Nie będę pisał o gminie, o radzie gminnej i szopkach, które ponoć się odbywają na terenie Zielonki, chcę poruszyć bardziej poważne tematy — mianowicie: chodniki, ulice i oświetlenie naszej miłej Zielonki. Oto przechodzień czy też podróżny, wysiadający z wagonu i zdążający po mrocznych i ciemnych ulicach ku domowi narażony jest na zwichnięcie kończyn i rozbicie głowy, lub tym podobnych kataklizmów: otarcia o druty zastępujące parkany, a to już nie z powodu nadmiaru tanga lub foxa, lecz z powodu dołów, wybojów, kałuży, słupków, słupeczków, rowów, rowków i dołeczków! Czy nie warto, by miejscowi obywatele zajęliby się tą sprawą i poczynili odpowiednie kroki, by jaknajprędzej zniwelowano ulice, wybrukowano takowe, ułożono chodniki i powiększono liczbę lamp na ulicach oświetlanych “z łaski na uciechę” oraz zapalono światło na tych ulicach “niereprezentacyjnych”, które posiadają też trochę prezencji?

Lokator

Nowiny Podstołeczne z Zielonki i Okolic
dwutygodnik oświatowy, społeczny i gospodarczy
R. 1, nr 1 (5 kwietnia 1931)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.