedzialności za wykonywanie roboty przez siostrę, rządca rzucił się na pracownika i wyrzucił go za drzwi. Robotnik zwrócił się natychmiast do komisji rozjemczej, lecz p. Dzierzbicki udał się do sądu pokoju w Jadowie, gdzie jest sędzią ziemianin; p. inspektor Dzierzbicki nie przyjął sprawy na komisję rozjemczą i w dn. 28 czerwca r. b, sprawa znalazła się na wokandzie sądu pokoju w Jadowie, W rezultacie robotnik został zasądzony na 1 tydzień aresztu, rozwiązanie umowy i eksmisję, a sędziwy ojciec robotnika na 2 tygodnie aresztu za to, że poszedł bronić syna. i w sprawie tej Jaworski założy apelację. Nadmienić również musimy, że p. Dzierzbicki nie stosuje się do umów zbiorowych.

Robotnik
centralny organ P.P.S.
R.29, nr 178, 3 lipca 1923