Dzwonek szkolny – niezależnie od kształtu i dźwięku w dalszym ciągu oznacza początek i koniec lekcji. Dawniej – był mały, ręcznie obsługiwany przez szkolnego woźnego. Później – mechaniczny, elektryczny a obecnie elektroniczny, który przywołuje uczniów do klasy, w niektórych szkołach, w krótkim czasie po nim rozlega się następny, który oznacza spóźnienie. W Polsce spotykany w różnych szkołach od powszechnych poprzez podstawowe, gimnazjalne, zawodowe, średnie, policealne i inne. Nie dzwoni w przedszkolach, szkołach wyższych, uniwersytetach i politechnikach. Niezależnie od budowy i dźwięku odzywa się od dawna również dla podkreślenia uroczystej chwili rozpoczęcia działalności szkoły.Czytaj dalej

Wieś Ossów pod Wołominem ma długą historię, powstała bowiem na początku XVI w., gdy ruch kolonizacyjny objął zacofane dotąd, gęsto zalesione i słabo zaludnione rejony Mazowsza na wschód od Wisły. Według źródeł dziejowych Polski XVI w. (wydał A. Pawiński, t. V, Mazowsze, Warszawa 1892), w drugiej połowie XVI w. Ossów był własnością Czerniakowskiego herbu Łada z ziemi warszawskiej, syna cześnika czerskiego Jana, a także zmarłego w 1587 r. wojewody podlaskiego Mikołaja Kiszki. Obaj ci dziedzice mieli w Ossowie po dwa łany zagospodarowanej ziemi. Na tej podstawie możemy oszacować ludność wsi na około 60 osób. W 1580 r. Czerniakowski sprzedał Kiszce swoją część Ossowa. Jedyny teraz jego właściciel, Kiszka, był znaną postacią w historii. Wywodził się z Ciechanowca, ze znanego rodu magnackiego. Był wnukiem hetmana wielkiego litewskiego Stanisława, uczestnika wojen z Moskwą i Tatarami, synem kasztelana trockiego i starosty żmudzkiego Piotra, senatora Rzeczypospolitej Obojga Narodów.Czytaj dalej

Gdy w lipcu 1920 r. rozpoczął się masowy odwrót wojsk polskich na całej linji długiego frontu rosyjskiego, znajdowałem się na kolonji 14 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej w Kozienicach. Na wiadomość o dość szybko postępującej inwazji bolszewickiej i odezwie Rady Obrony Państwa, wzywającej naród do tworzenia Armji Ochotniczej, postanowiliśmy powrócić do Warszawy i co prędzej zaciągnąć się do formacyj ochotniczych. Dnia 17 lipca, po wielkim apelu i przeglądzie kilku tysięcy harcerzy, zgromadzonych w alei Szucha przy Gen. Insp. A. O. wstąpiłem wraz z kolegami – harcerzami z gimnazjum K. Kulwiecia i 14 Drużyny Harcerskiej w Warszawie do 221 pp.,  organizującego się pospiesznie w cytadeli z wesołej braci skautowej, która przybywała tłumnie z pieśnią na ustach i w przeciągu paru dni wypełniła przewidziany liczebnie stan kompanji. Czytaj dalej

W Rzeczypospolitej Obojga Narodów w XVI w. podstawową jednostką administracyjno-kościelną była parafia, obejmująca z reguły kilka lub kilkanaście miejscowości. Dzięki wydaniu przez Adolfa Pawińskiego wielotomowego dzieła źródła dziejowe Polski XVI w. (t. V, Mazowsze, Warszawa 1892) mamy doć dokładny obraz naszego regionu w tym okresie. Parafia kobyłkowska obejmowała wówczas następujące miejscowości: Kobyłkę, Turów, Mamki (Targowa Wola, dziś część Zielonki), Nadmę, Ossów, Vołumin, Zagościniec i Duczki, Miłosną, Lipiny, Miąse, Ostrówek (Ostrovia), Krępe (dziś część Wołomina w rejonie stadionu i osiedla Lipińska) i Czuchowiec, nie figurujący dziś w spisie miejscowości.Czytaj dalej

– Spotykaliśmy się u Giertugi w pokoju. Ja, Ela Szymaniak, Kazio Mazurek, Edzio Urbanowski i Krzysiek Urbanowski, Krysia Sokół, Ania Szklarska. To był pomysł Giertugi, żebyśmy zrobili porządek w kaplicy w Ossowie. Chyba była to wiosna 1973 roku. Wziąłem konia od mojego dziadka Nowaka i z kolegami, nie pamiętam dokładnie ile osób wtedy pojechało, ale na pewno Edek, Krzysiek i Kazio, pojechaliśmy na Zalasek, na pole mojego pradziadka. Wycięliśmy brzózki, z których zrobiliśmy krzyże – wspomina Sławek Dorociak.Czytaj dalej

Pierwsza wizyta

W kwietniu 2007 roku wraz z moją przyszłą szefową Izoldą i płk dr Markiem Tarczyńskim, historykiem wojskowości i znawcą historii wojny 1920 roku, autorem wielu publikacji na jej temat, odwiedziłem „Polakówą Górkę”. Zaciekawiony historią boju pod Ossowem i jej szczegółami, jakie przekazywał pułkownik, oraz przekazaną przez niego legendą, że tu oto spoczywają żołnierze sowieccy polegli w boju pod Ossowem, zacząłem bacznie rozglądać się po okolicy. Wiedziałem że to, co pod ziemią, może wyjść na wierzch za sprawą lisów i kretów – no i narozrabiałem. W jednej z lisich nor znalazłem kość. Wyobraźnia podpowiadała potwierdzenie opowieści: bolszewik. Kość, a właściwe krąg kręgosłupa, biały i wysuszony, aż chciał być bolszewikiem. Zwróciłem na niego uwagę pułkownika, któremu również oczy zabłysły. “Zabieramy!” – podpowiedział. Zrobiłem parę zdjęć znaleziska kładąc dla porównania obok niego oczywisty i łatwy do zwymiarowania przedmiot – zapalniczkę i zapakowałem znalezisko do folii z paczki papierosów. No i się zaczęło… Tego samego dnia obiegłem trzech lekarzy nie wyłączając ostrego dyżuru w szpitalu wołomińskim z przepakowanym już do eleganckiej koperty kręgiem. Żaden z nich nie potwierdził “ludzkości” znaleziska. Izolda w tym czasie przygotowała pismo, przekazała znalezisko Policji i sama naraziła się na zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Została przesłuchana, a kość przekazana do właściwej rejonowo komendy policji w Zielonce. Po roku przyszła ekspertyza z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie i umorzenie postępowania w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, gdyż kość okazała się kością cielęcą którą lis zwędził w zabudowaniach, ogryzł i wywalił za norę.Czytaj dalej

Rodzina pochodziła z chudego Podlasia i nie mogła nijak na gruncie warszawskim poróść w pierze. Tam na Podlasiu piaski, rozłogi porosłe olchą, chudoby po parę  morgów, typowe szaraczkowanie w gromadzie, w rędowisku chat, przezwanych “Skorupki” (…)

Próby zadomowienia się na Nowym świecie i Krakowskiem Przedmieściu nie udawały się, a robił je i dziad księdza, Jó­zef, i ojciec, Adam, ten i tamten w swojej czasu kolei wstępując do seminarjum przy kościele Karmeli­tów ? zawsze z rezultatem ujem­nym. Dopiero Ignacy Jan miał ziścić sen trzech pokoleń tej samej rodziny.Czytaj dalej

Generał Mieczysław Trojanowski przyjmuje defiladę - Ossów, 4 czerwca 1939

Pięknie w girlandy kwiatów, bramy triumfalne i chorągiewki biało-czerwone przystroił się Ossów w niedzielę, dnia 4 czerwca r.b. na uroczystości ku czci poległego w pamiętnej przed 19 laty bitwie pod Warszawą księdza Ignacego Skorupki. Protektorat nad tym obchodem objęli J.J. Eks. Eks. ks. arcybiskup dr Stanisław Gall ks. biskup polowy W.P. dr J. Gawlina, gen. bryg. M. Trojanowski, wojewoda warszawski J. Paciorkowski i prezydent m.st. Warszawy, Stefan Starzyński, Jednocześnie 36 p.p. Legii Akademickiej, którego kapelanem był ks. Skorupka i którego święto pułkowe przypada w dn. 2—4 czerwca wziął również żywy udział w uroczystościach ku czci swego bohaterskiego kapelana.Czytaj dalej

W chałupie porządki Już były porobione. Jeszcze tylko trzeba było wynieść na gnojownik śmiecie i zagrabić podwórze, bo przecież na Matkę Boską Zielną wszędzie musi być czyściuteńko – i jakże mogłoby być inaczej. Dwa dni świąt w tym roku, a i ludzi do wsi zjedzie co nie miara. A te obce to strasznie ciekawe. Zajrzą nawet tam, gdzie się ich człowiek najmniej spodziewa.Czytaj dalej